• Poniedziałek, 9 marca 2026

    imieniny: Franciszki, Apolla

Ideologia gender

Bój o dzieci trwa! Naciskajmy na MEN!

Poniedziałek, 23 grudnia 2024 (11:56)

Naciskajmy na MEN i domagajmy się respektowania naszego głosu sprzeciwu wobec demoralizującej młodych „edukacji zdrowotnej”! UWAGA, petycja dostępna TUTAJ

Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, liczba protestów
w sprawie wprowadzenia do szkół „edukacji zdrowotnej” jest ogromna. Ministerstwo Edukacji Narodowej udzieliło nam informacji, że do resortu oraz kancelarii premiera wpłynęło niemal 30 tys. druków z protestami. Jest to
ok. 25 tys. protestów oraz 3 tys. indywidualnych petycji,
a także petycje grupowe i apel Fundacji Grupa Proelio. Może to oznaczać nawet ponad 250 tys. podpisów, ponieważ na jednym proteście może być 10 i więcej podpisów. Natomiast w ramach konsultacji publicznych na temat „edukacji zdrowotnej” głos zabrało ponad 80 organizacji. Jak podkreślają eksperci, to gigantyczny odzew, który dobitnie świadczy o tym, że nie ma zgody społecznej na deprawację dzieci w szkołach. – Zazwyczaj na pytanie zadane przez ministerstwo odpowiada od kilku do kilkunastu organizacji. Tutaj mamy ponad 80 podmiotów, które wypowiedziały się na ten temat. Imponujący jest także, a może przede wszystkim, odzew społeczny. Należy dodatkowo wziąć pod uwagę bardzo krótki czas na opiniowanie, który po wyłączeniu dni świątecznych wyniósł zaledwie 18 dni! Dlatego nie mam wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z oddolnym wielkim referendum narodowym świadomych Polaków, którzy odrzucają „edukację zdrowotną” – podkreśla Hanna Dobrowolska, ekspert oświatowy.

Przypomnijmy, że wbrew temu, co wmawia MEN, w tej arcypoważnej sprawie nie ogłoszono konsultacji społecznych. Mieliśmy wyłącznie konsultacje publiczne skierowane do wybranych organizacji i instytucji. Eksperci nie mają złudzeń, że pominięcie konsultacji społecznych
w procesie legislacji to przejaw ignorowania głosu rodziców zatroskanych o dzieci. Mimo to – a może właśnie z powodu olbrzymiej reakcji społecznej, resort edukacji chce „rozpatrzyć” wszystkie nadesłane oceny jeszcze przed świętami. – Myślę, że ten pośpiech wynika z tego, że chcą szybko podjąć decyzję i ogłosić ją w momencie, kiedy wszyscy jesteśmy zajęci przygotowaniami do świąt Narodzenia Pańskiego. Poza tym ta sprawa wymaga namysłu, rozwagi, a MEN chce w ekspresowym tempie przeanalizować tyle tysięcy podpisów? Chcą w ten sposób zwyczajnie uniknąć oburzenia społecznego. Liczą, że nikt się tym teraz nie zainteresuje. To hucpa i skandal – ocenia w rozmowie z nami Maria Kurowska, poseł PiS, członek sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży.

Jako pierwsi publikujemy informację na temat liczby protestów, jakie wpłynęły do Ministerstwa Edukacji Narodowej w sprawie planów wprowadzenia do szkół „edukacji zdrowotnej”. Najnowsze dane, choć nie do końca precyzyjne, przekazał „Naszemu Dziennikowi” wydział informacyjno-prasowy MEN. „W ramach konsultacji publicznych, które odbyły się w dniach 31 X – 21 XI do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpłynęły opinie 94 podmiotów. 82 podmioty wyraziły opinię na temat projektu podstawy programowej w zakresie edukacji zdrowotnej,
25 podmiotów wypowiedziało się na temat projektu edukacji obywatelskiej. […] Do MEN i KPRM przesłanych zostało również łącznie ok. 25 tys. protestów i sprzeciwów dotyczących przedmiotu edukacja zdrowotna o podobnie brzmiącej lub identycznej treści. Ponadto, do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpłynęło również ponad 3 tys. indywidualnych petycji, a także petycje grupowe i apel Fundacji Grupa Proelio” – brzmi odpowiedź resortu.

