• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Pokazali, kto tu rządzi

Czwartek, 2 maja 2013 (20:43)

Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kulturoznawcą, wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II i w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Jacek Dytkowski

Różowe baloniki, flagi z logiem Programu 3 Polskiego Radia, różowe ulotki reklamujące "Gazetę Wyborczą", przy tym orzeł z czekolady bez korony gotowy do spożycia i uśmiechnięty prezydent Bronisław Komorowski – tak wyglądała akcja „Orzeł może”, którą zorganizowano w związku z Dniem Flagi. Czy można to nazwać świętowaniem?

– Uważam, że jest to nie tyle świętowanie, ile forma kpiny, zarówno z flagi narodowej, jak i z państwa polskiego. Pewne środowiska, mając do dyspozycji ważne urzędy państwowe oraz wpływowe media, zabawiają się kosztem nas, którzy mamy poczucie głębszej identyfikacji z państwem i Narodem Polskim.

Jak Polacy potrafią świętować, widać było m.in. na Marszu Niepodległości 11 listopada. Ulice Warszawy tonęły w Dniu Niepodległości w biało-czerwonych flagach…

– Tak ważna okazja, jak zbliżające się święto Konstytucji 3 maja, któremu towarzyszą inne uroczystości, jest niestety pożywką dla środowisk lewackich. Ponieważ tak należy nazwać m.in. sytuację akcji „Orzeł może”. Mamy do czynienia ze środowiskami lewacko-liberalnymi z przewagą tych pierwszych. Dni 2-3 maja są wykorzystywane do tego, żeby szerzyć lewackie idee. Odbywa się to kosztem prawdziwych świąt polskich.

Prezydent Bronisław Komorowski, uczestnicząc w imprezie „Orzeł może”, wziął udział w promocji "GW"…

– Prezydent jest zakładnikiem tych środowisk, dzięki którym uzyskał prezydenturę i utrzymuje się na tym urzędzie. Wyraźnie pokazuje, jak odległa jest od niego tradycja polskiej niepodległości i tożsamości, ponieważ wspierając oraz uwiarygadniając te media, równocześnie popiera ich ideologię. W tym momencie – można powiedzieć – jest to rzecz niezwykle żenująca.

Jaki sygnał skierowano do społeczeństwa za pomocą tej akcji?

– Przekaz jest bardzo wyraźny. Mianowicie chodzi o to, żeby pokazać, kto tu rządzi. W imię zasady, że mamy władzę i możemy sobie robić, co chcemy. „Możemy grać wam na nosie” – to taki przekaz.

Dziękuję za rozmowę.

Jacek Dytkowski