Źródło naszej nadziei
Niedziela, 16 lutego 2025 (08:30)Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu.
On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
„Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.
(Łk 6,17.20-26)
Rozważanie:
Wielu, słuchając treści dzisiejszej Ewangelii, może pomyśleć sobie w duchu: to naiwne, nielogiczne, sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem! Nawet instynkt każe nam unikać tego, co wyniszcza, izoluje. Z czego mamy się cieszyć? Z doświadczenia prześladowań, oszczerstw, niedostatku, odrzucenia, pogardy? Poza tym czy śmiech, bogactwo, sytość, akceptacja są złe? Skąd to „biada”? Czy nie ma w tekście (uciekam się do intelektualnej prowokacji) cienia marksistowskiej logiki, wedle której koniecznością dziejową jest społeczna zamiana ról, zemsta, która spadnie na bogatych, sytych – dotąd uciskani wreszcie wyzwolą się (w domyśle i praktyce: zajmą miejsce dotychczasowych panów, burżujów itp.)! Różnica jest taka, że w nauczaniu Marksa i Lenina „sprawiedliwość” ma się dokonać tu i teraz, w nauczaniu Jezusa perspektywa przesuwa się w stronę wieczności. Dla wielu była zbyt odległa, aby na nią czekać, dlatego pomaszerowali za czerwonym sztandarem.
Rzecz jasna, Jezus nie był marksistą, a Ewangelia nie ma nic wspólnego z komunistycznym „Manifestem”. Nie chodzi o karę czy odpłatę, tym bardziej zemstę, ścieranie się klas. Bóg nie jest przeciwnikiem dobrobytu i radości. Błogosławieństwa należy czytać w odpowiednim kluczu – Chrystus mówi o nich z perspektywy wieczności, a ona wskazuje konkretny cel ludzkiej egzystencji: Bóg, niebo. Z tej perspektywy wszystkie dobra ziemi są względne, choć potrzebne. Jego uczniowie właśnie dlatego są znienawidzeni, że idąc za Nim, całym swoim życiem głoszą wyższość osoby nad rzeczą, zaufania nad wyrachowaniem, współodczuwania nad skoncentrowaniem na sobie i samozadowoleniem. Otrzymają za to wieniec zwycięzcy.
„Biada” to przestroga dla tych, którzy nie potrafią / nie chcą zrozumieć, gdzie jest źródło ich nadziei, żyją, jakby Boga nie było. Nienasyceni, zapatrzeni w siebie, są niczym ślepcy, niepomni przepaści, która przed nimi się rozwiera. „Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce” – przestrzega Jeremiasz. Groźnie brzmiące słowa są ostrzeżeniem przed życiem pustym, bezsensownym, gonitwą bez celu. Przed gloryfikowaniem tymczasowości i egoizmu.
Ks. Paweł Siedlanowski