• Środa, 15 kwietnia 2026

    imieniny: Anastazji, Wacławy

Radość i zdziwienie

Niedziela, 29 grudnia 2024 (08:27)

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi
i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.

Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni,
gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się
im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali,
byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła
do Niego: „Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec
Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.

Lecz On im odpowiedział: „Czemu Mnie szukaliście?
Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. (Łk 2,41-52)

Rozważanie:

Fragment Ewangelii według św. Łukasza opisujący zagubienie i odnalezienie Jezusa w świątyni w Jerozolimie tylko z pozoru wydaje się prosty w interpretacji.
Jakie zatem znaczenia w sobie niesie?

Po pierwsze, pokazuje, że wiara nie jest „produktem gotowym”, że mamy prawo nie rozumieć, stawiać pytania. Józef, Maryja, uczniowie musieli mozolnie uczyć się rozumienia tajemnicy Boga – był to proces rozciągnięty
w czasie. Byli też wolni w swoich wyborach – potrafili
w nich dostrzec wolę Bożą. Gdy Go znaleźli, „zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: »Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie«” – czytamy.

Po drugie, pozostanie Jezusa w świątyni to zwiastun Jego trzydniowego pobytu w krainie umarłych i zwycięstwa
nad śmiercią. „Ból serca” rodziców odsyła nas z kolei do rozczarowania i przerażenia uczniów z Emaus (Łk 24,22). Niezrozumienie zachowania dwunastoletniego Jezusa przypomina reakcję apostołów, którym słowa niewiast „wydały się czczą gadaniną” (Łk 24,11). Uczniowie dwukrotnie nie pojęli niczego z zapowiedzi śmierci Mistrza (Łk 9,45; 18,34). Czyż zaskakująca wypowiedź Jezusa
w świątyni: „Dlaczego Mnie szukaliście?”, nie nawiązuje do pytania aniołów przy grobie: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?” (Łk 24,5). Kobiety, podobnie jak Maryja rozważająca słowa i minione wydarzenia, „przypominają sobie słowa Pana”.

Po trzecie, w Ewangelii dość często powtarza się
motyw zagubienia i szukania. W przypowieści o synu marnotrawnym ojciec mówi do starszego syna: „Ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”
(Łk 15,32). Wchodząc do domu Zacheusza, Pan Jezus oznajmia: „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać
i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10).

Pasterz idzie za owcą odłączoną od stada, a kobieta szuka zapodzianej drachmy. Można zaryzykować tezę, że Jezus
w swoim zagubieniu w Jerozolimie niejako solidaryzuje się ze wszystkimi zagubionymi – pokazuje też perspektywę: Bóg czeka na każdego grzesznika. W Chrystusie ukrzyżowanym to zaproszenie, pragnienie szukania, zyskuje ponadczasową wartość.

„Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” – pyta Jezus rodziców. W szukaniu Jezusa nie jesteśmy skazani na tułaczkę, błądzenie po omacku. Jezus jest obecny w Kościele, w Słowie Bożym, we wspólnocie wierzących. Wszędzie tam, gdzie jest miłość, pokój, ale też rozpacz i smutek. Jest obecny nawet
w „ciemnych dolinach” naszego życia. Trzeba tylko otworzyć oczy, aby Go dostrzec.

Ks. Paweł Siedlanowski