• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

NINIWA modli się w Katyniu i Smoleńsku

Niedziela, 12 maja 2013 (19:20)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Artura Bilewskiego z dziewiątego dnia rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię:

Dzisiejszą relację (wczoraj to zasygnalizowałem) rozpocznę od pewnej refleksji, która właśnie przemknęła mi przez głowę: „Żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć”. Dziś te słowa nabierają zupełnie wyjątkowego znaczenia. Dzisiejszy etap to 200 km czystego patriotyzmu w najbardziej symbolicznym wydaniu.

Po wczorajszych 240 km kolejne 200… nasuwa się skojarzenie, że nawet w Tour de France czy Giro d’Italia nie kręcą z taką regularnością. W porównaniu z wczorajszą pobudką dziś nasi śmiałkowie zaczęli dzień „dość leniwie” – pobudka o 5 rano.

Niezastąpieni Ojcowie Oblaci jak zwykle urzekli gościnnością, przygotowując smaczne śniadanie – wielkie podziękowania w tym miejscu dla o. Marka, który swoją troską i błogosławieństwem pożegnał ekipę około godz. 6.15. Trasa na dziś zakładała ambitnie przekroczenie granicy z Rosją i dotarcie do Smoleńska. Uczestnicy wyprawy przyzwyczaili nas, że realizują precyzyjnie swoje plany – tak było także dzisiaj. Małym zaskoczeniem przed startem okazał się defekt koła Michała Pieca – jednak po szybkiej wymianie dętki peleton sprawnie ruszył na trasę. Sielanka nie trwała jednak długo – po około 15 kilometrach problem z oponą zgłosiła Ania Baran – ale i w jej wypadku nie była to skomplikowana naprawa. Pierwszą pauzę regeneracyjną (15 min) ekipa zaplanowała po około 60 km dystansu – kolejną po następnych 50 km tuż przed granicą z Rosją. Właśnie wtedy zaplanowano ostatnie zakupy na Białorusi – gdzie ceny żywności są nieco niższe. Przekraczanie granicy białorusko–rosyjskiej okazało się doświadczeniem niczym z Zachodniej Europy… żadnych kontroli, sprawdzania paszportów. Kraje te wspierają się, jak widać.

Na granicy uczestnicy wyprawy odbyli bardzo miłą rozmowę z p. Janem, kierowcą polskiego tira, który jakże by inaczej, słyszał o inicjatywie pt. „Wyprawa 2013. Polska – Syberia”, a także koniecznie chciał w jakiś sposób wspomóc trud – więc ofiarował w darze część swoich zapasów żywności w postaci 6 konserw oraz 5 litrów wody, za które uczestnicy pragną serdecznie podziękować.

Wczorajsze odczucia piękna i czystości uczestnicy musieli zostawić za granicą. Rosja niestety trochę zaskoczyła nasz kolorowy biało-czerwony peleton.

W ekspresowym tempie ekipa dotarła do pierwszego dzisiejszego celu etapowego – „Memoriału Katyńskiego” – była to także dla mnie wzruszająca chwila. Tutaj zdradzę wczorajszą tajemnicę: w jednej z rozmów z o. Tomaszem prosiłem o mały akcent w postaci chwili modlitwy oraz zadumy – związany z rodziną Bilewskich. Otóż wyjaśniam szybko: w Katyniu z ręki sowieckiej został bestialsko zamordowany mój wuj, a ojciec chrzestny mojego taty Jerzego.

Józef Baran-Bilewski (1899–1941), wybitny sportowiec, 13-krotny rekordzista Polski w pchnięciu kulą i 19-krotny medalista mistrzostw Polski, w tym mistrz kraju w pchnięciu kulą i rzucie dyskiem, piłsudczyk, patriota – wykładowca Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego i AWF, reprezentant klubów: Resovii Rzeszów, Pogoni Lwów, Legii Warszawa – oraz dwukrotny olimpijczyk: Amsterdam – jako zawodnik, oraz Los Angeles – jako kierownik reprezentacji lekkoatletycznej. Był przyjacielem Kusocińskiego i wielu innych wybitnych sportowców tego okresu.

