Rajd dla Generała
Poniedziałek, 6 maja 2013 (02:08)Blisko 40 motocyklistów z grup: Kryzys, Ronin Riders z Rzeszowa, Jarosławia i gminy Raniżów oraz delegacja z ogólnopolskiej grupy „Ojczyzna” oddało hołd gen. Bronisławowi Kwiatkowskiemu, który zginął pod Smoleńskiem.
Wśród uczestników rajdu byli zarówno żołnierze, jak i osoby cywilne zafascynowane postacią tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych. Uroczystość odbyła się w dniu jego urodzin, tam gdzie przyszedł na świat, we wsi Mazury, koło Kolbuszowej, na Podkarpaciu. Jego imię nosi również miejscowa szkoła podstawowa, w której generał przedstawiany jest jako wzór pracowitości, determinacji w osiąganiu celów, a także patriotyzmu oraz przywiązania do rodzinnych stron.
– Piąty maja od 45 lat był dla mnie dniem wyjątkowym, bo tego dnia urodził się człowiek, który moje życie również uczynił wyjątkowym. Jest dla mnie wzruszające, że ten dzień mogę spędzać w miejscu, gdzie rozpoczęło się jego życie. Zawsze chętnie wracał do Mazurów – i osobiście, i we wspomnieniach. Zawsze czułam, jak ważna była dla niego ta miejscowość. Nie wstydził się skromnego domu, w którym dorastał bez mamy – wspominała Krystyna Kwiatkowska, wdowa po generale, dziękując wszystkim jego przyjaciołom za zorganizowanie rajdu.
– Dziękuję wszystkim, którzy dziś przyjeżdżają z daleka, by obchodzić urodziny mojego Bronka. Przez swoją pasję oddają część przyjacielowi, który miał przecież do nich dołączyć. Motor był już wybrany i zamówiony. I wiem, że gdyby jego planów nie roztrzaskała ta kwietniowa sobota, byłby waszym częstym gościem – zaznaczyła Kwiatkowska.
Wdowa podkreśliła, że jej mąż zawsze doceniał ludzi pracowitych, ponieważ także w swoim życiu doszedł do wszystkiego własną, ciężką pracą.
– Zawsze spotykałem na swojej drodze wspaniałych ludzi. I teraz również tak się stało przy organizacji tej imprezy. Nie wszystkich motocyklistów znam osobiście, ale zapytałem, kto pojedzie, i przyjechało kilkadziesiąt osób. To będzie początek wielkich wydarzeń – zapowiadał pomysłodawca rajdu ppłk rez. Anatol Szpieć.
Pod popiersiem gen. Bronisława Kwiatkowskiego, które po katastrofie smoleńskiej stanęło obok szkoły, Krystyna Kwiatkowska, władze gminy Kolbuszowa, rodzice i nauczyciele, a także strażacy i motocykliści złożyli wieńce oraz wiązanki kwiatów. Dzieci zaprezentowały krótki program artystyczny. Podczas Mszy św. homilię wygłosił ks. infułat Józef Sondej, kapelan Armii Krajowej i rzeszowskiej NSZZ „Solidarność”. Przypomniał, że w 2010 r. historia zatoczyła koło i w 70 lat po zbrodni katyńskiej zginęła elita narodowa.
– Tę tragedię najbardziej przeżywa rodzina zmarłego, ale przeżywa ją również cały Naród Polski, przeżywają ją prawdziwi Polacy i katolicy, którzy wierzą w nieśmiertelność duszy – mówił sędziwy kapłan.
Wspominał również przywiązanie zmarłego dowódcy do swoich rodzinnych stron. „To tutaj się urodziłem, tutaj uczyłem się czytać i pisać, tutaj przystąpiłem do Pierwszej Komunii Świętej, tu byłem ministrantem”. Te jego słowa warto zapamiętać, bo świadczą o jego przywiązaniu do rodzinnych stron – przypominał ksiądz infułat. Kapłan pytał o przyczyny katastrofy i brak wiarygodnych wyjaśnień na temat jej przyczyn.
– Historia bardzo często posługuje się kłamstwem. Jeżeli do tej pory nie wiemy, co było przyczyną tragicznej śmierci naszego generała Władysława Sikorskiego w 1943 r., jeżeli przez całe dziesiątki lat cały świat, w tym Ameryka i Anglia wiedziały o zbrodni katyńskiej, ale nie ujawniły tego, to – jak widzimy – kłamstwo jest obecne i rani serca szlachetnych ludzi – stwierdził kapłan.
W równie zdecydowanych słowach mówił ks. Wiesław Dopart, proboszcz tutejszej parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy. – Ta śmierć była tragiczna, do dziś niewyjaśniona. To musi bardzo boleć, że tak wielu naszych synów i córek w taki bestialski sposób zostało zamordowanych, trzeba to powiedzieć publicznie – oświadczył.
Po uroczystościach kilkudziesięciu motocyklistów pojechało do Krasiczyna, gdzie gen. Kwiatkowski ukończył technikum leśnicze. Tam też po jego śmierci grupa przyjaciół zasadziła pamiątkowe drzewo.
Generał Kwiatkowski był jednym z najbardziej doświadczonych polskich dowódców, cieszącym się dużym autorytetem zarówno wśród żołnierzy, jak i dowódców NATO. Biegle władał językiem rosyjskim, angielskim i niemieckim. W czasie czterdziestu lat swojej służby był oficerem wojsk pancernych i powietrznodesantowych.
Dowodził m.in. Polskim Kontyngentem Wojskowym w Syrii. W 1992 r. jako pierwszy polski oficer ukończył studia podyplomowe w Akademii Dowodzenia Bundeswehry w Hamburgu w Niemczech. Po powrocie do kraju został skierowany do pracy do Oddziału Planowania Operacyjnego Zarządu Operacyjnego w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. W 1993 r. objął stanowisko w Dowództwie Krakowskiego Okręgu Wojskowego jako Szef Oddziału Rozpoznania i Walki Radio-Elektronicznej. Dowodził również 6. Brygadą Desantowo-Szturmową oraz Wielonarodową Dywizją Centrum-Południe w Iraku. W latach 2005-2007 sprawował stanowisko zastępcy dowódcy 2. Korpusu Zmechanizowanego, następnie był dowódcą operacyjnym Sił Zbrojnych.
Przed rokiem Krystyna Kwiatkowska przekazała do jasnogórskiego sanktuarium jako wotum mundur zniszczony w katastrofie smoleńskiej, a także płaszcz i beret generała, obraz Matki Boskiej Częstochowskiej podarowany mu przez biskupa polowego Wojska Polskiego gen. dyw. Tadeusza Płoskiego w 2008 r., szablę, którą otrzymał od szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandra Szczygły, flagę państwową, w którą owinięta była trumna generała w trakcie ceremonii pogrzebowej, osobistą monetę pamiątkową dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych RP oraz urnę z ziemią ze Smoleńska.
Maciej Walaszczyk, Mazury