Nowenna za przyczyną Prymasa Tysiąclecia
Poniedziałek, 26 maja 2025 (00:07)28 maja będziemy obchodzić liturgiczne wspomnienie bł. kard. Stefana Wyszyńskiego. W dniach 19-27 maja trwa Nowenna za przyczyną Prymasa Tysiąclecia w intencji naszej Ojczyzny.
Proszę dziś o Twoje wstawiennictwo do Boga jedynego.
Wiem, że nie opuścisz mnie w potrzebie. Ty wspierałeś
w trudach każdego człowieka, głosiłeś Dobrą Nowinę, broniłeś od złego, pomagałeś podnieść z upadku, ofiarując całego siebie. Wierzę, że i teraz wstawiasz się za nami do Boga Miłosiernego, wypraszając łaski ze świętymi w niebie.
i uszanowania,
z Jezusem cierniem ukoronowanym, Królem wygnanym na piłatowy dziedziniec,
i Różańcem Świętym,
hołd Królowej Korony Polski,
za wiarę i przekonania,
i prześladowcom,
i Duchu Świętym Serce Boga Ojca,
z Bogiem uczyłeś nas ufać, otwierać serce, czekać, pragnąć
i wyglądać,
„NOWY CZŁOWIEK W CHRYSTUSIE”
Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy Ci stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi
wadami narodowymi.
Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości.
Przyrzekamy zdobywać cnoty wierności i sumienności, pracowitości, oszczędności. Wyrzeczenia się siebie
i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej.
Warto zwrócić uwagę na to, że mamy nie tylko przezwyciężać wady, ale czynić dobro, zdobywać cnoty. Nasze narodowe słabości przemieszane są z zaletami, jak pszenica i kąkol. Najsłuszniejsza jest w tym wypadku zasada św. Pawła
– „zło dobrem zwyciężaj”. Aby podjąć skuteczną walkę, trzeba zlokalizować niebezpieczeństwo. Czy dobrze znamy nasze
słabości?
Na kształt naszego narodowego stylu miały wpływ niewątpliwie nasze dzieje, długie lata niewoli, sytuacje – zda się – bez wyjścia, z których ratowaliśmy się optymizmem i naszym polskim „jakoś tam będzie”. Czas niewoli i wojen miał wpływ na nasze usposobienie narodowe. Wśród najpoważniejszych wad: lenistwa, niedbałości, zmienności, wygodnictwa, rozrzutności, polskiego „zastaw się a postaw się” – Kardynał Wyszyński dodaje jeszcze niechęć do pracy wspólnej, niesumienność w pracy publicznej, brak poszanowania dobra wspólnego, niewierność wobec zobowiązań. Zwraca też uwagę na nasz indywidualizm:
„Rzecz znamienna – mówił Prymas – że Polak słynie za granicą z pracowitości, na własnym zagonie nie zna dnia i nocy.
Ale ilekroć ma przystąpić do pracy wspólnej, zwłaszcza pod kierunkiem, wtedy dochodzą do głosu wszystkie wypaczenia naszego charakteru narodowego”.
Podkreśla przy tym jednak, że nie wystarczy samo zmaganie się ze złem. Katolicka doskonałość nie na tym polega, że oganiamy się przed złem jak żebrak przed psami. Ucieczka przed złem to zaledwie skromna część programu pracy wewnętrznej. Ważniejsza i donioślejsza jest praca nad
Czynić dobrze – to pierwsza zasada programu odrodzenia narodu zawarta w Ślubach Jasnogórskich. Prymas zachęcał nas:
„Nie zatrzymujmy się na początku drogi. Idźmy ku światłu twarzą, nie oglądając się wstecz. Tym łatwiej nam
to przyjdzie, że i w dziedzinie cnót posiadamy nasz kapitał narodowy”.
wygórowany indywidualizm, ale nie uznajemy zależności, walczymy ze wszystkich sił o swobodę, że chcemy być
panami we własnym domu, że mamy w sobie wielkie umiłowanie wolności, dla której poświęcimy każde dobro
materialne.
Dla dobrego korzystania z tego potencjału – mając świadomość swoich mocnych i słabych stron – szczególnie potrzebne są w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym – pracowitość i oszczędność.
Idzie tylko o to – mówił kardynał Wyszyński – żeby dorobek pracy naszej nie szedł na marne, nie był trwoniony.
Umiemy pracować i zdobywać dobra, ale nie umiemy ich utrzymać. I dlatego w pracy naszej wewnętrznej te dwie cnoty
muszą iść w parze.
Każda wartościowa rzecz kosztuje. Ta prawda, znana z codziennego życia, dotyczy także życia moralnego. Nie osiągniemy dojrzałości duchowej bez ofiary. A realizuje się to w konkretnych postawach, o których przypominał Prymas Wyszyński:
„Wyrzeczenie się siebie i wzajemne poszanowanie muszą poprawić w nas przerosty indywidualizmu i egocentryzmu,
muszą wyrobić w nas zmysł społeczny współpracy i współdziałania.
Jest to możliwe wtedy, gdy wzrośnie wśród nas wzajemny szacunek, jednych do drugich. A nigdy nie czekajmy na to,
kto zacznie. Sami pierwsi zaczynajmy.
I płaćmy chlebem za każdy kamień. Odpowiadajmy dobrym słowem na każdą brutalność, ordynarność, wyzwisko,
brak szacunku”.
Podejmując ten wysiłek, we własnym domu, w najbliższym środowisku, będziemy wyrabiać w sobie cnoty owocujące
także w życiu społecznym.