• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Różne są rodzaje czuwania

Niedziela, 10 sierpnia 2025 (09:01)

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.

Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

Wtedy Piotr zapytał: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?”. Pan odpowiedział: „Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi.

Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą”. (Łk 12,32-48)

Rozważanie:

Jak interpretować dzisiejsze zaproszenie do czuwania? Jako przestrogę? Groźbę? Sprowadzenie do parteru tych, którym wydaje się, że tu, na ziemi, obstawieni wypełnionymi po brzegi „spich-rzami”, zabezpieczeni polisami, będą żyć wiecznie? Dlaczego pojawia się niewiadoma: „o godzinie, której się nie domyślacie”? To jakaś nowa gra pt. „Kto kogo zaskoczy”? Nie byłoby prościej wszystko z góry zaplanować, ujawnić tajemnice? Wreszcie: czy chodzi o paruzję, a może o potrzebę innej czujności, która nie zaszkodziłaby w świecie zmienności, katastrof, wypadków? Wszak tyle ulotnych wspomnień kamienieje w zdziwieniu cmentarnych napisów. A ręka kamieniarza wykuwa słowa ks. Jana: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Wypadek, nowotwór, samobójstwo… Dużo jest mogił tych, którym wydawało się, że mają jeszcze czas. Dużo czasu! Życie zgasło zbyt wcześnie.

Są różne rodzaje czuwania. Pamiętamy chwile, kiedy mieszkańcy terenów położonych blisko wielkich rzek podczas powodzi nie zmrużyli oka, czekając na wielką falę, gotowi bronić swoich domów, gospodarstw bez snu, wytchnienia. Było to czuwanie wypełnione strachem, obawami: czy wały wytrzymają, czy żywioł nas nie pokona?

Czuwanie to też straż żołnierska na granicy, u wrót miast zagrożonych atakiem wroga, który znienacka może uderzyć. To dygot przed gabinetem lekarskim, oczekiwanie na wynik badań tomografii, histopatologii itp., kiedy nie wiesz, czy za moment nie usłyszysz nowiny, która cię powali. Ale to też towarzyszenie matki dziecku na sali szpitalnej, pełne troski zapatrzenie w jego bezradność. To bycie obok konającej matki czy ojca, pełne wdzięczności i wspomnień. To wyczekiwanie ukochanego czy ukochanej, motyli trzepot serca, liczenie minut do kolejnego spotkania, kiedy można będzie się zatopić we wzajemnych spojrzeniach.

O jaki rodzaj czuwania chodzi Panu Jezusowi? Wydaje się, że jeśli sięgać po analogie, najbardziej adekwatne są te ostatnie. Wypełnione miłością i tęsknotą, bez lęku i poczucia zagrożenia. Oblubienica i Oblubieniec. Jedność serc i umysłów. Wiara granicząca z pewnością. Chodzi tu nie tylko o ostatnie tchnienie, koniec – niczym finisz, sprint dokonywany resztką sił na końcu długiego biegu, ale o całe życie. Wypełnione spokojem, wiernością i troską, codzienną modlitwą i miłością, mądrością. Świadomością, że wszystko prowadzi mnie do Niego; że – jak pisała św. Teresa z Lisieux – „w oczach Bożych nic nie jest małe”.

 

Ks. Paweł Siedlanowski