• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Tusk przestraszył się Gowina

Poniedziałek, 29 kwietnia 2013 (20:44)

Z Andrzejem Jaworskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Izabela Kozłowska

O czym świadczy dymisja Jarosława Gowina z funkcji ministra sprawiedliwości?

– Donald Tusk przestraszył się Jarosława Gowina, bowiem dotychczasowy minister sprawiedliwości był lepiej postrzegany przez polskie społeczeństwo niż premier. A Donald Tusk ma jedną zasadę: w momencie, kiedy ktoś nad niego wyrasta, to on natychmiast tej osobie „ucina” głowę, oczywiście politycznie, medialnie.

Co mogło mieć wpływ na taką decyzję premiera?

–  W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z wieloma skandalicznymi wyrokami sądów. Przykładem niech będą chociażby wyrok: w sprawie Grudnia '70 i masakry dokonanej na polskich robotnikach oraz ten, w sprawie byłej posłanki Platformy Obywatelskiej – Beaty Sawickiej. Minister Gowin był osobą, która zapowiadała, że będzie się przyglądał kontrowersyjnym wyrokom. Mówił, że będzie żądał dokumentów, które miał następnie przeanalizować. Projekt odpowiedniej ustawy o zmianie ustawy w tej sprawie już trafił do Sejmu. Myślę, że to jest kolejny powód dymisji ministra Gowina.

W czasie krótkiego wystąpienia zdymisjonowany dziś minister  mówił m.in. o „fatalnym stanie wymiaru sprawiedliwości” w Polsce.

– Mogę potwierdzić, że mamy fatalny stan całego wymiaru sprawiedliwości. Bardzo mocno preferuje on osoby związane z obecną władzą. Zwróćmy uwagę na sprawy kibiców, którzy wznoszą na stadionach okrzyki antyrządowe. Dochodzi do aresztowań ludzi, którzy nie dopuszczają się żadnych bezprawnych działań niż tylko sprzeciwianie się obecnemu gabinetowi – co nie jest przestępstwem. Takie osoby są zatrzymywane, przesłuchiwane, a nawet skazywane. Z kolei osoby, które zostały złapane na oczach całej Polski na przyjmowaniu łapówek, są uniewinniane. Do takich paradoksów dochodzi w polskich sądach. Donald Tusk ma znaczny problem i dlatego także ta kwestia przyczyniła się do dymisji Gowina.

Wybór Marka Biernackiego na następcę ministra Gowina nie jest przypadkowy? 

– Premier Tusk boi się o to, by część konserwatywna Platformy Obywatelskiej nie utworzyła żadnej silnej frakcji i tym samym nie zaszkodziła tej partii. Mogło dojść do opuszczenia szeregów PO wraz z Gowinem. Było to posunięcie wręcz szachowe. Z jednej strony odwołanie osoby, która jest znana i lubiana przez znaczną część społeczeństwa. Z drugiej strony powołuje konserwatystę, mając nadzieję, że nad Markiem Biernackim łatwiej będzie mu zapanować. Jest on bardziej solistą niż liderem grupy. Znam Marka Biernackiego od lat i współczuję mu. Do tej pory miał on bardzo konserwatywną postawę, która przejawiała się przede wszystkich w trakcie głosowań nad najważniejszymi kwestiami, kiedy wymagane było oddanie głosu zgodnie ze swoim sumieniem, a nie tak, jak chce partia. Teraz będzie on na pewno przeżywał silne naciski ze strony Tuska, by zajął się związkami partnerskimi i innymi sprawami, na które dotychczas Gowin nie wyrażał zgody. Miejmy nadzieję, że Biernacki się nie ugnie.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska