Prof. Piotr Gliński odpiera zarzuty o przekroczeniu uprawnień ws. Lux Veritatis
Czwartek, 5 grudnia 2024 (15:13)Profesor Piotr Gliński (PiS) powiedział PAP, że nie wie,
co może mieć na myśli Prokuratura Regionalna
w Rzeszowie, mówiąc o przekroczeniu przez niego uprawnień w związku z utworzeniem Muzeum „Pamięć
i Tożsamość” w 2018 r. „Wszystkie dokumenty dotyczące tych kwestii były udostępnianie w ramach dostępu
do informacji publicznej” – dodał.
Agenci CBA weszli w czwartek do obiektów Fundacji
Lux Veritatis w Warszawie, Toruniu i we Wrocławiu,
gdzie zabezpieczają dokumenty dotyczące przekroczenia uprawnień przez byłego ministra kultury.
W rozmowie z PAP były szef MKiDN prof. Piotr Gliński wyjaśnił, że nie wie, co może mieć na myśli Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, mówiąc o przekroczeniu przez niego uprawnień w związku z utworzeniem Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w 2018 r. „Wszystkie dokumenty dotyczące tych kwestii były udostępnianie w ramach dostępu do informacji publicznej. Wielokrotnie prasa
na ten temat pisała i było to wielokrotnie prześwietlane
i kontrolowane, także przez NIK” – powiedział.
Profesor Piotr Gliński ocenił, że te działania są związane
z wpisem premiera Donalda Tuska na platformie X.
Szef rządu napisał w środę późnym wieczorem,
że „rozliczanie PiS postępuje wolniej, bo nie wszyscy
w Koalicji zrozumieli, że bez rozliczenia nie będzie naprawy Rzeczpospolitej”. „I jeśli się wreszcie nie ogarną, sami zostaną przez ludzi rozliczeni” – zaznaczył.
„Rozliczenia panu Tuskowi źle idą. Aby coś rozliczać,
trzeba mieć do tego podstawy. Myślę, że wielu urzędników państwowych nie chce uczestniczyć w tych przestępczych działaniach pana premiera Tuska, które polegają m.in.
na tym, że cały aparat państwa ma się zajmować rozliczeniami, do których nie ma podstaw” – podkreślił prof. Piotr Gliński. „To, że dzisiaj – dzień po wpisie Tuska
– dowiedzieliśmy się, że agenci CBA weszli do obiektów Fundacji Lux Veritatis w Warszawie, Toruniu i we Wrocławiu, jest tego dobrym przykładem” – dodał.
Zwrócił uwagę, że „normalną praktyką tworzenia instytucji kultury, w tym muzeów, jest tzw. współprowadzenie
z różnymi podmiotami”. „Zarówno za naszych czasów,
jak i naszych poprzedników podpisywano umowy
o współprowadzeniu z różnymi podmiotami
– stowarzyszeniami, fundacjami, archidiecezjami,
a najczęściej z samorządami lokalnymi” – wyjaśnił.
Jako przykłady podał Muzeum Józefa Piłsudskiego
w Sulejówku oraz Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. Przypomniał także, że za czasów
rządów PO– PSL resort kultury podpisał umowy
o współprowadzeniu Muzeum POLIN (z prywatnym stowarzyszeniem) czy Europejskiego Centrum Solidarności (m.in. z prywatną fundacją). „Wszystkie umowy
o współprowadzeniu były podpisywane dla dobra polskiej kultury” – w ramach kompetencji, a nawet obowiązku ministra prowadzenia polityki kulturalnej i historycznej państwa polskiego – podkreślił prof. Piotr Gliński.
Wyjaśnił, że „współprowadzenie często podpisuje się po to, aby realizować większe inwestycje – podmioty słabsze, takie jak np. stowarzyszenia i fundacje, nie mają aż tak dużych środków”. Wskazał, że w przypadku Muzeum „Pamięć i Tożsamość” było podobnie – analogicznie,
jak w Sulejówku, Polin czy ECS.
Profesor Piotr Gliński przypomniał, że Fundacja Lux Veritatis wniosła do tej inicjatywy działkę oraz
„bezcenne i przebadane przez niezależnego eksperta archiwum dotyczące notacji odnoszących się do relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej”.
„To był unikalny zbiór tego typu materiałów, który stanowił »wiano«, które fundacja wniosła do tego muzeum”
– wyjaśnił. Dodał, że to był pierwszy powód, dla którego resort kultury postanowił współprowadzić tę instytucję muzealną.
„Drugim powodem był zamiar zbudowania muzeum historycznego, które opowiadałoby o losach Polski z punktu widzenia aksjologii św. Jana Pawła II. Papież we wszystkich badaniach jest uważany za największego współczesnego Polaka. To był motyw, dla którego zdecydowaliśmy się wspólnie z Fundacją Lux Veritatis budować to muzeum. Podkreślam raz jeszcze, że muzeum jest instytucją państwową, a nie prywatną. A więc wszelkie środki publiczne inwestowane były w podmiot publiczny,
a nie prywatny” – powiedział.