Bezpieczeństwo żywnościowe
Piątek, 3 stycznia 2025 (15:30)Producenci drobiu obawiają się otwarcia szerokiego rynku dla krajów Mercosuru
Andrzej Danielak, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu, wyjaśnia, że europejskie przewagi konkurencyjne budowane są od dziesięcioleci na sukcesywnym zwiększaniu poziomów bezpieczeństwa żywności i biorącej się z tego faktu najwyższej na świecie jakości. – To działanie zawarte jest w prawach obowiązujących wszystkich europejskich rolników, przetwórców, dystrybutorów i pozostałych podmiotów związanych bezpośrednio i pośrednio z wytwarzaniem żywności – informuje nas prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu. Wyśrubowane normy jakości mają swoje konsekwencje tak dla producentów, jak i konsumentów. Żywność europejska jest droższa.
Nasz rozmówca przypomina również, że europejskie rolnictwo, jego struktura, jest oparte na gospodarstwach rodzinnych, gdzie średnia wielkość obszarowa to mniej niż 20 hektarów ziemi rolnej. – Mimo stosunkowo niewielkiego średniego obszaru tych gospodarstw, ale dzięki spójnemu systemowi w całej wspólnocie, wytwarzana żywność jest zarówno bezpieczna, jak też jakościowo jednorodna, niezależnie w jakim kraju Unii Europejskiej powstała – akcentuje prezes Andrzej Danielak.
Komisja Europejska zgodziła się na import 180 tys. ton mięsa drobiowego. To obecnie cała produkcja Danii, Szwecji i Finlandii. Już dziś w Unii Europejskiej 25 proc. mięsa z piersi kurzych pochodzi z importu z państw trzecich.
Andrzej Danielak wskazuje na dopuszczaną przez najwyższe władze UE nieuczciwą konkurencję na wspólnotowym, jednolitym i prawnie chronionym rynku produktów rolno-spożywczych. – Na terytorium Ukrainy, gdzie struktura rolnictwa jest całkowicie odmienna od unijnego, są przedsiębiorstwa zwane agroholdingami, gospodarujące na setkach tysięcy hektarów czarnoziemów (nawet 600 tys. ha jeden podmiot), będące we władaniu kapitału z różnych państw, w tym europejskich – podnosi nasz rozmówca.
I przypomina, że według powszechnie dostępnych informacji stosowane są tam w uprawach substancje chemiczne, w UE całkowicie zabronione, ponieważ są wchłaniane przez rośliny, a następnie pozostałości tych związków są wchłaniane przez konsumenta – człowieka spożywającego żywność z udziałem tych roślin.
– Ciekawe jest to, że te środki chemiczne można produkować w Unii Europejskiej, a nie wolno ich w UE stosować, ale można je sprzedawać do krajów pozaunijnych, z których dopuszcza się żywność dla obywateli UE – akcentuje prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.
Do 6 czerwca 2025 roku obowiązuje rozporządzenie UE w sprawie zawieszenia ceł i kontyngentów przywozowych na ukraiński eksport produktów rolnych do UE. Ukraina to poważny producent drobiu. Nie wiemy, jak będzie wyglądała dalsza wymiana handlowa z tym krajem.
Prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu zwraca jednocześnie uwagę na konkurencję z krajów stowarzyszonych w Merkosurze (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj). – Tam struktura rolnictwa jest jeszcze poważniejsza w skutkach dla rolnictwa europejskiego. Łączna powierzchnia tych krajów jest 3,5 razy większa od powierzchni całej UE. Powierzchnie „gospodarstw” to często obszary naszego powiatu, a nawet kilku. Klimat bardziej sprzyjający dla uprawy roślinnej, umożliwiający dwukrotne zbiory dla prawie bezkosztowej hodowli i chowu zwierząt – ogrzewanie nie jest konieczne – podkreśla nasz rozmówca.
Dodaje, że legalne jest tam stosowane w uprawach rolnych środków chemicznych zakazanych w UE. – Zakazane w UE stosowanie w produkcji zwierzęcej jakichkolwiek hormonów jest legalne w Argentynie. Na przykład raktopamina stanowi zagrożenie dla ludzkiego zdrowia
i jest zakazana w 160 krajach świata. Według dostępnych źródeł umowa UE z Merkosurem zawiera zgodę na rozluźnienie przepisów i kontroli wszystkich importowanych do Unii Europejskiej produktów rolno-
-spożywczych – zauważa prezes Andrzej Danielak.
I podkreśla, że według tych samych źródeł informacji unijni urzędnicy zaproponowali złagodzenie kontroli rzeźni w państwach Merkosuru. – Umowa spowoduje gwałtowny wzrost produkcji rolnej w krajach Merkosuru, co z kolei doprowadzi do jeszcze gwałtowniejszego niszczenia amazońskich „płuc Ziemi”, czyli procesu całkowicie sprzecznego z unijną polityką klimatyczną – dodaje.
W wyniku ogromnych dostaw np. soi czy śruty sojowej, oczywiście zmienionej genetycznie, prawdopodobny jest upadek unijnego projektu rozwoju produkcji w Europie na wewnętrzny rynek soi NON GMO oraz innych roślin białkowych w myśl idei Unia bez GMO – zauważa prezes PZZHiPD.
– Czy stworzony z takim trudem system zapewniający bezpieczeństwo żywnościowe ludności UE z uwzględnieniem stabilności dostaw żywności, ale również dający zatrudnienie oraz względne bezpieczeństwo ekonomiczne wielkiej grupie unijnych rolników będzie unieważniony? – pyta nasz rozmówca.
Dodaje przy tym, że unijni rolnicy wzorcowo wypełniają nałożone rygorystyczne zasady, uznają tę potrzebę, wiedzą, jak ważna dla zdrowia i życia człowieka jest bezpieczna żywność. – Czy zaimportowana zła żywność może być reeksportowana na przykład do Japonii, a tam zbadana i w wyniku stwierdzenia nieprawidłowości zagrażających zdrowiu utylizowana? Czy można dopuszczać do tak poważnych wieloaspektowych zagrożeń – puentuje nasz rozmówca.
Jacek Sądej