Pasterka na Jasnej Górze
Środa, 25 grudnia 2024 (12:18)O tym, że dać się zaprosić Jezusowi do Betlejem, to dostrzec, że wzywa nas On do odważnej miłości i troski
o drugich, o słabszych, mówił o. Arnold Chrapkowski, przełożony generalny zakonu paulinów podczas Pasterki na Jasnej Górze.
Msza św. sprawowana była w bazylice z udziałem jasnogórskiego konwentu zakonników, mieszkańców Częstochowy i pielgrzymów. Po niej Dzieciątko Jezus zostało złożone w głównej szopce na Jasnej Górze znajdującej się na dziedzińcu przed bazyliką.
W kazaniu generał paulinów podkreślił, że noc narodzenia Jezusa Chrystusa wciąż mówi nam i potwierdza, że „Bóg prawdziwie przyszedł do nas, jest z nami, że obejmuje nas swoją miłością, że pragnie dać nam swe życie, wieczne życie, życie, które we wszystkim i do końca prawdziwie jest życiem”. Zauważył, że Bóg, przychodząc w nasz trudny
i skomplikowany świat, nie przychodzi, by niszczyć
i rozkazywać, ale by karmić i służyć, by nas zbawić, by uczynić nas wolnymi od grzechu i śmierci, by przynieść pokój i miłość.
Ojciec Chrapkowski wskazał, że tej świętej nocy wszyscy stoimy przed zaproszeniem do podjęcia wyzwania, którym jest rodzące się Dzieciątko.
Zwrócił uwagę, że narodzony Bóg-Człowiek przypomina
o wielkości i pięknie naszego człowieczeństwa. Jest dla człowieka zachętą, wezwaniem, „by dać sobie poruszyć serce, by obudzić nasze sumienia, by otworzyć nasze życie Dziecięciu z Betlejem”. Kaznodzieja zachęcał, by pozwolić się dotknąć Jezusowej miłości i czułości jak pasterze, którzy poszli do Niego z nadzieją i ufnością. Przestrzegał także, że tym, co nam przeszkadza w drodze na spotkanie z Bogiem-Człowiekiem, jest „nasza pycha i przekonanie, że przecież równie dobrze poradzimy sobie sami bez Niego, bez zbędnego Boga”.
Ojciec Chrapkowski wskazywał, że ludzie samowystarczalni, którzy „byli tak właśnie pewni siebie tej nocy w Betlejem, zostawali w domu wśród swoich własnych spraw, planów i interesów, politycznych
i wizerunkowych uzależnień”. – Jest bowiem w ludzkim sercu – widzimy to również i dziś tak bardzo mocno – wciąż odżywająca pokusa, aby z nikim się nie liczyć, lecz samemu stać się kimś, kto według własnego upodobania decyduje o tym, co jest dobre, a co złe, co jedynie słuszne i prawe. Pokusa, która w imię naprawy i reform zatraca
z pola widzenia dobro wspólne, usuwa człowieka, osłabia wrażliwość na wartość życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, na wychowanie, i czyni to z pogardy dla ludzkiej godności – powiedział generał paulinów.
Kaznodzieja wskazał, że dać się zaprosić Jezusowi do Betlejem, to dostrzec, że wzywa nas do odważnej miłości
i troski o drugich, o słabszych, o potrzebujących pomocy
i wsparcia, o duchowo zagubionych, nieradzących sobie
w obciążaniami współczesności, z prędkością życia,
z osamotnieniem, z odtrąceniem, ze smutkiem,
z rozczarowaniem, z terrorem i hukiem wojny, z płaczem dzieci.
Generał paulinów zachęcał, by mieć w sobie otwartość na Boga, „wewnętrzną aplikację na Boga”, który przychodzi bez względu na układy polityczne, na zakazy i nakazy, na ludzkie poglądy i aspiracje, aplikację na życzliwość i miłość drugiego człowieka, bo przecież nie da się miłować Boga, którego się nie widzi, jeżeli nie miłuje się brata, którego się widzi. – Czy mamy wreszcie aplikację na nadzieję, która zawieść nie może? – pytał kaznodzieja.
Nawiązując do Roku Świętego 2025, który w Kościele ma też stać się szczególnym czasem ożywienia nadziei, która nigdy nie gaśnie, bo jest to nadzieja w Bogu, generał paulinów zachęcał, by „przekroczyć drzwi nadziei, która jest obecna w sercu każdego człowieka jako pragnienie
i oczekiwanie dobra, nawet jeśli nie wiemy, co przyniesie ze sobą jutro”. Podkreślał, że to właśnie dzięki nadziei mamy ponownie odkryć ufność w różnych obszarach życia, począwszy od wspólnoty Kościoła, poprzez relacje
w rodzinie, między narodami, w promowaniu godności każdej osoby od poczęcia aż do naturalnej śmierci, aż po szacunek dla stworzenia.