Niewygodni czy nieistotni?
Wtorek, 3 grudnia 2024 (10:16)Warszawscy seniorzy i kombatanci zarzucają Rafałowi
Trzaskowskiemu brak współpracy i obojętność wobec
ich potrzeb.
– Od dwunastu lat próbuję zwrócić uwagę władz Warszawy na jeden z kluczowych problemów naszego codziennego życia – brak szacunku i empatii wobec osób starszych
w środkach komunikacji miejskiej – mówi „Naszemu Dziennikowi” płk dr inż. Leonard Kapiszewski, prezes Rady Federacji Stowarzyszeń Weteranów i Sukcesorów Walk
o Niepodległość RP. Kombatanci cyklicznie ponawiają prośby o zainteresowanie się tą kwestią. – Przez lata próbowałem zainteresować sprawą kolejne osoby
– prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, radę miasta, zastępców prezydenta odpowiedzialnych za transport. Odpowiedzi były albo wymijające, albo wręcz aroganckie. Prezydent Rafał Trzaskowski, mimo moich licznych prób kontaktu, nigdy nie uznał za stosowne podjąć rzeczowego dialogu. Przekazywał sprawę niżej, licząc chyba, że zmęczę się walką z biurokratycznym murem
– podkreśla płk dr inż. Leonard Kapiszewski.
Federacja Stowarzyszeń Weteranów i Sukcesorów Walk
o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej skierowała kolejne już pismo do władz Warszawy – tym razem adresowane do Aldony Machnowskiej-Góry, wiceprezydent Warszawy – o przeprowadzenie akcji społecznej uwrażliwiającej osoby korzystające z komunikacji miejskiej na potrzeby seniorów i osób starszych.
„Federacja wnioskuje zatem dodatkowo o umieszczenie stałej informacji: »Ustąp miejsca starszym« w mediach społecznościowych i w komunikacji miejskiej przypominające o zasadach dobrego wychowania obowiązujących w Polsce. Mamy nadzieję na uzyskanie
od organów podległych miastu, m.in. Rady Warszawy, Warszawskiej Rady Kobiet, Zarządu Transportu Miejskiego, informacji o dotychczas podjętych ułatwieniach
w komunikacji miejskiej na rzecz seniorów" – czytamy
w piśmie kombatantów.
Kwestia kultury
– Zmieniające się społeczeństwo, wzrost liczby mieszkańców pochodzących z zagranicy czy turystów sprawiają, że kwestia kultury zachowań w przestrzeni publicznej nabiera szczególnego znaczenia – przyznaje
w rozmowie z „Naszym Dziennikiem" Filip Frąckowiak, warszawski radny. Tymczasem seniorzy, w tym bohaterowie Powstania Warszawskiego, coraz częściej czują się niezauważeni w stolicy zarządzanej przez Rafała Trzaskowskiego. – Kombatanci, których życiorysy powinny stanowić chlubę stolicy, często zderzają się z codziennym brakiem szacunku i wrażliwości. Świetlica dla powstańców, choć ważna, jest zaledwie kroplą w morzu potrzeb. Czy naprawdę nie można pomyśleć o bardziej kompleksowej polityce wspierającej osoby starsze i kombatantów
w szerokim rozumieniu tego słowa? Czy to jest problem, żeby Warszawa rzeczywiście stała się miejscem przyjaznym seniorom? – podkreśla Filip Frąckowiak.
A problem tylko narasta. – Warszawa staje się coraz mniej przyjazna swoim mieszkańcom, zwłaszcza seniorom.
Do tego dochodzą zmiany demograficzne – napływ nowych mieszkańców, szczególnie z Ukrainy i Białorusi, a także
z krajów afrykańskich i azjatyckich, których kultura bywa inna. Brak działań edukacyjnych prowadzi do chaosu
i znieczulicy. Dziś młodzi ludzie w komunikacji miejskiej często patrzą w swoje telefony, udając, że nie widzą starszych osób stojących tuż obok – podkreśla
płk dr inż. Leonard Kapiszewski.
Starsi nieistotni?
Warszawa, niegdyś miasto pamięci i heroizmu, teraz zdaje się zmierzać ku rzeczywistości skoncentrowanej wyłącznie na młodych. - Nowe Centrum Warszawy, które prezydent Trzaskowski lansuje jako miejsce spotkań, kawiarni
i leżaków, stawia na potrzeby młodszych pokoleń. Tymczasem starsi mieszkańcy Śródmieścia, dla których
ta dzielnica jest miejscem życia od dziesięcioleci, coraz częściej czują się tam obco – akcentuje Filip Frąckowiak. Wielu z nich nie może, a przede wszystkim nie chce opuścić swoich mieszkań, z którymi wiążą ich wspomnienia i historia. – Nie zmienia się adresu jak rękawiczek
– szczególnie po latach walki o jego utrzymanie
w najtrudniejszych czasach – podnosi warszawski radny.
A to tylko czubek góry lodowej. – Warszawa nie tylko ignoruje swoich seniorów w autobusach i tramwajach,
ale także w innych aspektach życia społecznego. Prosty przykład: przez lata walczyłem o zmianę nazwy przystanku przy gmachu „Pasty" na „Pasta Świętokrzyska", aby młodsze pokolenia wiedziały, co to miejsce znaczyło
w czasie okupacji. To prosta, symboliczna zmiana, która mogłaby uczcić naszą historię. Ale dla władz Warszawy
te kwestie są widocznie niewygodne lub nieistotne
– podkreśla płk dr inż. Leonard Kapiszewski.
Współpraca seniorów z prezydentem Warszawy, Rafałem Trzaskowskim, jest jak walka z wiatrakami. – Wielokrotnie próbowaliśmy nawiązać dialog w sprawach ważnych dla starszych mieszkańców miasta, jednak odpowiedzią była obojętność lub biurokratyczne zbywanie. Prezydent przekazuje nasze sprawy do zarządu miasta, a tam utknęły one w biurowej machinie, która kręci się tylko po to,
by udawać ruch – wskazuje nasz rozmówca. Bezpośrednie spotkania? – Zapomnijmy. Trzaskowski nie znalazł czasu ani ochoty na rzeczową rozmowę. Choć obiecywał załatwienie niektórych spraw, w praktyce kończyło się
na pustych słowach. Kiedy naciskaliśmy, zaczęło się wręcz ignorowanie naszych próśb – sytuacja, którą trudno określić inaczej niż lekceważeniem – akcentuje prezes Rady Federacji Stowarzyszeń Weteranów i Sukcesorów Walk o Niepodległość RP.
Seniorzy nie potrzebują pięknych haseł i uśmiechów
w trakcie kampanii. – Oczekują realnych działań – takich jak spójna polityka informacyjna skierowana do młodszych i nowych mieszkańców, promująca postawy szacunku wobec starszych. Potrzebują rozwiązań, które uwzględnią ich potrzeby również przy rewitalizacji przestrzeni miejskiej. Warszawa to nie tylko młodzi ludzie i kawiarnie, ale to także ci, którzy swoją młodość spędzili w tej samej kamienicy, w tych samych murach, i którzy chcieliby godnie przeżyć tu swoją starość – akcentuje Filip Frąckowiak.