Hanna Dobrowolska zaznacza, że olbrzymie poruszenie opinii społecznej należy rozpatrywać w dwóch aspektach.
– Po pierwsze, zwróćmy uwagę, że nikt strony społecznej nie zaprosił do dyskusji na ten temat, nie był zainteresowany zdaniem Polaków na temat tzw. edukacji zdrowotnej, która w rzeczywistości jest formą seksualizacji. Po drugie, te wszystkie protesty są całkowicie oddolną inicjatywą. To pokazuje, że mimo manipulującego przekazu resortu jest olbrzymia świadomość i niepokój związany z wprowadzeniem nowego przedmiotu – wskazuje ekspert oświatowy. I zwraca uwagę, że sam resort przyznaje, że do MEN i KPRM „przesłanych zostało również łącznie ok. 25 tys. protestów i sprzeciwów”. – Nie mówi się tu o przekazanych opiniach ogółem, ale wprost – o protestach i sprzeciwach – zaznacza Hanna Dobrowolska.

Przywołuje wyniki badań przeprowadzonych w październiku tego roku przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS. – Zadano w nim pytania na temat edukacji seksualnej. Oprócz wieku, w jakim powinno się rozmawiać na ten temat z młodzieżą, zapytano również o to, jaka instytucja powinna być pierwszym źródłem informacji młodych ludzi w tej kwestii. Zdecydowana większość, bo 61 proc. pytanych, stwierdziła, że to rodzina powinna być pierwszym źródłem informacji na ten temat. A skoro tak, to te 61 proc. również pośrednio zabrało głos w trakcie opiniowania skierowanego do MEN, wyrażając tym samym sprzeciw wobec przedmiotu z tzw. edukacji zdrowotnej, która rolę rodziców całkowicie marginalizuje. To dom powinien być źródłem tej wiedzy, a szkoła ma pełnić funkcję subsydialną, czyli pomocową, a nie przymusowo narzucać program nauczania – wyjaśnia Hanna Dobrowolska.

Manipulacje lewicy

Poseł Maria Kurowska również zwraca uwagę na fakt, że te głosy są potwierdzeniem, iż Polacy widzą manipulacje ze strony lewicy. – Te środowiska przekonują o chęci edukacji zdrowotnej, ale to tylko pozór. Podstawa programowa, którą zaproponowało ministerstwo kierowane przez Barbarę Nowacką, obnaża prawdziwe intencje. Poza tym przypominam, że osobą, która koordynuje prace nad podstawą programową, jest seksuolog. W obszarze jego zainteresowań zawodowych nigdy nie była kwestia zdrowia, ale seksualizacja właśnie. To tylko dopełnia obraz tego zaplanowanego zamachu na nasze dzieci – akcentuje parlamentarzystka. Apeluje, aby nie zaprzestawać walki o ocalenie polskich dzieci. – Ci ludzie wchodzą z butami
w duszę Narodu. Co gorsze, wchodzą z butami w serca
i w dusze naszych dzieci. Dlatego, jeśli zależy nam na ich dobrej przyszłości, na ich zdrowiu, to nie możemy ustawać w dopominaniu się o nasze prawa. To Konstytucja daje nam prawo do decydowania o naszych dzieciach. Nie pozwólmy sobie tego odebrać – apeluje nasza rozmówczyni.

Tymczasem MEN sygnalizuje, że wszystkie zebrane protesty zostaną „rozpatrzone” do najbliższego wtorku.
– Jeśli tak dużą liczbę protestów ci ludzie będą analizować w tak krótkim czasie, to nie możemy mieć złudzeń, że tak naprawdę nie zostaną one nawet wszystkie przeczytane. Taka informacja świadczy o ignorowaniu głosu społecznego. To poraża i przeraża – przyznaje poseł Maria Kurowska.

W ubiegłym tygodniu odbyło się połączone posiedzenie parlamentarnych zespołów ds. Ochrony Życia i Zdrowia Polaków oraz na rzecz Życia i Rodziny. Podczas spotkania eksperci z wielu dziedzin nauki zmiażdżyli projekt resortu edukacji. – Wbrew temu, co nam wmawia ministerstwo, zamiast rozwiązać problemy zdrowotne, zawarte w tym przedmiocie elementy tzw. edukacji seksualnej doprowadzą do obniżenia poziomu zdrowia młodych Polaków. Wczesne rozbudzenie seksualne nie wpływa dobrze na rozwój młodego człowieka. To opinie nie tylko psychologów, pedagogów, lecz także lekarzy – przekazuje nam Hanna Dobrowolska. I dodaje, że również prawnicy wypunktowali wady prawne, formalne, organizacyjne, koncepcyjne, metodologiczne i metodyczne, merytoryczne oraz etyczne proponowanych przez MEN rozwiązań. – Mam nadzieję, że te wszystkie głosy przekonają ministerstwo do rezygnacji z tak opresyjnego wariantu działania. Dlatego cały czas naciskajmy na MEN i domagajmy się respektowania naszego głosu – zachęca.

UWAGA, petycja dostępna TUTAJ

Urszula Wróbel, APW, „Nasz Dziennik”