• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Zlot dla generała

Sobota, 4 maja 2013 (02:10)

Motocykliści ruszają w trasę, aby uczcić gen. Bronisława Kwiatkowskiego, dowódcę operacyjnego Sił Zbrojnych, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Zlot odbędzie się jutro w Mazurach na Podkarpaciu. Wezmą w nim udział motocykliści z Rzeszowa i gminy Raniżów oraz delegacja z ogólnopolskiej grupy „Ojczyzna”. Wspólnie ze strażakami i lokalną społecznością chcą złożyć hołd wybitnemu dowódcy w dniu jego urodzin.

Generał Kwiatkowski przyszedł na świat 5 maja 1950 r. we wsi Mazury koło Kolbuszowej, gdzie jego imię nosi dziś tamtejsza szkoła podstawowa. Wśród motocyklistów będą zarówno żołnierze, jak i osoby cywilne, zafascynowane postacią wybitnego dowódcy. O godz. 11.00 w niedzielę zostanie odprawiona w Mazurach Msza Święta w intencji generała, zaś po niej nastąpi złożenie kwiatów pod jego popiersiem stojącym obok szkoły. Zaplanowano również program artystyczny w wykonaniu uczniów.

Następnie motocykliści pojadą do Krasiczyna, gdzie gen. Kwiatkowski kończył technikum leśnicze. W tym miejscu po jego śmierci grupa przyjaciół zasadziła pamiątkowe drzewo. – Chcielibyśmy się tam udać i złożyć wiązankę kwiatów. Trudno ocenić, ilu będzie motocyklistów, myślę że ok. 20-30. Jest to pierwsza tego typu forma uczczenia generała. W przyszłym roku chcemy temu nadać większą rangę, tak aby była to impreza cykliczna – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ppłk rez. Anatol Szpieć, przyjaciel gen. Bronisława Kwiatkowskiego, pomysłodawca i organizator zlotu. – Rozmawiałem już z kolegą gen. Kwiatkowskiego gen. bryg. rez. Jerzym Wójcikiem z Krakowa. Popiera mój pomysł, by w następnym roku ta uroczystość odbyła się z udziałem żołnierzy – dodaje podpułkownik.

Wspominając zmarłego w katastrofie smoleńskiej przyjaciela, Szpieć stwierdza, że był to człowiek, który od nikogo się nie odwracał, a w potrzebie podawał pomocną dłoń. – Nie mogę go oceniać jako generała, bo sam nie byłem generałem, ale jako kolega i jego podwładny – on był wtedy dowódcą kompanii, ja plutonu – wiem, że zawsze był wyrozumiały, taktowny, opanowany i posiadał dużą wiedzę. Ludzie zawsze go szanowali. To był jeden z pierwszych generałów, który przecierał szlaki dla Wojska Polskiego po przemianach ustrojowych. Ten człowiek zasługuje na wdzięczną pamięć. Uważam, że na kartach historii zapisał się bardzo czysto, bez żadnych podtekstów. Jako kolega śmiało mogę powiedzieć, że nie sposób doszukać się u niego żadnej skazy – dodaje organizator zlotu.

Krystyna Kwiatkowska, wdowa po gen. Bronisławie Kwiatkowskim, podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że dzięki rozmaitym inicjatywom upamiętniającym jej męża czuje, że bardzo wielu ludzi solidaryzuje się z rodzinami zmarłych pod Smoleńskiem. – Społeczeństwo bardzo dużo robi. To znak, że nie jesteśmy sami – mówi Krystyna Kwiatkowska. – Mąż miał ciężkie dzieciństwo, bo wychował się bez mamy. Pochodził z małej miejscowości, nieobca była mu bieda, a doszedł do tak wysokiego stanowiska. Cieszę się, że są ludzie, przede wszystkim żołnierze, którzy cenią to, jakim mąż był człowiekiem, i chcą go upamiętnić. Bardzo jestem za to wdzięczna – dodaje wdowa po generale.

Piotr Czartoryski-Sziler