• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Wdowcy w Łagiewnikach

Niedziela, 17 listopada 2024 (16:57)

W niedzielę 17 listopada do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przybyła
II Pielgrzymka Wdowców. Mszy Świętej sprawowanej
w samo południe przewodniczył i homilię wygłosił
ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia. W procesji z darami wdowy i wdowcy polecali zmarłych współmałżonków.

Zebranych w bazylice przywitał ks. Zbigniew Bielas. Rektor łagiewnickiego Sanktuarium mówił: – Dziś po raz drugi przybywa do sanktuarium Bożego Miłosierdzia Pielgrzymka Wdów i Wdowców. Tych, którzy opłakują i wspominają swoich współmałżonków, którzy zakończyli już swoje ziemskie pielgrzymowanie i odeszli do domu Ojca. Ale
w tajemnicy świętych obcowania wspieramy ich naszą modlitwą i oni też wspierają nas jeszcze pielgrzymujących. Dodał, że „nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak miłosierdzie Boże”.

W homilii ks. bp Jan Zając zauważył, że gromadzimy się w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w przedostatnią niedzielę roku liturgicznego. Aby z przybyłymi tu w pielgrzymce wdowami, wdowcami i ich rodzinami na Eucharystii dziękować Bogu za życie współmałżonków, którzy już zakończyli ziemskie pielgrzymowanie. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że trudno jest mówić o śmierci, bowiem bardzo często łączy się z nią ból i wspomnienia związane z osobą, która odeszła. Wiemy też, że każda śmierć jest wyjątkowa, każde uczucie straty jest wyjątkowe, każda żałoba jest wyjątkowa. Bo też nasze życie jest wyjątkowe. To opowieść jedyna w swoim rodzaju. To opowieść o radościach i smutkach, o nadziejach i rozczarowaniach,
o sukcesach i porażkach, o chwilach przyjemnych i pełnych bólu – stwierdził. – Historia każdego z nas jest jedyna i niepowtarzalna. Jednak kiedyś dobiegnie końca. Gdy wybierzemy się w ostatnią podróż. Co prawda bez walizek, bo nie będą nam już potrzebne, ale za to
z ogromnym bagażem doświadczeń, z miłością w sercu, którą ofiarowaliśmy i której sami doświadczyliśmy w ciągu ziemskiego życia. Kresem tej podróży będzie port zbawienia i spotkanie z Bogiem, który na nas oczekuje. Dlatego dziś za psalmistą powtarzaliśmy: „Cieszy się moje serce i dusza raduje, a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie, bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz
i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie” – wyjaśniał.

Więcej zobacz TUTAJ.

Małgorzata Pabis