Barcelona kontra Bayern
Środa, 1 maja 2013 (09:01)Piłkarze Barcelony spróbują dziś wieczorem dokonać niemożliwego i odrobić czterobramkową stratę z pierwszego meczu półfinałowego Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Ma w tym pomóc wracający do pełni sił po kontuzji Argentyńczyk Lionel Messi.
Jeszcze nigdy w historii Champions League, a w tej formule rywalizacja o Puchar Europy toczy się od sezonu 1992/1993, nikomu nie udało się odrobić czterech goli straty. Co więcej, w trwającym sezonie Bayern nie stracił tylu bramek w jednym spotkaniu w żadnych rozgrywkach. W 31 meczach Bundesligi jego bramkarz wyciągnął piłkę z własnej siatki zaledwie 14-krotnie.
Z drugiej strony, za Katalończykami przemawia fakt, że w 1/8 finału trwającego sezonu LM po porażce 0:2 w Mediolanie udało im się wywalczyć awans właśnie dzięki zwycięstwu 4:0 na Camp Nou.
Ponadto trener Bayernu Jupp Heynckes już raz musiał się pogodzić z odpadnięciem z europejskich rozgrywek mimo czterobramkowej przewagi. W sezonie 1985/1986 Niemiec prowadził Borussię Moenchengladbach, która pokonała Real Madryt 5:1 w Pucharze UEFA, ale w rewanżu „Królewscy” wygrali 4:0.
Barcelona ma duże problemy z zestawieniem defensywy – nie zagrają Carles Puyol, Argentyńczyk Javier Mascherano, Francuz Eric Abidal oraz Sergio Busquets.
Mimo to trener „Blaugrany” nie spisuje swoich podopiecznych na straty. – Nie sądzę, żeby Bayern był przekonany, że losy dwumeczu są już rozstrzygnięte – ocenił Tito Vilanova.
Jego odpowiednik w Bayernie potwierdził te przypuszczenia. – Nasza sytuacja jest komfortowa, ale w sporcie nie ma niczego pewnego. Nie takie rzeczy się już działy, a na Camp Nou Barcelona wychodziła nie z takich opresji – zaznaczył Heynckes.
– Jeśli przegramy, to odpadniemy z podniesioną głową, żeby kibice mogli być z nas dumni – zapewnił Vilanova.
Początek meczu o godz. 20.45. Zwycięzca zmierzy się 25 maja w finale na Wembley z Borussią Dortmund, która wczoraj przegrała wprawdzie w Madrycie z Realem 0:2, ale w dwumeczu triumfowała 4:3.
MM, PAP