• Wtorek, 14 kwietnia 2026

    imieniny: Justyny, Waleriana

Jakby w zwierciadle…

Niedziela, 12 stycznia 2025 (08:39)

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem”.

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”. (Łk 3,15-16.21-22)

Rozważanie:

Czytamy dziś, że gdy Jezus przyjął chrzest, to „otworzyło się niebo”. Otwarte niebo widział diakon Szczepan, kiedy był kamienowany. Stamtąd rozległ się głos na górze Tabor. Tam wreszcie wstąpił Jezus po swoim zmartwychwstaniu. Gdy zwracamy się w ufnej modlitwie do Ojca, prosimy, aby Jego wola była „jako w niebie, tak i na ziemi”. Cała eschatologia jest na nie nakierowana – tam przecież wszyscy zmierzamy, w nim lokujemy swoje nadzieje.

Gdzie jest niebo? Czym jest niebo? Z odpowiedzią na te pytania mamy kłopot. Dzieci malują obrazki przedstawiające wizję uśmiechniętych aniołów pośród puszystych obłoków. Dorośli są bardziej sceptyczni – niekiedy ciekawie zerkają do opisów „życia po życiu”, które wyszły spod pióra osób mających za sobą doświadczenie śmierci klinicznej. Teologowie mnożą opisy i definicje. Cóż więcej możemy powiedzieć? Wydaje się, że niewiele. Przecież żyjemy w czasach, kiedy już przedszkolaki wiedzą, że rzeczywistość ponad głowami to element weryfikowalnego empirycznie kosmosu, a nie mieszkanie Pana Boga. Kilkanaście dni temu podano informację, że posłano na orbitę okołoziemską teleskop, który pozwoli poznać kolejne tajemnice wszechświata. „Tak daleko w Kosmosie jeszcze nigdy nie spoglądaliśmy” – napisał ktoś z dumą.

Nieba nie da się zobaczyć za pomocą teleskopu, ale można to zrobić oczami wiary.

Tak daleko… A może jest inaczej – niebo jest bliżej, niż możemy to sobie wyobrazić? Może trzeba pogodzić się z faktem, że wiara prowadzi dalej, ukazuje świat leżący poza kresem naukowych możliwości poznawczych? Dopełnia je. Katechizm podpowiada: to „stan wiecznego zbawienia we wspólnocie z Bogiem, Maryją, aniołami i świętymi, będący darem Boga jako owoc odkupienia dokonanego przez Jezusa, nagrodą za doczesne życie i ostateczne spełnienie chrześcijańskiej nadziei”. Pięknie! Niebo to Miłość. Tak intensywna, „gęsta”, że niemal dotykalna. Tak wielka, że kiedy się ją pozna, wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Miłość, która wybudza – jednych ku radości, innych ku zawstydzeniu, żalu, iż nią wzgardzili na ziemi. A skoro tak jest, skoro jest ona jedyną przewodniczką do nieba, warto jej szukać, żyć nią na co dzień. To dlatego św. Paweł w Hymnie o miłości zapisał: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany” (1 Kor 13,12).

 

Ks. Paweł Siedlanowski