• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Niechciani pokrzywdzeni

Sobota, 4 maja 2013 (02:12)

Utyskiwania prokuratury na dużą liczbę osób pokrzywdzonych w śledztwie dotyczącym organizacji lotów do Smoleńska w 2010 r. to przejaw lekceważenia ich uprawnień – uważają pełnomocnicy rodzin.

– Tłumaczenie prokuratury, że duża liczba pokrzywdzonych wydłuży śledztwo mentalnie, nie przystaje do demokratycznego państwa. Pokrzywdzony to taka sama strona postępowania jak podejrzany czy oskarżony, co więcej – strona słabsza – mówi mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich.

Według zastępcy Prokuratora Okręgowego Warszawa-Praga Pawła Nowaka, we wznowionym śledztwie w sprawie organizacji lotów do Smoleńska za pokrzywdzonych może zostać uznanych nawet ponad 300 osób. Chodzi o pasażerów lotu z 7 kwietnia 2010 r., których było 70. Do tego dochodzą bliscy rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Wojskowa prokuratura prowadząca śledztwo smoleńskie uznała za pokrzywdzonych 185 osób. Jednak prokuratura cywilna zapowiada, że nie uzna za pokrzywdzonych rodzin członków załogi Tu-154, który uległ katastrofie, bo piloci zostali wyznaczani do lotów przez specpułk, co nie wiązało się z ich organizacją. Według prokuratorów, taka liczba pokrzywdzonych znacznie wydłuży śledztwo.

– Są śledztwa, gdzie jest kilkudziesięciu czy kilkuset pokrzywdzonych, każdy ma prawo dochodzenia swoich praw, prokuratura musi to zaakceptować. Pokrzywdzony jest również podmiotem, którego należy poważnie traktować – podkreśla adwokat. Dodaje, że prokuratura nie może się kierować taką metodą, że to państwo wyręczy pokrzywdzonych w realizacji swoich praw, co się w tym przypadku nie sprawdziło, ponieważ prokuratura umorzyła to śledztwo.

– Gdyby prokuratura odpowiednio od samego początku potraktowała tę sprawę, to na pewno nadałaby status pokrzywdzonych tym osobom, to by przyspieszyło postępowanie, a tu sąd uchylił postępowanie z tego powodu i trzeba na nowo przeprowadzać pewne czynności, to właśnie wydłużyło postępowanie – ocenia Kownacki.

Prowadzone od 2011 r. śledztwo zostało umorzone w czerwcu ubiegłego roku. Po zażaleniu złożonym na tę decyzję przez pełnomocnika Jarosława Kaczyńskiego sąd w połowie marca nakazał wznowić postępowanie. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście wytknął prokuraturze niedopuszczenie nikogo jako pokrzywdzonych mimo składanych wniosków. Sędzia Anna Tyszkiewicz, uzasadniając swoje postanowienie, stwierdziła, że śledczy „całkowicie” pominęli działanie „na szkodę interesu prywatnego”, badając tylko możliwość naruszenia „interesu publicznego”, jeśli chodzi o organizację lotów do Smoleńska. Tyszkiewicz zaznaczyła, że „w ocenie sądu dopiero po dopuszczeniu do śledztwa pokrzywdzonych w sprawie, po ewentualnej inicjatywie dowodowej z ich strony, możliwa będzie ponowna ocena sprawy i podjęcie prawidłowej, merytorycznej decyzji przez prokuraturę”.

– Sąd był tutaj bezwzględny. Ja od samego początku uważałem, że tak powinno być, tu nie ma żadnych powodów do dzielenia pokrzywdzonych na lepszych i gorszych – mówi mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim. – A to, że status pokrzywdzonego się tym rodzinom należy, to oczywiście powoduje pewne obowiązki po stronie prokuratury, ale bez przesady – nie jest to jedyna sprawa, w której występuje duża liczba pokrzywdzonych – zwraca uwagę adwokat.

Prokuratura przyznaje, że może dyskutować z argumentami sądu i dlatego od poniedziałku zacznie wysyłać pisma z informacją o przyznaniu statusu pokrzywdzonego.

– Takie osoby mają prawo składać wnioski dowodowe, korzystać z pomocy pełnomocnika, skarżyć decyzje merytoryczne, w tym zakresie prokuratura ma nie tylko pomoc, ale i pewnego rodzaju nadzór i kontrolę nad swoimi działaniami – wskazuje Pszczółkowski.

Zwraca on uwagę, że należy dodatkowe strony w śledztwie traktować jako pomoc, a nie przeszkodę.

– Zawsze uważałem, że udział wielu zainteresowanych w postępowaniu łączy się też z wieloma pozytywnymi zjawiskami, tzn. co kilka głów to nie jedna – mówi.

– Stwarza to możliwości dowiedzenia się czegoś ciekawego od pokrzywdzonych, przyjęcia od nich wniosków dowodowych, najczęściej strony postępowania mają lepsze informacje, bo pochodzące z pierwszej ręki – dodaje mecenas. – Trzeba się organizacyjnie przygotować. Przy dobrej woli nie powinno to takiej instytucji jak prokuratura dezorganizować. To jest kwestia dobrej woli i organizacji – podsumowuje Kownacki.

Zenon Baranowski