Maciej Świrski o ponownym zamachu na organ konstytucyjny
Czwartek, 12 czerwca 2025 (21:15)Szef KRRiT Maciej Świrski ocenił podczas czwartkowej konferencji prasowej, że dokument w jego sprawie przegłosowany przez Komisję Odpowiedzialności Konstytucyjnej jest „całkowicie bezprzedmiotowy”. Dodał, że nie boi się Trybunału Stanu, bo nie popełnił żadnego przestępstwa.
Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski podczas czwartkowej konferencji prasowej odniósł się do decyzji sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która opowiedziała się za postawieniem go przed Trybunałem Stanu.
Przewodniczący uznał działania komisji za „ponowny zamach na organ konstytucyjny”, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz jej przewodniczący, a także za próbę unieruchomienia działań KRRiT. Według Macieja Świrskiego złamane zostały wszystkie zasady, które obowiązują w postępowaniu karnym.
Zaznaczył, że komisja nie rozpatrywała jego wniosków o wyłączenie z obrad niektórych jej członków, m.in. posła Treli. Mówił również o nierozpoznaniu jego wniosku dotyczącego końcowego zapoznania się z aktami.
Dodał, że przewodniczący komisji Zdzisław Gawlik nie przekazywał jego wniosków ani zażaleń do organu nadzorczego – Trybunału Stanu. Według niego nierozpatrywanie zażaleń to kwestia „dyskwalifikująca całą sprawę”.
Tłumaczył, że komisja głosowała za nieudostępnieniem mu akt sprawy, gdy zażądał tego na początku całej procedury, co spowodowało, że nie wiedział, „jakiego rodzaju są zarzuty”. Jak dodał, dostęp otrzymał dopiero wtedy, gdy udowodnił komisji, że pozbawia go „prawa do ochrony”.
Maciej Świrski wskazał również, że podczas postępowania nie zastosowano się do zabezpieczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny, które mówi o tym, że nie można prowadzić postępowania wobec przewodniczącego KRRiT, dopóki nie pojawi się orzeczenie Sądu Konstytucyjnego w sprawie zgodności ustawy o Trybunale Stanu z Konstytucją.
Wymienił trzy czynniki, z powodu których – według niego – wnioskodawcy rozpoczęli postępowanie wobec niego.
Pierwszy – polityczny – skupia się wokół mediów publicznych.
Drugi to „zaburzenie” przez Macieja Świrskiego wpływu lobbystów w sferze badań statystyk publicznych m.in. nad zasięgiem poszczególnych mediów. „Udało mi się uchronić majątek państwowy znacznej wielkości, nie dopuszczając lobbystów do badań statystyki publicznej” – podkreślił.
Trzeci to uregulowanie przez niego „bezkarnego” rynku reklamowego. „W Polsce do momentu, gdy objąłem stanowisko przewodniczącego Krajowej Rady, była całkowita bezkarność, jeśli chodzi o przekraczanie czasu i treści reklam [...]. Zacząłem egzekwować prawo w sposób zdecydowany. Obliguje mnie ono do ukarania każdego przypadku przekroczenia czasu reklam, a przypominam, że zobowiązują nas do tego regulacje europejskie. Wprowadziłem zasadę, że kara za przekroczenie czasu reklamowego ma być karą konfiskującą ewentualny zysk z tej reklamy” – dodał Maciej Świrski.
„Musiało się to spotkać z odzewem lobbystów i moim zdaniem cała inicjatywa postawienia mnie przed Trybunałem Stanu ma takie podglebie. Rządzącym wydaje się, że kto ma telewizję, ten ma władzę” – powiedział.
„Nie boję się Trybunału Stanu. Nie popełniłem żadnego przestępstwa, w Trybunale Stanu są poważni ludzie, poważni prawnicy, którzy widząc taki materiał i to, że jest to prowadzone zupełnie bezprawnie, [...] będą mogli wydać jedyny możliwy wyrok, czyli umorzenie całej sprawy. Cały ten dokument przegłosowany przez Komisję Odpowiedzialności Konstytucyjnej jest całkowicie bezprzedmiotowy” – oświadczył Maciej Świrski.
„Dołożę wszelkich starań, by osoby, które podpisały wniosek o postawienie mnie przed Trybunałem Stanu, a także członkowie komisji, którzy głosowali za postawieniem mnie przed Trybunałem Stanu, ponieśli odpowiedzialność karną [...]. Zastanawiam się także nad tym, żeby do pana prezydenta złożyć wniosek o to, żeby wystąpił do Sejmu o postawienie przed Trybunałem Stanu osoby, które popełniły tego rodzaju zamach konstytucyjny” – dodał.