Dziś w „Naszym Dzienniku”
Czerwona kartka dla rządu
Wtorek, 20 maja 2025 (02:01)ROZMOWA z Dariuszem Mateckim,
posłem Prawa i Sprawiedliwości
Czy kupuje Pan tłumaczenie Arkadiusza Myrchy, wiceministra sprawiedliwości z PO, że za publikację jego wpisów podczas ciszy wyborczej odpowiada „błąd platformy X”, która rzekomo z opóźnieniem wczytała grafikę?
– Tłumaczenie, jakoby platforma X z opóźnieniem wczytała grafikę, to zwyczajne kłamstwo. W dzisiejszych realiach cyfrowych nie ma czegoś takiego jak samowolna, godzinami opóźniona publikacja. Posty można wrzucać ręcznie, zaplanować na konkretną godzinę albo obsłużyć przez zewnętrzne narzędzia – wszystko działa
z zegarmistrzowską precyzją. Jeśli coś „się ładowało”
– jak twierdzi Myrcha – przez sześć, a nawet dziewiętnaście godzin, to mamy do czynienia albo
z technologicznym cudem wstecz, albo ze świadomym mijaniem się z prawdą. Dziś nawet kilkulatek wie,
że zdjęcie wrzuca się do sieci w ułamku sekundy. Mówimy o plikach ważących ledwie kilka megabajtów, w dobie światłowodów i sieci 5G. Jeśli ktoś publicznie twierdzi,
że system sam, przypadkiem, o świcie wypchnął mu post łamiący ciszę wyborczą, to nie dość, że się kompromituje, to jeszcze obraża inteligencję odbiorców. Myrcha nie miał pecha – miał wybór. I zrobił to świadomie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym