Śledztwo w sprawie możliwego sabotażu
Wtorek, 19 listopada 2024 (11:46)Uszkodzenie dwóch podmorskich światłowodowych kabli komunikacyjnych na Morzu Bałtyckim należy uznać za akt sabotażu, chociaż nadal nie wiadomo, kto jest za to odpowiedzialny – powiedział w Brukseli niemiecki minister obrony Boris Pistorius.
17 listopada doszło do uszkodzenia podmorskiego kabla telekomunikacyjnego, który biegnie na dnie Bałtyku między Litwą a Szwecją – poinformował w poniedziałek koncern Telia. Tego samego dnia fińska firma Cinia ogłosiła przerwanie podobnego kabla łączącego Helsinki
z niemieckim Rostockiem.
„Nikt nie wierzy, że te kable zostały przecięte przypadkowo. Nie chcę też wierzyć w wersje, że to były kotwice, które przypadkowo spowodowały uszkodzenie kabli” – powiedział Pistorius przed spotkaniem z ministrami obrony UE w Brukseli, cytowany przez Reutersa.
„Dlatego musimy stwierdzić, nie wiedząc dokładnie, od kogo pochodzi, że jest to działanie »hybrydowe«. I musimy również założyć, nie wiedząc jeszcze, że jest to sabotaż” – dodał.
Władze Finlandii i Niemiec wszczęły śledztwo w sprawie możliwego sabotażu. „Nasze bezpieczeństwo jest zagrożone nie tylko przez agresywną wojnę Rosji przeciwko Ukrainie, ale też przez wojnę hybrydową prowadzoną przez »złośliwych aktorów«” – napisali przedstawiciele obu krajów w oświadczeniu, cytowanym przez AFP.
Szwedzkie władze traktują sprawę poważnie. Minister obrony cywilnej Szwecji, Carl-Johan Bohlin, oświadczył że rząd uważnie śledzi rozwój sytuacji, a odpowiednie urzędy wszczęły postępowania wyjaśniające. „Musimy mieć jasność co do przyczyn awarii dwóch kabli na Bałtyku” – podkreślił Bohlin.
Rzecznik szwedzkich sił zbrojnych, Henrik Nyström, zapewnił, że wojsko ma „dobry obraz sytuacji w regionie”
i wymienia informacje z podmiotami dotkniętymi awarią oraz sojusznikami.