• Piątek, 17 kwietnia 2026

    imieniny: Roberta, Rudolfa, Anicety

III niedziela Adwentu – Gaudete

Droga nadziei

Niedziela, 15 grudnia 2024 (08:40)

Ewangelia według św. Łukasza 3,10-18

Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy:
„Cóż mamy czynić?”.

On im odpowiadał: „Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”.

Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli
do niego: „Nauczycielu, co mamy czynić?”.

On im powiedział: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to,
co wam wyznaczono”.

Pytali go też i żołnierze: „A my co mamy czynić?”.

On im odpowiedział: „Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie
i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie”.

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło
w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze
do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”.

Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.


 

Rozważanie

Droga nadziei

Cóż mamy czynić? Co robić? – pytały Jezusa rzesze ludzi. Dziś o to samo pytają zdezorientowani ludzie, mający coraz większy problem ze zrozumieniem rzeczywistości, siebie, świata, Kościoła. Kupować czy poczekać? Wziąć kredyt czy może lepiej odłożyć realizację marzeń na bliżej nieokreśloną przyszłość? Zwracają się do radców prawnych, analityków giełdowych, maklerów. Problem
w tym, że zdecydowanie rzadziej z tym samym pytaniem zwracamy się do Jezusa. Nie chodzi o lokaty, odsetki, decyzje finansowe, które po śmierci będą miały zerowe znaczenie – chodzi raczej o życie wieczne, o niebo, coś,
co ma wartość absolutną, ponadczasową. Coraz częściej nie interesuje nas to. Dlatego w świecie coraz więcej chaosu, pustki, ideologicznego bezsensu.

Jan Chrzciciel, gdy przychodzili doń Żydzi z podobnymi dylematami, nie proponował rewolucji, która zatrzęsłaby
w posadach ówczesnym, bardzo niedoskonałym (podobnie jak nasz) światem. Raczej ewolucję – pokorę, cierpliwość, zwyczajną, codzienną wierność, wrażliwość na los innych. Była to wiara, że świat można zmienić tylko miłością. Radykalizm ewangeliczny przezeń proponowany tym różnił się od radykalizmu rewolucyjnego, że nie niszczył,
nie burzył wszystkiego, co spotkał na swojej drodze.
Raczej podnosił, uświęcał, porządkował. Uwrażliwiał na odpowiedzialność za własne wybory. W istocie niósł proste przesłanie: trzeba robić to, co się robi najlepiej, jak się potrafi. Kochać Boga miłością czystą i głęboką, jak tylko ludzkie serce na to pozwala. I żyć najpiękniej, jak to tylko możliwe.

To droga, którą od wieków proponuje Kościół. Droga nadziei i pokoju. Daleki od utopijnej wiary, że wywracając wszystko do góry dnem, można zbudować nowy, lepszy świat. Jan, głoszący cierpliwość Boga, Jego miłość do końca, wskazuje Tego, który ma moc, by zmienić oblicze świata. Zmienić nas. Miłością i pokorą.

Ks. Paweł Siedlanowski