XVI NIEDZIELA ZWYKŁA
Ewangelia
Niedziela, 20 lipca 2025 (09:59)Łk 10,38-42
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.
Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.
Rozważanie
Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony
Ta ewangeliczna scena doczekała się wielu interpretacji biblijnych, literackich, malarskich. Wydaje się w swojej wymowie bardzo prosta: z jednej strony mamy życie kontemplatywne, skupione jedynie na Panu Bogu (jego symbolem jest zatopiona w słuchaniu Jezusa Maria), z drugiej strony mamy resztę, czyli nasze ludzkie zabieganie, troskę o codzienność, która jest „smutną koniecznością” (Marta). Ów podział funkcjonuje od wieków – znajdziemy go już w średniowiecznych komentarzach. Często Marta była przedstawiana jako symbol życia świeckiego, Maria – zakonnego. I to do dziś pokutuje w umysłach. Koncentrując się na skrajnych postawach, uproszczeniach, starożytni interpretatorzy nie przewidują (ewentualnie, co najwyżej łaskawie tolerują) przestrzeni „pomiędzy”.
Problem w tym, że nasza chrześcijańska powszedniość znajduje się gdzieś „pomiędzy”. Pomiędzy codzienną modlitwą, niedzielną Eucharystią a codziennością utkaną trudem, pracą, zwyczajnym zabieganiem, radością przeplatającą się ze smutkiem, z zatroskaniem o dziś i jutro. Fałszywym wnioskiem, jaki czasem wysnuwają ludzie wierzący, jest przekonanie, że spotkanie z Bogiem może się dokonać tylko w modlitwie, w kościelnej ciszy, że poza nimi Jego obraz na tyle się zaciera, iż nie warto nawet próbować Go szukać. Stąd Jego nieobecność w życiu społecznym, politycznym, w biurze i na uczelni, w mediach. I dlatego jako chrześcijanie niejako walkowerem przegrywamy batalię o świat zbudowany na fundamentach Ewangelii, czyniąc fikcją słowa z Modlitwy Pańskiej: „Przyjdź królestwo Twoje”.
Boga można spotkać wszędzie. Nie tylko w Kościele. Wypełniać wielkie przykazanie judaizmu „Szema Israel” można na wiele sposobów, czego nie chcieli bądź nie potrafili zauważyć słuchacze Jezusa. Miłość ma tysiąc twarzy. Dlatego kluczem do zrozumienia sensu życia chrześcijańskiego są słowa św. Pawła: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10,31). Poranna pobudka i znak krzyża otwierający dzień, śniadanie, wysłanie dzieci do szkoły, wyjście do pracy, zwyczajne zmęczenie – na Twoją chwałę, Panie! Każde świadectwo miłości, radość, wierność Tobie, niekiedy okraszona cierpieniem, bolesnymi razami przyjętymi od tych, co gardzą Tobą – dla Ciebie, Jezu! Modlitwa, medytacja, dobra lektura – dla Ciebie, „abyś we wszystkim był uwielbiony!” (1 P 4,11).