Duszpasterze męczennicy są zaczynem cywilizacji miłości
Wtorek, 29 kwietnia 2025 (16:08)Duszpasterze męczennicy są zaczynem cywilizacji miłości, do której nas wszystkich wzywa Chrystus. To wezwanie jest szczególnie ważne w przeżywanym Roku Świętym, w szczególnym czasie łaski, jaki jest nam dany, abyśmy się pojednali, wybaczyli sobie wzajemne urazy i weszli na drogę świętości – mówił ks. abp Tadeusz Wojda.
Ksiądz arcybiskup przewodniczył Mszy św. w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu w ramach dzisiejszych ogólnopolskich obchodów Dnia Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego.
W homilii celebrans podkreślał, że dzisiejsza celebracja ma swoje korzenie w pamiętnej dacie 22 kwietnia 1945 r., kiedy to kapłani w obozie w Dachau uroczystym „Aktem oddania się w opiekę św. Józefowi” zawierzyli mu wówczas swój los. – W akcie zawierzenia zobowiązali się, że jeśli powrócą do Polski, będą szerzyć Jego kult, odbędą pielgrzymkę i złożą hołd przed cudownym Jego obrazem w tutejszej kolegiacie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
Wskazywał, że wpatrując się w obraz św. Józefa Kaliskiego uczymy się od niego naśladowania, które jest ważną cechą w drodze do świętości. – Przyglądając się chwilę postaciom, dostrzegamy pewną zbieżność: młody Jezus zwraca swoją głowę w tym samym kierunku co Bóg Ojciec i św. Józef. Być może artysta chciał podkreślić, że dorastający Jezus w tym, co Boskie, naśladuje Ojca, a w tym, co ludzkie, św. Józefa? Tak przecież wychowuje się każdy człowiek – podpatruje dobre wzorce i je przejmuje – stwierdził kaznodzieja.
Zaznaczył, że naśladowanie to słowo klucz do refleksji o polskich księżach męczennikach. – „Naśladować” to nadeptywać czyjeś ślady, iść po nich, ale nie żeby kopiować czy imitować kogoś, lecz iść osobiście: „Ja idę po twoich śladach, ale idę własnym życiem. Naśladując ciebie, niosę swój bagaż”. Czyż tak rozumiane naśladowanie nie jest piękną definicją świętości? Mówi o niej Chrystus: „Kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech mnie naśladuje!” (Łk 9,23) – mówił metropolita gdański.
Przypomniał, że ocaleni z obozu w Dachau chcieli, aby upamiętniać również tych kapłanów, którzy nie wrócili z obozów zagłady lub stracili życie w czasie II wojny światowej. – Na mocy decyzji Konferencji Episkopatu Polski czynimy zadość ich pragnieniu już od 20 lat. Dzisiejszą Mszą św. upamiętniamy ich wielką ofiarę życia i krwi, którą złożyli za wiarę, za Kościół i za Ojczyznę. A było ich naprawdę wielu – akcentował hierarcha.
Wskazał, że na 16 353 kapłanów pracujących w Polsce w 1939 r., aż 2779 straciło życie w czasie II wojny światowej. – Najczęściej byli wywożeni do obozów koncentracyjnych do Oranienburga, Sachsenhausen, Buchenwaldu, Mauthausen-Gusen, Flossenbürga, Grenzdorfu, a także do Stutthofu, Auschwitz, Neuengamme, Groß-Rosen, Bergen-
-Belsen oraz na Majdanek i do wspomnianego już Dachau. Właśnie w tym obozie zginęło ich najwięcej, bo aż 868. Inni natomiast ginęli w izbach tortur i przesłuchań, w lasach albo przy pracy w miejscu swojej codziennej posługi – powiedział celebrans.
Zaznaczył, że niektórzy z zamęczonych kapłanów zostali wyniesieni na ołtarze i dzisiaj czcimy ich jako świętych i błogosławionych. Dodał, że obok tych wspominanych w liturgii nazwiska wielu innych zostały upamiętnione na okolicznościowych tablicach, epitafiach, monumentach.
Wskazywał, że los polskich kapłanów przetrzymywanych w niemieckich obozach i więzieniach to wielka historia cierpienia na granicy życia i śmierci w warunkach uwłaczających ludzkiej godności. – Odbierano im tę godność, upokarzano i wyśmiewano, pozbawiano ich symboli religijnych: brewiarza, modlitewników, różańca, medalików, możliwości sprawowania Mszy św. i sakramentów, ale oni się nie poddawali, bo umacniała ich wiara. W niej odnajdywali sens i wartość cierpienia. Naśladowali Chrystusa, który podczas swojej męki nie przestawał się modlić do Ojca. Cierpieli, modlili się i nie przestawali służyć innym – akcentował celebrans.Przytoczył też kilka wzruszających świadectw księży o sprawowanych po kryjomu Mszach św., spowiedziach współwięźniów, a nawet udzielanych chrztach czy dzieleniu się ze współwięźniami jedzeniem.
Zachęcał wiernych, aby przyzywali orędownictwa kapłanów przebywających już w chwale nieba. – Niech modlą się za nami „abyśmy stawali się podobni do Chrystusa, naszego niebieskiego wzoru”, i sami mogli być odważnymi świadkami wiary i miłości – mówił ks. abp Wojda.