Dni koalicji PO - PSL - SLD policzone
Niedziela, 12 maja 2013 (22:10)Z Wojciechem Buczakiem, przewodniczącym Klubu Radnych PiS w Sejmiku Województwa Podkarpackiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Po zarzutach, m.in. korupcyjnych, dla Marszalka Karapyty sytuacja w Sejmiku Województwa Podkarpackiego staje się coraz bardziej nerwowa. Czy to nie najlepszy moment na zmianę marszałka i całego zarządu?
– Mniejsza o przymiotniki: dobry czy niedobry to czas, na pewno odwołanie marszałka Karapyty, a wraz z nim całego zarządu województwa to konieczność. Bezpośredni powód to owe siedem zarzutów prokuratorskich, ale równie ważnym powodem jest to, że pod rządami obecnej koalicji PO – PSL – SLD sprawy województwa idą w złym kierunku. Zresztą PiS mówi o tym od początku tej kadencji. Dużo więcej można zrobić chociażby w dziedzinie inwestycji. Niestety sprawowanie rządów na Podkarpaciu przez obecną koalicję polegało głównie na obsadzaniu czy obejmowaniu różnych stanowisk, na wymianie kadr na swoje, natomiast mniej uwagi albo wcale poświęcano sprawom bieżącym. To główne powody, dla których ta zmiana powinna nastąpić, i myślę, że dokona się jak najprędzej.
Wbrew oczekiwaniom marszałek Karapyta nie podał się do dymisji, za to wziął urlop. Niektórzy twierdzą, że w zaistniałej sytuacji Urząd Marszałkowski w Rzeszowie pracuje w trybie awaryjnym…
– Myślę, że jest to określenie jak najbardziej uzasadnione. Jako PiS już w lutym br., zaraz po kontroli CBA w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie oraz rewizji w prywatnym mieszkaniu marszałka Karapyty, wzywaliśmy go do złożenia rezygnacji z zajmowanego stanowiska. Gdyby wówczas to zrobił, byłoby lepiej dla niego, jeżeli chodzi o wyjaśnienie wszystkich postawionych mu zarzutów, ale przede wszystkim byłoby to korzystniejsze dla wizerunku całego województwa, który został mocno nadszarpnięty. Zarzuty prokuratorskie, nie przesądzając o winie, paraliżują marszałka Karapytę jako osobę publiczną. Dotyczy to także zarządu, któremu marszałek przewodniczy, którego członkowie w obecnej sytuacji są bardziej skoncentrowani na obronie i utrzymaniu swoich pozycji niż na merytorycznej pracy na rzecz regionu.
Rządząca na Podkarpaciu koalicja PO – PSL – SLD ma obecnie przewagę dwóch głosów. Czy wobec tego, co się stało, ta przewaga wciąż jeszcze istnieje, czy może dotychczasowy układ wewnętrznie się już rozsypał?
– Już u progu kadencji mówiłem głośno, że moim zdaniem ten sztucznie stworzony układ sił nie przetrwa długo. Koalicja zbudowana wyłącznie na niechęci do PiS, za wszelką cenę zmierzająca do odsunięcia nas od wpływu na sprawy województwa i opanowania jak największej liczby stanowisk, nie mogła być trwała. Przy takim spoiwie zabrakło m.in. wspólnego programu, wspólnego planu uczynienia czegoś, co będzie z korzyścią dla Podkarpacia. Teraz widać, że to wszystko rozsypuje się, i to w atmosferze skandalu. Można powiedzieć, że ta koalicja istniała wyłącznie poprzez dyscyplinowanie radnych przez parlamentarzystów i liderów PO, PSL i SLD w regionie. Zresztą nikt się z tym specjalnie nie krył. Osobiście wiele razy o tym słyszałem z rozmów z radnymi, którzy nie ukrywali, że wielokrotnie głosowali wbrew własnym przekonaniom.
