• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Zobowiązani do walki o Ojczyznę

Niedziela, 5 maja 2013 (08:42)

Z Anną Kołakowską, najmłodszym więźniem politycznym PRL, nauczycielką historii, rozmawia Izabela Kozłowska

Ulicami Gdańska przejdzie dziś marsz w obronie małżeństwa, rodziny, wartości katolickich i Telewizji Trwam. Dlaczego zdecydowaliście się Państwo na jego zorganizowanie?

– Jest to ostatni moment, aby powstrzymać ekspansję homoseksualizmu i tych środowisk, które chcą narzucić naszej Ojczyźnie – a co stało się już w Europie Zachodniej – całkowicie zdemoralizowaną i zdegenerowaną wizję człowieka. Widać to przede wszystkim w programach nauczania przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”. Wprowadzana jest tam wizja człowieka całkowicie sprzeczna z nauczaniem Kościoła katolickiego, ale nie tylko. Również z tą naszą, ludzką wizją człowieka. W nauczaniu tym wprowadzane są zapisy, że homoseksualizm jest normą jako orientacja seksualna. Na co nie możemy się zgodzić. Homoseksualizm jest chorobą, którą należy leczyć. Co więcej, zachęca się bardzo młodych ludzi do używania swojej seksualności tylko po to, by sprawić sobie przyjemność. Nasze tradycyjne społeczeństwo w sposób naturalny odrzuca i nie akceptuje tego. Tymczasem docierają do nas wręcz nieprawdopodobne informacje z Europy Zachodniej. W Wielkiej Brytanii w oficjalnych pismach urzędowych nie używa się słów „mama” i „tata”. Zastąpiono je sformułowaniami „rodzic I” i „rodzic II”. Natomiast w skandynawskich przedszkolach dzieci nie nazywa się „dziewczynka”, „chłopiec”, lecz określa się je jako „ono”. Odchodzi się od podziału na płeć. W Polsce już pojawiły się sugestie ze strony MEN, że płeć jest kwestią wyboru. Prowadzi to do całkowitej demoralizacji młodego pokolenia Polaków, do degradacji człowieka, do zaburzenia obrazu Pana Boga. Nie możemy na to wszystko pozwolić. Wszystko co robimy, wpływa na nasze dzieci, wnuki. Pragniemy, aby żyły w normalnym społeczeństwie, gdzie życie oparte jest na Bożym prawie, na nauczaniu Kościoła, co jest oczywiste dla katolików. Z kolei dla osób niewierzących społeczeństwo powinno być oparte na elementarnej normalności, a nie dewiacji seksualnej i moralnej.

Jest to ostatni moment, żeby zaprotestować. Nie możemy odkładać tego na później, bo wówczas ta ekspansja pójdzie za daleko. Póki co, Polacy są niejako sprawdzani, na ile sobie pozwolą na tę ingerencję. Pokazując nasz opór, dajemy wyraźny znak, że nie pozwolimy na pełną demoralizację naszego społeczeństwa.

Po raz kolejny będziecie się Państwo także upominać o Telewizję Trwam...

– Nie mamy żadnych wątpliwości, że jeśli agresywne środowiska homoseksualne zdobędą większy wpływ na władzę w Polsce, to na wszelkie sposoby będą próbowali wyeliminować katolików z życia publicznego, społecznego. Wówczas Radio Maryja, Telewizja Trwam i inne katolickie media nie będą miały prawa istnieć. W czasie dzisiejszej manifestacji będziemy żądali zaprzestania dyskryminacji przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (KRRiT) Telewizji Trwam. Będziemy upominać się o koncesję dla tej katolickiej stacji na nadawanie cyfrowe.

Nie mam wątpliwości, że jeśli nie postawimy tamy, to wszystko, co dla nas jest wartościowe i najważniejsze, zostanie nam odebrane. Wówczas będzie zdecydowanie za późno na stawianie jakiegokolwiek oporu i żądań.

Jak będzie przebiegał dzisiejszy marsz?

– Spotykamy się na Eucharystii w bazylice św. Brygidy. Rozpocznie się ona o godz. 12.30. Msza św. będzie sprawowana w intencji świętości rodzin i małżeństw, w obronie wartości katolickich i Telewizji Trwam. Po Eucharystii wyruszymy głównymi ulicami Gdańska: ul. Rajską, Wałami Jagiellońskimi pod pomnik króla Jana II Sobieskiego, gdzie odbędzie się wiec.

Wybór pomnika króla Jana III Sobieskiego nie był przypadkowy...

– Dokładnie tak. Wybraliśmy akurat ten pomnik, bowiem król Jan III Sobieski był narzędziem w rękach Pana Boga w walce w obronie wiary. Ten władca Polski nigdy nie miał wątpliwości, że posiadając jedynie ludzkie siły, uda mu się zwyciężyć pogaństwo, ale z Bożą pomocą wszystko jest możliwe i zwyciężymy. Król Jan III Sobieski wszystko ofiarował Panu Bogu, Jemu zawierzył walkę i zwyciężył. To właśnie król Jan III Sobieski pięknie powiedział: „Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył”. My też chcemy powiedzieć, że to Pan Bóg zwyciężył, a my jesteśmy jego narzędziami. I to jest także nasze pragnienie, by Polska pozostała wierna Panu Bogu, była normalna, a nasze dzieci nie były niewolnikami. Seksualizm zniewala. Chcemy, by nasze dzieci były wolne, świadome własnej wartości i pozostający wierni Panu Bogu.

Gdański marsz jest zachętą dla innych polskich miast?

– Mamy nadzieję, że nie skończy się tylko na naszym marszu. Chcielibyśmy, by dołączyły do nas kolejne miasta, gdzie Polacy licznie wyjdą na ulice i pokażą, że nie zgadzają się na szkodliwe psucie naszej Ojczyzny. Gdański marsz jest pierwszym, ale czekamy na kolejne miejscowości. My jesteśmy pewnym „sygnałem” dla Polaków, by nie bali się wyjść z domów, zaprotestować i nie być biernymi.

Przed Panem Bogiem będziemy musieli odpowiedzieć, co zrobiliśmy z naszymi dziećmi, wnukami, co zrobiliśmy z Polską, do obrony której jesteśmy wszyscy zobowiązani. Nie mamy wyboru, musimy być zdecydowani w walce o naszą Ojczyznę. Jest to walka o dusze naszych potomków.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska