Rząd pozbywa się LOT
Piątek, 10 maja 2013 (14:36)Z Dawidem Jackiewiczem, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Izabela Kozłowska
Sejm uchylił ustawę o przekształceniu własnościowym PLL LOT. Oznacza to, że Skarb Państwa nie będzie już musiał zachować co najmniej 51 proc. akcji narodowego przewoźnika. Tym samym otwarta została droga do prywatyzacji spółki...
– Mamy kolejny skandaliczny pomysł rządu Donalda Tuska. To nic innego jak ucieczka od odpowiedzialności za kompletną nieudolność w zarządzaniu spółką Skarbu Państwa, jaką są Polskie Linie Lotnicze LOT. Mamy sytuację, w której doprowadzono tę spółkę niemal do upadłości. Rząd PO – PSL nie ma żadnego pomysłu na to, jak ją uratować. Jedyne, co był w stanie wymyślić minister Skarbu Państwa, który sprawuje nadzór nad spółką, to jej sprzedaż. Chodzi o wyprzedanie wszystkich akcji, jakie ma Skarb Państwa.
Dzisiejsza ustawa nie współgra z wcześniejszą decyzją o przekazaniu pomocy publicznej dla LOT.
– To bulwersujące, że w tym samym czasie udzielana jest pomoc publiczna. Najpierw 400 milionów, a za chwilę być może kolejne 300 milionów, o które wnioskuje prezes PLL LOT. Nikt nie czeka na efekty, jakie ta pomoc publiczna może przynieść. Dawane są pieniądze publiczne z pełną świadomością, że spółka ta za chwilę zostanie sprzedana. Pieniądze te nigdy nie zostaną odzyskane. Ani ich, ani pozytywnych efektów z nich wynikających nie zobaczymy.
W tym samym czasie Ministerstwo Skarbu Państwa w całości akceptuje skandaliczne zachowanie i działalność Sebastiana Mikosza, prezesa LOT. Traktuje on tę spółkę jak Bizancjum. Trwa tam „wyciskanie ostatnich soków z tej cytryny”: kupowane są drogie samochody, zatrudnia się kolejnych kilkunastu doradców, którego – jak mamy pewność – zarobki sięgają od 30 do 45 tys. zł na rękę miesięcznie. Wszystko to pokazuje, że spółkę tą potraktowano jako miejsce, na której można szybko i łatwo zarobić, a potem sprzedać.
Dreamlinery przyczyniły się do pogorszenia i tak złej kondycji LOT?
– Z wielu przyczyn dreamlinery okazały się nietrafioną inwestycją. Mamy teraz sytuację, w której na spółkę Monarch mającą dbać o te drogie samoloty wydawane są ogromne pieniądze. Tymczasem samoloty te bezużytecznie stoją, a zobowiązana do ich obsługi spółka tego nie czyni. Powstaje pytanie, na czym polega problem z dreamlinerami.
Innym zastrzeżeniem jest to: Dlaczego LOT wynajął Airbusa w miejsce Boeinga 767? Airbus został wynajęty za blisko 2 mln euro miesięcznie. Za te pieniądze można byłoby wynająć boeinga na pół roku. Czemu władze spółki nie wynajęły zwykłego boeinga do obsługi tych rejsów? Przypomnę – nasi piloci są przeszkoleni do latania na tych maszynach. Natomiast wynajmując airbusa, spółka wydała na te zaledwie kilka, kilkanaście dni w miesiącu ogromne pieniądze, dopłacając do wynajęcia zagranicznej załogi mającej odpowiednie przeszkolenie i uprawnienia. Można wyliczać nieskończoną liczbę przykładów kompletnej niegospodarności i bezrefleksyjnego zarządzania tą spółką.
Z czego takie działania wynikają?
– Przede wszystkim z faktu, że rząd ma pełną świadomość, iż spółka ta „idzie pod młotek”. Nikt się nią już nie interesuje. Jak opinia publiczna można przyjmować do wiadomości sytuację, że w PLL LOT nie są wypłacane wynagrodzenia pracownikom, zwalnia się ich masowo. Tymczasem prezes LOT pytany o nowe BMW stojące w garażu tej spółki, odpowiada buńczucznie, że nie musi się z tego tłumaczyć. Wszystko to wskazuje, iż władze LOT i nasz rząd czują się bezkarnie i uważają, że na wszystko mogą sobie pozwolić. Mamy całkowity rozkład moralny w obszarze zarządzania spółkami Skarbu Państwa.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska