CBA idzie do ministra sprawiedliwości
Sobota, 27 kwietnia 2013 (22:23)Decyzja sądu o wypuszczeniu z aresztu za kaucją marszałka województwa podkarpackiego wzbudza kontrowersje. Szef CBA złożył wniosek do ministra sprawiedliwości o postępowanie dyscyplinarne wobec sędzi, która zdecydowała o wypuszczenie na wolność podejrzanego o korupcję.
Marszałek Mirosław Karapyta, któremu lubelska prokuratura apelacyjna postawiła siedem zarzutów korupcyjnych decyzją Sądu Rejonowego w Lublinie trafił na trzy miesiące do aresztu. Jednakże ten sam sąd zdecydował o wypuszczeniu podejrzanego za poręczeniem majątkowym w wysokości 60 tys. złotych. W czwartek Mirosław Karapyta znalazł się na wolności. Prokuratura zapowiedziała zażalenie na decyzję sądu o zwolnieniu podejrzanego.
Decyzję o zwolnieniu marszałka skrytykowało również CBA. Dlatego szef CBA złożył wniosek do ministra sprawiedliwości o postępowanie dyscyplinarne wobec sędzi, która umożliwiła podejrzanemu wyjście z aresztu za kaucją.
– Mamy wątpliwości co do decyzji umożliwiającej opuszczenie aresztu przez marszałka woj. podkarpackiego po wpłaceniu nieadekwatnie niskiej kwoty w kontekście zachowania sądu podczas posiedzenia aresztowanego. Naszym zdaniem sposób, w jaki została podjęta i zakomunikowana decyzja, narusza powagę i godność sądu. Dlatego szef CBA Paweł Wojtunik skierował w piątek pismo w tej sprawie do ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Poinformował ministra o możliwym braku zachowania bezstronności, obiektywizmu i niezawisłości przez sędzię prowadzącą posiedzenie i w związku z tym wystąpił o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego – powiedział w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.
Dodał, że działanie CBA nie jest krytyką niezawisłego sądu, a jedynie reakcją, do której szef CBA jest zobligowany jako funkcjonariusz służby publicznej. Resort sprawiedliwości w poniedziałek przeanalizuje wniosek CBA i oceni czy są podstawy prawne do podjęcia działań.
W piątek marszałek pojawił się w pracy i ogłosił, że owszem rezygnuje z członkowstwa w PSL, ale nie zamierza rezygnować z funkcji marszałka Podkarpacia. Jego zdaniem zarzuty to jeszcze nie powód, by odchodzić z urzędu. – Rezygnuję ze wszystkich partyjnych funkcji w strukturach partii i z członkostwa w PSL, ale nie będę składał rezygnacji z funkcji marszałka województwa, gdyż nie czuję się winny. Od tego momentu będę reprezentował w Sejmiku tylko moich wyborców. Chcę ich przeprosić za całe zamieszanie medialne wokół mojej osoby – mówił do dziennikarzy ,dodając, że jest przekonany, iż sąd oczyści go z prokuratorskich zarzutów.
Wobec braku rezygnacji Karapyty z funkcji marszałka Podkarpacia procedura jest bardziej skomplikowana i wniosek złożony przez sejmikową koalicję PO – PSL – SLD o odwołanie będzie głosowany dopiero 27 maja. W ocenie opozycyjnego PiS, marszałek Karapyta dla poprawy mocno nadszarpniętego wizerunku Podkarpacia powinien jak najszybciej zniknąć z przestrzeni publicznej. Jednocześnie PiS zadeklarowało, że jest gotowe przejąć odpowiedzialność za samorząd województwa.
Mariusz Kamieniecki