• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Czyja szkoda?

Wtorek, 14 maja 2013 (02:17)

Trudno mówić tu o szkodzie – uważa mec. Janusz Wojciechowski reprezentujący Witolda Tomczaka, któremu zarzucono uszkodzenie rzeźby znieważającej Jana Pawła II.

Biegły wycenił, że koszt naprawy rzeźby to niemal 3 tys. zł, a prokuratura przyjęła kwotę z ubezpieczenia, czyli ok. 40 tys. złotych. Reprezentujący Tomczaka mec. Janusz Wojciechowski złożył wniosek o umorzenie postępowania z uwagi na treść sporządzonej opinii z zakresu rzeźby i metalurgii, ponieważ trudno wskazać tu zaistnienie szkody.

– W ogóle nie możemy mówić o szkodzie w kontekście tak korzystnej wyceny – stwierdził adwokat.

– Oskarżenie jest w tej sytuacji bezpodstawne. Witold Tomczak działał w stanie wyższej konieczności, przeciwstawiając się profanacji wizerunku Ojca Świętego jako obiektu kultu religijnego –podkreślił Wojciechowski.

Adwokat wskazywał przed sądem, że brakuje tutaj ekonomicznej szkody, ponieważ rzeźba zyskała na wartości, a nie straciła, natomiast zaistnienie szkody uzasadnia odpowiedzialność karną.

– Szkody ekonomicznej dla właściciela nie było żadnej, ponieważ rzeźba została sprzedana po renowacji za 86 tys. dolarów – wskazuje adwokat.

Wojciechowski podkreślił, że prokuratura wzięła pod uwagę nierzeczywistą wycenę szkody. Prokuratura w akcie oskarżenia wskazuje, że oparła się na kwocie ubezpieczeniowej wypłaconej właścicielowi rzeźby wynoszącej ok. 40 tys. złotych. Faktycznie rzeźba mogła stracić jakieś 15-20 proc. swojej wartości.

– Pan Tomczak uważa się za osobę całkowicie niewinną – podkreślił jego obrońca. Sędzia Anna Mizak odrzuciła jednak wniosek o umorzenie postępowania. – W ocenie sądu argumenty zawarte w treści opinii biegłego z 9 maja 2013 r., a szczególnie na s. 15, przemawiają za tym, iż wniosek obrońcy nie zasługuje na uwzględnienie i jest zdecydowanie przedwczesny – podkreśliła sędzia.

Zaznaczyła, że w opinii biegłego najkorzystniejsza dla oskarżonego ocena kosztów naprawy rzeźby wynosi ok. 3 tys. zł, ale zawarta jest tam również opinia, że mógł on ponieść koszt całej rzeźby.

Sędzia nie chciała uwzględnić także odroczenia wczorajszej rozprawy. Wojciechowski argumentował, że nie zdążył się dobrze zapoznać z treścią opinii biegłego, a jego klient w ogóle jej nie czytał.

– Bez znajomości tej opinii nie może się bronić, to tak jakby nie znał części akt – wskazywał. – Istnieją bardzo poważne kontrowersje między biegłymi, co zostało uszkodzone, a co nie – dodał.

– Sąd postanowił nie uwzględnić wniosku – skwitowała wnioski obrony sędzia. Wcześniej nie zgodziła się, mimo starań obrony, na rejestrację przebiegu rozprawy przez media, argumentując, że przeszkadzałoby to przebiegowi procesu. – Ten proces jest ważny, o czym świadczą dziesiątki tysięcy listów w tej sprawie – podkreślił Wojciechowski.

Po przystąpieniu do czynności były poseł poczuł się źle i odmówił składania dalszych wyjaśnień. Rozprawa prowadzona była w niewielkiej salce przewidzianej na dwadzieścia osób, do której weszło ponad sześćdziesiąt, a reszta została na korytarzu. Sędzia uznała to za obstrukcję procesową.

– Nie można takiego zachowania uznać za obstrukcję –stwierdził Wojciechowski, składając skargę na warunki prowadzenia procesu w tak małej salce oraz domagając się, żeby toczył się on w „normalnych warunkach, godnych wymiaru sprawiedliwości RP”.

Tomczak złożył wniosek o wyłączenie sędzi Mizak z prowadzenia tego procesu. – Motywuję to różnymi uchybieniami proceduralnymi i łamaniem moich praw do obrony –argumentował Tomczak.

Jednak po ogłoszeniu półgodzinnej przerwy w celu rozpatrzenia wniosku przez sędziego dyżurnego okazało się, że został on odrzucony.

Wojciechowski ponowił wniosek o kolejną ekspertyzę z zakresu socjologii religii. – Mój klient był przekonany, że usuwa profanację obiektu czci religijnej, jakim jest wizerunek Ojca Świętego.

Zenon Baranowski