 

Wracając jednak do relacji, uczestnikom po dotarciu do memoriału udało się odszukać tabliczkę wuja Józka, a symboliczna Msza Święta, chwila modlitwy w intencji pomordowanych, odśpiewanie hymnu narodowego było dla wszystkich wyjątkowym symbolem, ale także podkreśleniem naszego przywiązania do idei patriotycznych, które towarzyszą uczestnikom od pierwszego dnia. Można powiedzieć, że od momentu wjazdu do Rosji wszyscy odczuwali podniosłość wydarzenia, a sama wizyta w Katyniu dopełniła wspaniale całości.

Zaraz po opuszczeniu Katynia peleton zatrzymał się na krótki, 15-minutowy posiłek, by ruszyć dalej w kierunku Smoleńska. Kolejnym symbolicznym miejscem, w którym zatrzymali się uczestnicy wyprawy, było miejsce katastrofy rządowego samolotu z kwietnia 2010 roku. Niestety, pojawia się smutna refleksja, bowiem miejsce w odczuciu naszego teamu jest słabo oznaczone oraz mizernie wyróżnione – w końcu zginął tam Prezydent RP, więc zasługuje ono na wyjątkową oprawę i potrzebę okazania większej czci. Tradycyjnie i tutaj peleton modlił się o spokój duszy osób, które zginęły podczas tragicznego w skutkach lotu.

Po szybkiej organizacji wszyscy energicznie ruszyli w kierunku centrum Smoleńska, gdzie planowali swój dzisiejszy nocleg – wybrano na niego klasztor Ojców Franciszkanów. Po odszukaniu adresu i zapukaniu do bram – drzwi otworzył naszej ekipie o. Ptolomeusz, proboszcz katolickiej parafii w Smoleńsku. Mimo że nie spodziewał się wizyty barwnego peletonu, powiedział, że wie nieco o wyprawie, i z wielką chęcią udzieli azylu. Na miejsce odpoczynku wybrał bibliotekę, w której schronienia wiele lat temu zaznał bł. Rafał Kalinowski – powstaniec styczniowy, zesłaniec, patriota, kiedy wracając do Ojczyzny, zatrzymał się właśnie we wspomnianej bibliotece. Kolejny jakże wyrazisty akcent patriotyczny podczas tego wyjątkowego dnia. Warunki, które zaoferował o. Ptolomeusz, bardzo ucieszyły ekipę – dziewczyny w przydziale otrzymały nawet prysznic, chłopakom dostał się wąż na dziedzińcu, pod którym można było się odświeżyć i przygotować do dalszej części wizyty. Gościnność naszego gospodarza była tak wielka, że postanowił on także, że oprowadzi wszystkich po zakamarkach, które znajdują się pod jego opieką – opowiedział wszystkim także historię miejsca. Spacer stał się wyjątkową okazją do oddechu od panujących tego dnia upałów. W planach dzisiejszego wieczoru znalazł się jeszcze ciepły posiłek, a następnie wizyta w kaplicy – zakończenie dnia bez modlitwy wydaje się przecież niemożliwe… dalej już tylko zasłużony wypoczynek. Więc życzę wszystkim kolorowych snów!

 

Na koniec cisną się jeszcze na usta słowa Mariana Hemara:

„I tylko pamięć została

Po tej katyńskiej nocy...

Pamięć nie dała się zgładzić,

Nie chciała ulec przemocy”.

 

Podziękowania:

– Ojcom Oblatom, a w szczególności o. Markowi za wspaniałą gościnę, smaczny, pożywny posiłek i Boże błogosławieństwo na dalszą drogę

– tradycyjnie już wszystkim osobom, które wspierają modlitwą uczestników, a także kibicują wyprawie Syberia 2013

– Panu Janowi – kierowcy wielgaśnego tira, za pyszne konserwy oraz zapas wody na trasę

Pozdrowienia:

– z symbolicznego miejsca, jakim jest „Memoriał Katyński”, dla pana Michała Piłacika od Michała Kandafera

Bilans dnia:

– 200 km dystansu

– średnia prędkość 23,9 km/h

Nocleg:

Biblioteka Ojców Franciszkanów w Smoleńsku