• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Podano trasę konduktu pogrzebowego

Piątek, 25 kwietnia 2025 (11:44)

Sześć kilometrów będzie liczyła trasa konduktu pogrzebowego papieża Franciszka z bazyliki św. Piotra
do bazyliki Santa Maria Maggiore, gdzie zostanie pochowany – podały władze Rzymu.

Ostatnia podróż Papieża Franciszka z placu św. Piotra
do bazyliki Santa Maria Maggiore będzie miała sześć kilometrów długości i po raz kolejny, tak jak miało to miejsce przez dwanaście lat jego pontyfikatu, będzie
mu towarzyszył lud Boży, który będzie mógł go oglądać
zza barier.

Po jutrzejszej Mszy św. pogrzebowej w Watykanie kondukt pogrzebowy będzie powoli przemierzał ulice centrum miasta, częściowo śladami dawnej Via Papalis, trasy, którą papieże przemierzali w procesji po wyborze i konsekracji
w bazylice św. Piotra, aby dotrzeć do bazyliki św. Jana
na Lateranie, katedry Biskupa Rzymu.

Kondukt pogrzebowy – poinformowała prefektura Rzymu po zakończeniu posiedzenia Komitetu Prowincjonalnego
ds. Porządku i Bezpieczeństwa Publicznego – przejedzie przez tunel Pasa, Corso Vittorio Emanuele i dotrze do Piazza Venezia, a następnie skręci w kierunku Forum Romanum, gdzie wjedzie na Via Labicana, a następnie Via Merulana, mając w tle bazylikę św. Jana, aż do placu Santa Maria Maggiore, gdzie trumna z ciałem Franciszka zostanie powitana przez grupę ubogich.

Ze względów bezpieczeństwa drogi będą zamknięte
dla ruchu. Zostaną usunięte zaparkowane samochody
i ustawione barierki. Za trumną Franciszka pojedzie niewielka kolumna samochodów z kilkoma kardynałami,
a „ludzie – jak wyjaśnił prefekt Lamberto Giannini
– będą mogli obserwować przejazd zza barier”.

Największa uwaga skupia się wokół bazyliki Santa Maria Maggiore, gdzie w ostatnich dniach odnotowano gwałtowny wzrost liczby odwiedzających, a dziesiątki tysięcy ludzi stoją w kolejkach. W okolicy zostaną ustawione cztery telebimy, na których będzie można śledzić pogrzeb
i przeniesienie ciała Franciszka. „Po prywatnym pochówku wierni będą mogli złożyć hołd Papieżowi” – wyjaśnił szef włoskiego Departamentu Obrony Cywilnej Fabio Ciciliano.

JG, KAI