Atom Trefl Sopot mistrzem Polski
Niedziela, 5 maja 2013 (08:25)Siatkarki Atomu Trefl Sopot obroniły tytuł mistrza Polski. W decydującym piątym meczu pokonały Tauron MKS Dąbrowa Górnicza 3:2 (18:25, 20:25, 25:23, 27:17, 15:12) i wygrały całą rywalizację finałową 3-2.
Dąbrowscy kibice po dwóch pierwszych wygranych przez MKS meczach finałowych chyba nie spodziewali się, że w trakcie majówki zobaczą we własnej hali kolejne spotkanie. Broniące tytułu sopocianki w pełni wykorzystały atut własnej hali, wyrównały stan rywalizacji na 2-2 i w efekcie konieczny był piąty pojedynek.
Dla Tauronu był to pierwszy występ w finale rozgrywek. Grające w ekstraklasie od sezonu 2007/2008 dąbrowianki dwukrotnie zdobyły brązowe medale, a w marcu po raz drugi z rzędu wywalczyły Puchar Polski. W finale turnieju rozgrywanego w Pile zespół trenera Waldemara Kawki pokonał drużynę z Sopotu 3:2.
Wczorajszy mecz obejrzał komplet trzech tysięcy widzów. Bilety rozeszły się w ciągu kilku godzin. Drużynę gości wspierała kilkudziesięcioosobowa grupa przyjezdnych kibiców na trybunach i klubowa maskotka przy parkiecie.
Lepiej zaczęły spotkanie dąbrowianki. Grały spokojnie, popełniały mniej błędów, lepiej przyjmowały i przy drugiej przerwie technicznej prowadziły 16:9. Trener Atomu Adam Grabowski zrobił trzy zmiany, ale po chwili było 20:12. Sopocianki część strat odrobiły, jednak nie miały szans na odwrócenie losów seta.
W drugiej partii trener sopocianek „czas” wziął już przy stanie 3:0 dla MKS, a jego zespół zdobył pięć punktów z rzędu. To zapowiadało spore emocje. I były. Tauron wypracowywał przewagę (8:5, 12:8), Atom „gonił” wynik i wyrównał (15:15). Ostatni raz remis był przy stanie 17:17. Później nastąpił „odjazd” dokładniejszych dąbrowianek.
W trzecim secie zawodniczki obu zespołów na początku zaprezentowały nerwową, dość chaotyczną grę. Wynik był bliski remisu. Szybciej uspokoiły się zawodniczki Tauronu i wyszły na prowadzenie 12:9. Szkoleniowiec Atomu zareagował prośbą o przerwę. Niewiele pomogło. Po „asie” Mai Tokarskiej wynik brzmiał 16:12. Sopocianki doprowadziły jeszcze do remisu po 17 i rywalizacja nabrała jeszcze większych „rumieńców”. Kiedy było 20:17, spiker zaczął mówić o końcu spotkania. Tymczasem znów drużyna gości wyrównała (21:21), a po dwóch trudnych zagrywkach Rachel Rourke wygrała do 23.
Dąbrowianki na pewno nie chciały pozwolić rywalkom na doprowadzenie do tie-breaka. Z oczywistych względów plan drużyny gości był odmienny. Zyskali na tym kibice, którzy obejrzeli walkę o każdą piłkę nad siątką i po obu jej stronach. Trener MKS Waldemar Kawka dokonywał zmian, bo tym razem to jego zespół znalazł się w opałach i przegrywał 5:8, 8:16, 13:21. Rozpędzonych sopocianek nie dało się zatrzymać. Wygrały pewnie, czego efektem był piąty set.
„Żarty się skończyły” – ogłosił przed jego rozpoczęciem spiker. Miał rację. Ta część przypominała ostatnią rundę wyrównanego pojedynku bokserskiego. Zaczęło się od wyniku 4:2, po trzech dobrych akcjach Atomu było 4:5. Przy zmianie stron drużyna z Sopotu prowadziła 8:6. I nie pozwoliła już sobie odebrać wygranej i złota.
IK, PAP