Dziś w „Naszym Dzienniku”
Eutanazja im nie wystarcza
Czwartek, 23 stycznia 2025 (00:03)Kanadyjscy lekarze postulują pobieranie narządów od żywych osób przed poddawaniem ich eutanazji. Cywilizacja śmierci zbiera coraz bardziej porażające żniwo.
W Kanadzie środowiska medyczne podjęły debatę na temat propozycji zmiany obecnego prawa dotyczącego eutanazji, tak aby można było pobierać narządy od tych, którzy jeszcze żyją i chcą poddać się eutanazji. Lekarze związani z transplantologią postulują, aby osoby zdecydowane na zakończenie swojego życia poddać znieczuleniu ogólnemu, a śmierć zadać dopiero po usunięciu wybranych narządów. Jak argumentują, w ten sposób narządy można byłoby pobrać w możliwie najlepszym stanie.
– Eutanazja to uprzedmiotowienie człowieka, które bierze się z odrzucenia wiary w Pana Boga – odnosi się do tych przerażających pomysłów w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. Jan Machniak, teolog duchowości. Jak wskazuje, brak odniesienia do Boga i duchowej formacji wypacza postrzeganie człowieka i skutkuje utylitarnym traktowaniem jego ciała, życia, a nawet śmierci.
– Nasze życie jest darem danym nam darmo przez Stwórcę. Odrzucenie tej prawdy powoduje brak szacunku dla życia i dla ludzkiego ciała. Śmierć to wpisany w porządek ludzkiej egzystencji koniec życia. Po odrzuceniu wiary człowiek chce panować nawet nad śmiercią i chce dysponować ludzkim ciałem jak towarem. Hedonizm doprowadził do uprzedmiotowienia człowieka i upodlenia ciała. Utylitaryzm został posunięty do absurdu. Przyspieszanie momentu śmierci przez eutanazję i wykorzystywanie ciała do handlu organami to wyjątkowo drastyczny przykład postępowania kultury śmierci – podkreśla.
Kanada zalegalizowała eutanazję w 2016 roku. W kolejnych latach liberalny rząd Justina Trudeau rozszerzał „dostęp do śmierci”. W 2021 r. program rozszerzono z zabijania tylko pacjentów śmiertelnie chorych do osób przewlekle chorych. Od tego czasu rząd starał się też objąć tym prawem osoby cierpiące wyłącznie na choroby psychiczne. W lutym 2024 roku, po sprzeciwie ze strony grup pro-life, lekarzy i osób zajmujących się zdrowiem psychicznym, a także większości prowincji Kanady, rząd federalny odroczył rozszerzenie programu dla osób z zaburzeniami psychicznymi do 2027 roku.
Obowiązujące prawo nie pozwala na pobieranie narządów przed śmiercią, można je pobierać jedynie od zmarłych.
O braku formacji środowisk, z których wychodzą takie antyludzkie i anty-Boskie pomysły, świadczy fakt, że jednym z lekarzy postulujących zmiany w prawie jest człowiek zajmujący się zawodowo etyką lekarską. Rob Sibbald, etyk z London Health Sciences Centre w Ontario, twierdzi, że „aby wykorzystać narządy, lepiej nie zabijać danej osoby, a następnie usuwać jej narządy, ale raczej pobrać narządy z wciąż żywego ciała”. Rob Sibbald zaznacza, że nie zamierza nikogo namawiać do łamania obowiązujących przepisów i istniejących standardów etycznych, a jedynie chce rozbudzić dyskusję, która – jak liczy – w przyszłości doprowadzi do zmiany prawa. Jak twierdzi, nie jest to oczekiwanie wbrew pacjentom, ponieważ „życzeniem niektórych osób poddawanych eutanazji może być oddanie jak największej liczby narządów w jak najlepszym stanie”.
– Gdy rząd uzyskuje władzę zabijania swoich obywateli, nikt nie jest bezpieczny – komentuje sytuację w Kanadzie dla LifeSiteNews Angelina Ireland, prezes Delta Hospice Society (DHS) zajmującego się udzielaniem pomocy i wsparcia rodzinom i osobom doświadczonym chorobami terminalnymi, diagnozami zaawansowanej choroby lub depresją. Jak zauważa, ofiarami takich pomysłów są sami Kanadyjczycy, którzy przez lekarzy „są postrzegani jako surowiec”. – To nieunikniona ewolucja kultu śmierci – ostrzega.
Jak tłumaczy, legalizacja, a potem rozszerzanie dostępności eutanazji prowadzą do „coraz większej tolerancji na zabijanie”, czego konsekwencją jest poczucie nieograniczonej „władzy zabijania”.
Potwierdzają to dostępne dane statystyczne. Według rządowych danych w 2023 roku eutanazji poddanych zostało 15 342 osób. Jeden na 20 zgonów w Kanadzie był zatem wynikiem tzw. wspomaganego samobójstwa.
Od 2016 roku, czyli od legalizacji eutanazji, tendencja jest wzrostowa.
– Z cywilizacją śmierci jest tak, że nawet najmniejsze otwarcie się na postulaty godzące w godność ludzkiego życia skutkują kolejnymi postulatami lewicy, kolejnymi naciskami i wmawianiem ludziom, że to dla ich dobra. Gdy po trawniku przejdzie pierwsza osoba, to zaraz po niej idą kolejne, aż w końcu władze miejskie są zmuszone zbudować tam chodnik. Tak właśnie cywilizacja śmierci i jej zwolennicy wymuszają akceptację przez państwo kolejnych swoich postulatów. W ten sposób zostają prawnie usankcjonowane aborcja oraz eutanazja. To jest niedorzeczne, pozbawione podstaw rozumu, a jednak się dokonuje. Kolejnym absurdem na tej drodze deptania ludzkiej godności jest pobieranie narządów od osób poddawanych eutanazji – konkluduje ks. prof. Jan Machniak.
Krzysztof Gajkowski, „Nasz Dziennik"