Ewangelia i rozważanie
Nasze małe apokalipsy
Niedziela, 1 grudnia 2024 (08:25)Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.
Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym”. (Łk 21,25-28.34-36)
Rozważanie:
Co znaczy słowo „koniec”? Chodzi o rozpad widzialnego świata, globalną katastrofę, o czas, który zatrzyma się nagle na wszystkich zegarach? Czy Pan Jezus miał na myśli konkretny moment dziejów, gdy objawi się w pełni królestwo Boże? A może jest jeszcze inaczej, wszak czytamy u św. Łukasza: „Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: »Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: ‘Oto tu jest’ albo: ‘Tam’. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest«” (Łk 17,20-21). Jak się ma apokaliptyczna chrystofania (paruzja) do innych słów Chrystusa, które usłyszeli apostołowie: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20)?
Królestwo Boże dopełnia się zatem w teraźniejszości, aktualizuje się w nas, jeśli tylko zaprosimy do swojego życia Zbawiciela.
Wydaje się, że kluczem do odpowiedzi na powyższe pytania jest słowo „świat” i wszystko, co to słowo oznacza w Ewangelii. Jest on dziełem Boga „który stworzył niebo i ziemię, i morze ze wszystkim, co w nich istnieje” (Ps 146,6), ale też rzeczywistością, gdzie dominację na wiele sposobów próbował i próbuje sobie zapewnić człowiek, niejednokrotnie odrzucając Boga i wybierając niewolę grzechu. Jest przestrzenią wymagającą pojednania (2 Kor 5,19), dlatego św. Paweł przynagla Rzymian, by nie brali wzoru z tego świata (Rz 12,2).
Analizując teksty biblijne, można powiedzieć, że apokaliptyczna zapowiedź to więcej niż konkretny moment historii, mniej czy bardziej oczekiwany, umieszczony w nieznanej przyszłości: „ten świat” kończy się tam, gdzie zaczyna się bliskość Boga. Tu i teraz. „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie” – zaprasza nas Jezus. Modlitwa, czuwanie otwierają nas na Jezusa. Zabierają lęk. Dlatego św. Łukasz mógł napisać: „nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”. To nie pociecha „ku pokrzepieniu serc”, ale opis rzeczywistości.
Nasze „małe apokalipsy” to nie przekleństwo. One stają się drogą do zbawienia, jeśli pozwalają się nam spotkać z Jezusem.
Ks. Paweł Siedlanowski