Prawdziwa modlitwa otwiera nas na Boga
Sobota, 11 maja 2013 (13:30)Ojciec Święty podczas Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty zwrócił uwagę w homilii, że prawdziwa modlitwa sprawia, że wychodzimy poza samych siebie, i otwiera nas na Ojca oraz braci najbardziej potrzebujących.
W Eucharystii wzięli udział niektórzy funkcjonariusze Żandarmerii Watykańskiej oraz grupa dziennikarzy argentyńskich – podaje Katolicka Agencja Informacyjna.
W swej homilii Franciszek odniósł się do słów zawartych w dzisiejszej Ewangelii: „O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje” (J 16, 23b). Zauważył, że jest w tych słowach coś całkowicie nowego: Ojciec da nam wszystko, ale zawsze w imię Jezusa. Pan wstępuje do Ojca, wchodzi do „sanktuarium w niebie”, otwiera podwoje i pozostawia je otwartymi, ponieważ „On sam jest bramą” i „wstawia się za nami”, „aż do końca świata” jako kapłan:
- Modli się On za nami u Ojca. Zawsze mi się to podobało. Jezus w swoim zmartwychwstaniu, miał przepiękne ciało: zniknęły wszystkie rany biczowania, cierni. Zniknęły siniaki po uderzeniach. Ale On zawsze chciał mieć rany, które są właśnie Jego modlitwą wstawienniczą do Ojca: „Spójrz, on Ciebie prosi w moim imieniu, spójrz!” – powiedział Papież. Jak dodał, „to właśnie jest nowość, o której mówi nam Jezus: abyśmy ufali Jego męce, ufali w Jego zwycięstwo nad śmiercią, abyśmy ufali Jego ranom”. – On jest kapłanem, a to właśnie Jego ofiara: Jego rany. To obdarza nas zaufaniem, odwagą, aby się modlić – podkreślił Papież Franciszek.
Ojciec Święty zauważył, że często nudzimy się na modlitwie. Dodał, że modlitwa nie jest prośbą o to czy tamto, ale jest „wstawiennictwem Jezusa, który przed Ojcem ukazuje swoje rany”. - Modlitwa do Ojca w imię Jezusa wyprowadza nas z samych siebie. Natomiast modlitwa, która nudzi, zawsze pozostaje w nas samych, jak myśl, która przychodzi i odchodzi. Natomiast prawdziwa modlitwa jest wyjściem z siebie ku Ojcu w imię Jezusa, jest wyjściem od samych siebie – wskazał Ojciec Święty.
Następnie – zaznacza KAI – Franciszek postawił pytanie o możliwość rozpoznania ran Jezusa przebywającego w Niebie? W jakiej szkole możemy nauczyć się rozpoznawać te rany kapłańskie, wstawiennicze? Wskazał, że jest też inne wyjście z siebie ku naszym braciom i siostrom potrzebującym. - Jeśli nie potrafimy wyjść z siebie ku naszemu bratu w potrzebie, ku chorym, niewykształconym, ubogim, wyzyskiwanym, jeśli nie uda się nam wyjść z samych siebie ku tym ranom, to nigdy nie nauczymy się wolności prowadzącej nas do innego wyjścia z siebie, ku ranom Jezusa – podkreślił w homilii Papież. Wyjaśnił przy tym, że „są dwa wyjścia z samych siebie”. – Jedno ku ranom Jezusa, a drugie ku ranom naszych braci i sióstr. I to właśnie jest droga, której pragnie Jezus w naszej modlitwie – powiedział do uczestników Eucharystii.
Kończąc, Ojciec Święty wskazał, że jest to nowy sposób modlitwy, z ufnością, męstwem jakie nam daje świadomość, że Jezus, stojąc przed Ojcem, ukazuje Jemu swoje rany, ale także z pokorą tych, którzy zapoznają się z ranami Jezusa w swoich braciach potrzebujących, nadal niosących krzyż, którzy jeszcze nie zwyciężyli, tak jak zwyciężył Jezus.