Czy teraz, po postawieniu zarzutów marszałkowi, ta dyscyplina i podporządkowanie nadal będą obowiązywały?
– Myślę, że nie. Uważam, że wśród radnych koalicji są ludzie, na których rozsądek i chęć wyjścia z twarzą z zaistniałej sytuacji można liczyć. Będziemy indywidualnie proponować tym radnym, aby poparli kandydaturę marszałka zgłoszonego przez Klub Radnych PiS.
Sama propozycja to nie za mało?
– Na pewno nie chodzi tu o formalną koalicję czy propozycje objęcia stanowisk, z czego dobrze znani są przecież nasi przeciwnicy polityczni. Chodzi tu przede wszystkim o odpowiedzialność i wspólną pracę na rzecz dobra wspólnego i województwa oraz wyjścia na prostą i wyprowadzenia z patowej sytuacji, w jakiej znalazło się Podkarpacie. Raz jeszcze podkreślę, że w tych klubach są także radni kompetentni, dobrze przygotowani do wypełniania swojej roli. Niestety do tej pory działali, zachowując pełną dyscyplinę, żeby nie powiedzieć: uległość, wobec swoich liderów politycznych. Uczciwie powiem, że liczymy na złamanie tej dyscypliny.
Wniosek o odwołanie marszałka będzie głosowany dopiero 27 maja...
– Nie ma mowy o formalnej koalicji między PiS a PO, PSL czy SLD, ale rozmowy, owszem, trwają. Zachęcamy tych radnych, aby pracowali razem z nami. Jednak za wcześnie mówić o jakichkolwiek nazwiskach czy personaliach.
Do odwołania marszałka Karapyty ze stanowiska potrzeba 20 głosów. Liczę, że radni klubów PO, PSL i SLD, którzy zgłosili taki wniosek, ostatecznie go poprą, bo radni PiS na pewno będą głosować za odwołaniem marszałka, zresztą podobnie deklarują radni Prawicy Rzeczypospolitej. Wówczas będziemy wybierać nowego marszałka i nowy zarząd.
PiS ma już kandydata na nowego marszałka?
– Pod uwagę branych jest kilku kandydatów, ale z oczywistych powodów nie będę mówił o konkretnych nazwiskach. Zapewniam, że kandydatura, jaką zaproponuje PiS, będzie gwarantować, że woj. podkarpackie będzie uczciwie i kompetentnie zarządzane. Wybiegając w przyszłość, nowy marszałek zaproponuje skład zarządu i niewykluczone, że znajdą się w nim także osoby spoza PiS. Jednak za wcześnie, by mówić o konkretach.
Jak wyobraża Pan sobie zarządzanie województwem bez formalnej koalicji?
– Będzie to zarząd wyłoniony przez grupę radnych, którym zależy na rozwoju województwa, którzy swoją dotychczasową postawą gwarantują, że nie chodzi im o własne interesy. Innymi słowy, będzie to porozumienie radnych dla dobra wspólnego, porozumienie ponad podziałami. Próbujemy do tego doprowadzić, ale czy się uda, zobaczymy, mam nadzieję, jeszcze w maju, najpóźniej w czerwcu.
Można bez większości rządzić na dłuższą metę?
– Myślę, że jest to możliwe przynajmniej do końca tej kadencji. Wybory będą w przyszłym roku i to społeczeństwo zdecyduje przy urnach, jakich reprezentantów chce mieć w sejmiku wojewódzkim. Mam nadzieję, że w nowym rozdaniu nie będzie już tylu radnych z ugrupowań, które skompromitowały się w oczach opinii publicznej.
Powinni to być ludzie, którzy za plecami nie będą mieli problemów typu rewizja domu, śledztwo czy zarzuty korupcyjne, ale zadbają o rozwój regionu. Potrzeba ludzi uczciwych, gotowych do poświęceń i ciężkiej pracy, pozbawionych presji swoich liderów.
Dziękuję za rozmowę.