Chrześcijanin wezwany jest do „wierności ładowi moralnemu”
Piątek, 29 sierpnia 2025 (21:06)Nuncjusz apostolski w Polsce ks. abp Antonio Guido Filipazzi podkreślił, że obowiązkiem pasterzy Kościoła jest głoszenie prawdy i prawa Bożego. Zaznaczył, że nie powinni dać się zastraszyć reakcjami opinii publicznej oraz że nie mogą zmieniać prawdy przykazań Bożych, aby cieszyć się popularnością.
W przypadającą w piątek uroczystość męczeństwa
św. Jana Chrzciciela w archikatedrze warszawskiej modlono się za pontyfikat Papieża Leona XIV. Dziękowano także
za otrzymanie przez ks. abp. Adriana Galbasa SAC paliusza metropolity warszawskiego.
– Wszyscy jesteśmy powiązani jedną wiarą, nadzieją
i miłością. Chciałbym, aby wszyscy wierni diecezji warszawsko-praskiej, płockiej, ordynariatu polowego WP
i archidiecezji warszawskiej, czyli naszej metropolii,
zawsze tak żyli, aby byli żywą i twórczą częścią Kościoła katolickiego; by kochali Kościół miłością szczerą i czystą; by byli w jedności ze sobą i z Papieżem – powiedział
na początku Mszy św. ks. abp Adrian Galbas.
Liturgii przewodniczył nuncjusz apostolski w Polsce
ks. abp Antonio Guido Filipazzi. Swe rozważania skupił wokół odpowiedzi ma pytanie: co męczeństwo św. Jana Chrzciciela mówi pasterzom i wszystkim wiernym Kościoła? Wskazał, że umarł on za prawdę dotyczącą postępowania moralnego. Jego męczeństwo to „najwyższe potwierdzenie nienaruszalnej świętości prawa Bożego”. Cytując encyklikę „Veritatis splendor” Jana Pawła II, kaznodzieja zaznaczył, że „Kościół ukazuje wiernym przykłady licznych świętych mężczyzn i kobiet, którzy głosili i bronili prawdę moralną aż do męczeństwa, albo woleli umrzeć niż popełnić choćby jeden grzech śmiertelny”, uznając za słuszne ich „przekonanie, że miłość Boga każe bezwarunkowo przestrzegać Jego przykazań, nawet w najtrudniejszych okolicznościach, i nie pozwala ich łamać, nawet dla ratowania własnego życia”. Dodał za Janem Pawłem II,
że „istnieje obowiązek świadectwa, które wszyscy chrześcijanie winni być gotowi składać każdego dnia, nawet za cenę cierpień i wielkich ofiar”.
Wskazał, że chrześcijanin wezwany jest do „wierności ładowi moralnemu” z pomocą łaski Bożej wypraszanej
na modlitwie.
– Prekursor Chrystusa pyta nas o naszą prawdziwą wierność Bogu i Jego prawu w każdej sytuacji, nawet jeśli to wymaga ofiary, nawet jeśli inni tego nie robią, nawet jeśli wydaje się to niemodne – powiedział ks. abp Filipazzi.
Nuncjusz wskazał przykład życia Jana Chrzciciela jako
wzór zarówno dla pasterzy Kościoła, jak i dla tych,
którzy „z różnych powodów mają odpowiedzialność
za prowadzenie swoich braci”.
Przyznał, że obecnie sprzeciw wobec głoszenia prawdy
i prawa Bożego przybiera inną formę niż w czasach męczeństwa Jana Chrzciciela.
– Ten, kto głosi prawdę Bożą, nie musi obawiać się śmierci fizycznej, ale raczej odrzucenia społecznego i ataku na swoje dobre imię. Pasterz Kościoła, który głosi w sposób integralny przykazania Boże, zwłaszcza dotyczące ochrony życia ludzkiego w każdej fazie jego rozwoju oraz małżeństwa jako „kanonu prawdziwej miłości między mężczyzną i kobietą: miłości całkowitej, wiernej, płodnej”, musi liczyć się z krytyką, niezrozumieniem, nieporozumieniami, a nawet oszczerstwami, które
w oczach ludzi mają służyć podważeniu głoszonej nauki
– zaakcentował ks. abp Antonio Guido Filipazzi.
Podkreślił, że „tak jak Jan Chrzciciel nie zatrzymał się
w obliczu niebezpieczeństwa miecza kata, tak i ci, którzy ponoszą odpowiedzialność za osoby i wspólnoty, nie powinni dać się zastraszyć negatywnymi reakcjami na prawdy mniej akceptowane przez dominującą opinię publiczną, a tym bardziej nie mogą zmieniać prawdy przykazań Bożych, aby cieszyć się łatwym życiem,
a może nawet popularnością”.
Zastrzegł, że „głoszenie prawdy powinno się odbywać
z szacunkiem, ale ta miłość i dobroć nie mają nas bynajmniej czynić obojętnymi na prawdę i dobro”. „Przeciwnie, sama miłość przynagla uczniów Chrystusowych, aby głosić wszystkim ludziom
zbawczą prawdę” – wskazał nuncjusz.
– Prosimy św. Jana Chrzciciela również o taką odwagę,
by nie przemilczeć prawdy z powodu osobistych interesów
i ludzkich wygód, a zamiast tego, jak pisał św. Grzegorz Wielki, „z miłości do prawdy kochać przeciwności losu
i być ostrożnym i czujnym wobec sukcesu” – powiedział hierarcha.
Jako źródło siły ks. abp Filipazzi wskazał „Eucharystię, która jest »chlebem silnych«”.