Śledczy zakładają islamistyczny motyw ataku w Monachium
Piątek, 14 lutego 2025 (13:45)Na obecnym etapie postępowania śledczy wychodzą
z założenia, że mężczyzna, który w czwartek wjechał samochodem w grupę demonstrantów w Monachium, działał z pobudek islamistycznych – poinformowała
w piątek prokuratura.
Jak wskazała na konferencji prasowej Gabriele Tilmann
z Centralnego Urzędu ds. Zwalczania Ekstremizmu
i Terroryzmu (ZET) Prokuratury Generalnej w Monachium, na razie nie ma sygnałów świadczących o przynależności pochodzącego z Afganistanu 24-latka do organizacji terrorystycznej.
Wstępnie ustalając motyw ataku, prokuratura oparła
się m.in. na zeznaniach policjantów, według których
po wjechaniu w tłum sprawca zawołał: „Allahu akbar”,
oraz na słowach samego mężczyzny, który podczas przesłuchania przyznał, że staranował tłum świadomie
– podała Tilmann, cytowana przez dpa.
Śledztwo jest wciąż na wczesnym etapie – podkreśliła przedstawicielka prokuratury.
Jak poinformowano, mężczyzna nie był dotychczas karany. W Bawarii wszczęto wobec niego jedno postępowanie
– w sprawie oszustwa w urzędzie pracy. Mężczyzna zarejestrował się jako bezrobotny, a następnie rozpoczął pracę i nie wyrejestrował się na czas – powiadomiła Tilmann. Postępowanie zostało umorzone w związku
z wymierzeniem Afgańczykowi kary grzywny – czytamy
na tagesschau.
Według policji 36 osób zostało rannych, w tym 2 poważnie, gdy samochód wjechał w czwartek w tłum demonstrantów w Monachium. Służby medyczne powiadomiły, że stan zdrowia jednej osoby, dziecka, jest oceniany jako krytyczny.
Kolejny zamach dokonany przez uchodźcę, który pozostał w Niemczech pomimo odrzucenia jego wniosku o azyl, wywołał falę krytyki wobec polityki migracyjnej rządu. Komentatorzy wzywają polityków do zerwania z tradycją Angeli Merkel i zaostrzenia przepisów po wyborach.
„Zamach w Monachium wzmocnił wrażenie, że polityka azylowa Niemiec poniosła klęskę” – pisze „Handelsblatt”. „Jak widać, państwo nie jest zdolne do działania
w koniecznym stopniu. Chociaż wiele ustaw zostało zaostrzonych, najwidoczniej brakuje konsekwencji
w ich stosowaniu, aby zapobiec takim czynom”
– ocenia komentatorka gazety Leila Al-Serori.
„Najpóźniej od 24 lutego [dzień po wyborach – PAP] partyjne kalkulacje nie powinny odgrywać żadnej roli. Nowa koalicja musi usiąść do stołu i wypracować
skuteczne i zgodne z prawem rozwiązania” – czytamy
w „Handelsblatt”.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenia, że nie wystarczy już okazywanie wielkiego oburzenia przez polityków
i społeczeństwo po każdym zamachu; coś musi się rzeczywiście zmienić.
Jak przyznaje komentator Jasper von Altenbockum,
pewna zmiana nastąpiła – „ulotniła się naiwna
»kultura powitania« z czasów Merkel”. Zmieniono
ustawy, ograniczono przyjazdy, dochodzi do deportacji. Mimo to nie udało się zapobiec zamachom w Mannheim, Solingen i Aschaffenburgu, a teraz w Monachium.
„Zobowiązania humanitarne dochodzą do ściany, gdy [podejmujący je] stają się ofiarami swojej polityki [...]”
– zaznacza publicysta. Republika nie może sobie, jego zdaniem, pozwolić na porażkę, która tkwi w wypowiedzi premiera Bawarii Markusa Soedera: „Kto wie, co jeszcze się stanie”. Pewne powinno być to, co musi się stać
z dotychczasową polityką migracyjną – powinna
się skończyć.
Wydawca „Die Welt” Ulf Poschardt zauważa, że dwa tygodnie temu SPD i Zieloni nie dopuścili do koniecznego zwrotu w polityce migracyjnej. To była ostatnia szansa przed wyborami na wysłanie sygnału obywatelom
– zaznaczył.
„Dobra polityka opiera się na rzeczywistości, natomiast błędna polityka, symboliczna, zamula spojrzenie na rzeczywistość. Od 2015 r. niemiecka polityka rządowa ucieka od rzeczywistości. Z tego powodu porażkę poniosła naiwna i lekkomyślna polityka migracyjna Angeli Merkel, która podzieliła Niemcy i Europę, wypędziła Brytyjczyków
z UE i uczyniła z wrogiej wobec migracji AfD potężną siłą” – pisze Poschardt.
Jego zdaniem kandydat chadecji na kanclerza Friedrich Merz i inni politycy CDU/CSU zrozumieli to i odeszli
od „katastrofalnej drogi prowadzącej na manowce”.
W ocenie komentatora działania Merza w Bundestagu (m.in. wniósł uchwałę i projekt ustawy zaostrzające politykę migracyjną) były ostatnią szansą na wysłanie jasnego sygnału w sprawie polityki migracyjnej,
aby „powstrzymać obywateli, którzy mają dość niekontrolowanej imigracji – kulturowo i ekonomicznie bezużytecznej, a dla bezpieczeństwa kraju niebezpiecznej – przed automatycznym głosowaniem na AfD”.
Zamach w Monachium jest kolejnym rezultatem nieodpowiedzialnej niemieckiej polityki migracyjnej
– czytamy w „Die Welt”. SPD i Zieloni, nie mówiąc już
o komunistycznej Lewicy, „ponoszą wielką odpowiedzialność za brak politycznych konsekwencji,
na czym cierpią także wzorowo zintegrowani,
pracowici i odpowiedzialni migranci”.
„Tak dalej być nie może. Nie wytrzyma tego nawet otwarte społeczeństwo” – podkreśla Poschardt. Jego zdaniem należy „z całych sił” zatrzymać nielegalną migrację, zwiększyć liczbę deportacji oraz zlikwidować indywidualne prawo do azylu.