Chrześcijanin jest człowiekiem radości
Piątek, 10 maja 2013 (12:46)Ojciec Święty Franciszek swoją homilię podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty poświęcił chrześcijańskiej radości.
Eucharystię wraz z Papieżem koncelebrowali: ordynariusz Méridy w Wenezueli, ks. abp Baltazar Enrique Porras Cardozo i opat – prymas benedyktynów, o. Notker Wolf OSB. Uczestniczyła w niej także grupa pracowników Radia Watykańskiego, której towarzyszył dyrektor generalny papieskiej rozgłośni ks. Federico Lombardi SJ – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).
Ojciec Święty, podkreślając radość uczniów, o której mówi liturgia między Wniebowstąpieniem a Zesłaniem Ducha Świętego, wskazał, że chrześcijanin powinien być świadkiem prawdziwej radości, którą daje Jezus.
– Chrześcijanin jest człowiekiem radości. Tego uczy nas Jezus, tego naucza nas Kościół, zwłaszcza w tym okresie. Czym jest ta radość? Czy to jest wesołość? Nie, to nie to samo. Wesołość jest dobra, dobrze jest się weselić. Ale radość jest czymś więcej, jest czymś innym – wskaza Papież. Dodał, że „jest czymś, co nie wypływa z motywów koniunkturalnych, pomyślnych okoliczności zewnętrznych danej chwili: jest czymś głębszym”. – Jest ona darem. Wesołość, gdybyśmy chcieli nią żyć w każdej chwili, w końcu zamienia się w lekkość, powierzchowność, a także prowadzi nas do jakiegoś stanu braku mądrości chrześcijańskiej, czyni nas po trosze głupimi, naiwnymi, nieprawdaż? Wszystko jest zabawą... Radość jest czymś innym. Radość jest darem Pana. Wypełnia nas od wewnątrz. To jakby namaszczenie Duchem Świętym. Tę radość znajdujemy w pewności, że Jezus jest z nami i z Ojcem – zaznaczył Papież Franciszek.
Ponadto Ojciec Święty zaznaczył, iż człowiek radosny jest pewien, że Jezus jest z nami, że Jezus jest z Ojcem. Postawił zarazem pytanie, czy radość tę można jakoś zatrzymać, zakonserwować, aby zawsze nam towarzyszyła.
- Nie, bo gdybyśmy chcieli mieć tę radość tylko dla siebie, to w końcu ona słabnie, nasze serce staje się trochę zobojętniałe, a nasze oblicze nie przekazuje owej wielkiej radości, ale tę nostalgię, melancholię, która nie jest zdrowa. Czasami tacy chrześcijanie mają bardziej melancholijną twarz „papryki w occie” niż właśnie oblicze ludzi radosnych, mających piękne życie. Radości nie można zatrzymywać: musi iść naprzód – powiedział w homilii Ojciec Święty, którego wypowiedź cytuje KAI.
Papież wskazał, że „radość jest cnotą pielgrzymującą”. – Jest to dar, który podąża na drodze życia, podąża z Jezusem: przez głoszenie, przepowiadanie Jezusa, radość wydłuża i poszerza drogę. Jest to właśnie cnota ludzi wielkich, tych wielkich, którzy są ponad małościami ludzkimi, niedających się wplątać w małe wewnętrzne sprawy wspólnoty, Kościoła: zawsze spoglądają na horyzont – podkreślił Ojciec Święty.
KAI dodaje, że Papież powtórzył także, iż radość jest cnotą pielgrzymującą. Stwierdził, że chrześcijanin śpiewa z radością i idzie naprzód, niosąc ową radość. Jest to cnota podążania drogą, więcej nawet niż cnotą, jest darem.
- Jest to dar, który prowadzi nas do cnoty wielkoduszności. Chrześcijanin jest wspaniałomyślny, nie może być małoduszny: jest wielkoduszny. To właśnie wielkoduszność jest cnotą oddechu, jest cnotą podążania zawsze naprzód, ale w pełni Ducha Świętego. Radość jest łaską, o którą musimy prosić Pana. Szczególnie w tych dniach, gdyż Kościół nas zachęca, byśmy prosili o radość – dodał. I jednocześnie Papież zaznaczył, że jest to także pragnienie, które popycha naprzód życie chrześcijanina. – Im większe jest twoje pragnienie, tym większa będzie radość. Chrześcijanin to człowiek pragnienia: pragnienia zawsze więcej na drodze życia. Prośmy Pana o tę łaskę, ten dar Ducha Świętego: radość chrześcijańską. Daleką od smutku, daleką od prostej wesołości... jest ona czymś innym. Jest łaską, o którą trzeba prosić – powiedział do zgromadzonych w kaplicy Domu Świętej Marty Franciszek.
Na zakończenie – dodaje KAI – Ojciec Święty zaznaczył, że wielkim powodem do radości jest dziś obecność w Rzymie koptyjskiego patriarchy Aleksandrii Teodora (Tawadrosa) II. To powód do radości – podkreślił – bo jest to brat, który przybywa, aby odwiedzić Kościół Rzymu, aby rozmawiać, aby wspólnie przejść kawałek drogi.