• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Strzelanina przed kancelarią premiera Włoch

Niedziela, 28 kwietnia 2013 (20:16)

Prawdziwym celem sprawcy strzelaniny przed kancelarią premiera Włoch byli politycy – poinformował prokurator po przesłuchaniu 49-letniego mężczyzny, który dziś w południe zaczął strzelać do karabinierów, raniąc dwóch z nich.

Obrażenia odniosła też przechodząca ciężarna kobieta. Jeden z karabinierów zostało ciężko ranny w szyję i przeszedł poważną operację. Lekarze zapewnili, że życie obu nie jest zagrożone.

Do ataku przed Palazzo Chigi doszło, gdy w oddalonym o ponad kilometr pałacu prezydenta trwało zaprzysiężenie nowego rządu Włoch. Siły bezpieczeństwa natychmiast zatrzymały sprawcę, Luigiego Preitiego z Kalabrii, który według podanych przez nie informacji jest niezrównoważony.

Prokurator Pierfilippo Laviani powiedział mediom po przesłuchaniu napastnika, że „to człowiek pełen problemów, który stracił pracę, stracił wszystko, musiał wrócić do swego domu rodzinnego, był zdesperowany”. – Chciał strzelać do polityków, ale widząc, że są dla niego nieosiągalni, strzelił do karabinierów. Przyznał się do wszystkiego. Nie wydaje się być osobą niezrównoważoną – dodał Laviani.

Wcześniej po pierwszym poświęconym temu wydarzeniu posiedzeniu Rady Ministrów wicepremier i minister spraw wewnętrznych Angelino Alfano nazwał je „tragicznym, kryminalnym gestem bezrobotnego”. Szef MSW poinformował, że Preiti chciał popełnić samobójstwo po oddaniu strzałów do pilnujących siedziby rządu karabinierów. – Nie udało mu się, bo skończyły się naboje – dodał Alfano.

Sprawca odniósł obrażenia podczas szamotaniny, do jakiej doszło, gdy próbował uciekać. Zdementowano wcześniejsze informacje, że został ranny z broni palnej. Do karabinierów mężczyzna strzelał z pistoletu małego kalibru; oddał sześć strzałów. Postawiono mu zarzuty próby zabójstwa i nielegalnego posiadania broni.

W chwili, gdy doszło do strzelaniny przed Palazzo Chigi, w pałacu prezydenckim trwało zaprzysiężenie powołanego w sobotę rządu Enrico Letty. Dopiero pod koniec ceremonii jej uczestnicy dowiedzieli się o tym, co się wydarzyło. Podczas transmisji z siedziby szefa państwa było widać konsternację i przerażenie na twarzach prezydenta Giorgio Napolitano i premiera Letty oraz 21 ministrów.

JD, PAP