Dziś w „Naszym Dzienniku”
Pola pod wodą
Sobota, 12 kwietnia 2025 (02:03)Ze Szczepanem Wójcikiem, prezesem Instytutu Gospodarki Rolnej, przedsiębiorcą rolnym rozmawia Rafał Stefaniuk.
Na polskiej wsi zawrzało. Wszystko przez normę GAEC 2. Rolnicy nie kryli zaskoczenia. Część mówi wprost: nie zgadzamy się na to. Czym właściwie jest ta norma i dlaczego wzbudza tak silne emocje?
– Szczerze mówiąc, prawdziwe poruszenie dopiero przed nami. W tej chwili wielu rolników nawet nie wie, że ich pola zostały objęte nowymi regulacjami. Mówimy o blisko 400 tysiącach hektarów! Większość zorientuje się dopiero przy składaniu wniosków o płatności obszarowe – kampania ruszyła 15 marca, więc jeszcze chwilę potrwa, zanim ta „niespodzianka” dotrze do wszystkich. A będzie bolało. Szczególnie w województwach, takich jak: podlaskie, warmińsko-mazurskie, kujawsko-pomorskie czy pomorskie, bo to właśnie tam uderzy najmocniej. Z jednej strony można powiedzieć: żadna sensacja – przecież wszyscy wiedzieli, że w nowej Wspólnej Polityce Rolnej na lata 2023-2027 pojawi się tzw. warunkowość. Rolnik, który chce otrzymać pełne dopłaty – zarówno bezpośrednie, jak i w ramach II filaru – musi spełnić szereg wymagań, zwłaszcza tych związanych z ochroną środowiska i klimatu. To podstawa tzw. zielonej architektury WPR. GAEC 2 – czyli ochrona torfowisk i terenów podmokłych – to jeden z jej filarów. Tyle teoria. W praktyce zaskoczenie jednak było ogromne.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym