Dziś w „Naszym Dzienniku”
Skok na stołki
Środa, 6 sierpnia 2025 (02:01)ROZMOWA z Michałem Wosiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, byłym wiceministrem sprawiedliwości
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wystąpiło do przewodniczącego PKW o odwołanie z funkcji komisarzy wyborczych 43 sędziów, którzy brali udział w procedurze nominacyjnej do Krajowej Rady Sądownictwa lub wspierali jej wybór. Wcześniej podobny postulat zgłosił minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Jak Pan ocenia to działanie?
– To jest jawne bezprawie. I mówię to bez żadnych zastrzeżeń. Próba usunięcia komisarzy wyborczych z powodu ich rzekomego udziału w „neosędziowskiej” procedurze to nie tylko naruszenie elementarnych zasad państwa prawa, ale też dowód na głęboką desperację obecnej władzy. Donald Tusk i jego ludzie wiedzą doskonale, że uczciwe wybory mogą się dla nich zakończyć porażką, więc robią wszystko, by zabezpieczyć sobie wpływ na cały proces wyborczy – od doboru kadr aż po kontrolę nad liczeniem głosów. To nie jest troska o standardy demokracji. To jest cyniczna operacja polityczna. Tu nie chodzi przecież o to, że ci sędziowie złamali prawo czy że są niekompetentni. Oni po prostu nie są „nasi” – z punktu widzenia władzy. I dlatego trzeba ich usunąć. Zastąpić swoimi – lojalnymi, przewidywalnymi, spolegliwymi. Chodzi o to, by proces wyborczy był nie niezależny, tylko sterowalny. A to już nie jest nawet miękkie obchodzenie reguł demokracji – to otwarte wchodzenie w niezależność struktur państwowych. Mamy tu do czynienia z brutalną próbą podporządkowania sobie kluczowego elementu mechanizmu wyborczego – komisarzy PKW – i to tylko dlatego, że obecna władza nie ufa obywatelom i boi się ich werdyktu.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wątek, który można by nazwać tragifarsą. Odwołanie do nieuznawanego przez Komisję Europejską pojęcia „neosędziów”…
– Dokładnie tak, Waldemar Żurek – niegdyś symbol protestu sędziowskiego – dziś powtarza z uporem tezę o „neosędziach”, mimo że nawet Komisja Europejska zaczęła się z tego wycofywać. Unia Europejska, tak często przywoływana jako wyrocznia przez środowisko pana Żurka, sama zaczyna rozumieć, że tworzenie kasty lepszych i gorszych sędziów prowadzi donikąd. Nawet tam zaczyna się mówić wprost: nie ma czegoś takiego jak „neosędzia”. Są sędziowie. Kropka. Tymczasem w Polsce brnie się dalej w ten absurd, bo ta narracja jest politycznie użyteczna. A że przy okazji rozbija się fundamenty państwa prawa? Trudno – taka jest logika panicznego działania. I to właśnie pokazuje, z jakim poziomem desperacji mamy dziś do czynienia. To jest nie reforma czy porządkowanie systemu, tylko przejęcie kontroli nad wyborami metodą rodem z republik bananowych.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym