• Czwartek, 9 kwietnia 2026

    imieniny: Marcelego, Dymitra

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Elektoraty się nie sumują

Piątek, 20 czerwca 2025 (01:47)

ROZMOWA / z Pawłem Kubalą, politologiem

Rozpad Trzeciej Drogi – koalicji Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polski 2050 – to rzeczywiście zaskoczenie?

– Ani trochę. To raczej konsekwencja procesu, który od miesięcy był widoczny gołym okiem i zapowiadany, choć nieformalnie, jeszcze przed wyborami. Kuluary aż huczały od spekulacji, że to sojusz z rozsądku, nie z przekonania. Dziś widzimy finał układu, który nie był ani naturalny, ani szczególnie trwały. To, co mogło się wydawać zaskoczeniem dla wyborców, dla politycznych obserwatorów było raczej kwestią czasu.

Dlaczego się rozeszli?

– Bo ten projekt albo od początku miał w sobie rys tymczasowości, albo po prostu wypalił się szybciej, niż zakładano. I to zarówno w sensie politycznego paliwa, jak i realnej współpracy. Różnice między PSL a Polską 2050 nie tylko istniały – one z czasem zaczęły wręcz dominować nad tym, co ich łączyło. Formalnie obie partie pozycjonowały się jako centrowe, umiarkowane, wyważone. Ale kiedy przyszło do konkretnych decyzji, ustaw, głosowań, narracji, to zgrzytało. Coraz głośniej i coraz częściej. Nie dało się tego pogodzić na dłuższą metę. I choć próbowano jeszcze ratować wizerunek wspólnoty, to przecież było jasne, że te drogi się rozchodzą. Dziś to już fakt. I raczej nikt po tej stronie sceny politycznej nie płacze z tego powodu.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”