FBI w Machaczkale
Piątek, 26 kwietnia 2013 (02:22)Grupa amerykańskich śledczych rozpoczęła w dagestańskiej Machaczkale przesłuchania rodziców braci Carnajewów.
W budynku Federalnej Służby Bezpieczeństwa w stolicy republiki wchodzącej w skład Federacji Rosyjskiej przedstawiciele Ambasady USA w Moskwie, w tym agenci FBI, przesłuchali Zubejdat Carnajewą, matkę Tamerlana i Dżochara, uważanych przez FBI za sprawców zamachu bombowego w Bostonie. Wczoraj funkcjonariusze FSB ponownie doprowadzili kobietę na spotkanie z amerykańskimi agentami.
– Rozmowa była bardzo uprzejma. Nie mogę stwierdzić, jaką amerykańską instytucję reprezentowali uczestnicy spotkania. Pytali o wszystko, co dotyczy Tamerlana. O przyjaciół, życie prywatne, co czytał, czym się zajmował, z kim się spotykał – relacjonowała później.
Ojciec braci, Anzor, nie przyszedł, tłumacząc się złym stanem zdrowia. Wcześniej informował media, że amerykańscy agenci kontaktowali się z nim telefonicznie. Ale na razie nie ustalono terminu spotkania.
Anzor nie jest chyba jednak mocno chory, gdyż oboje Carnajewowie postanowili polecieć do Ameryki. Chcieliby spotkać się z aresztowanym synem Dżocharem i sprowadzić do Dagestanu ciało Tamerlana.
Pomysł przyjazdu padł ze strony FBI, rodzice zamachowców chętnie się zgodzili i podróż miała się rozpocząć już wczoraj po południu. Amerykanie podejmą specjalne środki ostrożności na czas podróży Carnajewów do USA. Poza kontaktami z rodziną i załatwieniem formalności dotyczących zwłok Tamerlana będą także uczestniczyli w czynnościach śledczych, podobnie jak wdowa po starszym z braci. Zubejdat twierdzi, że FBI obiecało jej umożliwienie spotkania z aresztowanym synem.
Amerykańskich śledczych najbardziej interesował pobyt Tamerlana w Rosji, w tym w Dagestanie i Czeczenii, w 2012 roku. Jego przypadek wskazuje na luki w międzynarodowych systemach ostrzegania o osobach podejrzanych o terroryzm i działalność ekstremistyczną.
W systemie TECS rejestrującym członków grup radykalnych starszy Carnajew znalazł się wiosną 2011 roku. Wpisała go tam rosyjska FSB. Potem rosyjski wywiad wojskowy GRU dopisał go do innej bazy potencjalnych terrorystów TIDE. Jednak zapis w tych systemach (zawierających dane ok. pół miliona osób) jest aktywny tylko rok, poza tym FSB zaraz zamknęła sprawę związaną z Tamerlanem Carnajewem. System TECS „zauważył”, że mężczyzna leci z USA do Rosji w styczniu, ale nie odnotował już jego powrotu w czerwcu.
Żadna służba, ani rosyjska, ani amerykańska, nie obserwowała Tamerlana w ciągu półrocznego pobytu w Rosji. Poza rodzinnym Dagestanem miał on także odwiedzić Czeczenię. Śledczy obu krajów próbują teraz nadrobić stracony czas i dowiedzieć się, czy Carnajew mógł wtedy nawiązać kontakty z jakimiś grupami ekstremistów muzułmańskich i terrorystów.
Kontaktom Tamerlana Carnajewa z muzułmańskimi terrorystami bardzo zdecydowanie zaprzeczają dagestańskie władze, które wskazują, że zamach w Bostonie nie może być związany z separatyzmem czeczeńskim, wówczas bowiem byłby skierowany raczej w Rosję. Poza tym lokalne środowisko Carnajewa w Dagestanie było dość obojętne politycznie. Rodzina jest etnicznie czeczeńska i formalnie wyznaje islam sunnicki, ale wiele razy się przenosiła i nie była nigdy mocno zaangażowana religijnie.
Ślady zmiany w życiu Tamerlana Carnajewa prowadzą raczej do USA i okresu na kilka lat przed ostatnią podróżą w rodzinne strony. Zubejdat Carnajewa zeznała, że sama zachęcała syna do większego zainteresowania religią muzułmańską.
Miała nadzieję, że poddanie się rygorom islamu pomoże mu walczyć z alkoholizmem i skłonnością do obyczajowych ekscesów. Kontakty z nawróconym na islam Ormianinem Miszą bardzo jej z tego powodu odpowiadały, ale nie oczekiwała, że syn zwróci się ku radykalnej odmianie islamu. Jej mąż przeciwnie, od początku nie pochwalał nowej znajomości syna. Nie mógł bywać w ich domu na przedmieściach Bostonu. Różnice na tle religijnym były przyczyną rozpadu małżeństwa Carnajewów. Anzar i jego bracia nie akceptowali poglądów Zubejdat i uważali je za „dewocję”.
Jak uważają dalsi krewni Tamerlana mieszkający w USA, w rodzinie Carnajewów cieszył się on dużym autorytetem. Prawdopodobnie dlatego tak łatwo skłonił do radykalnego kroku młodszego brata Dżochara. Zanim jednak to się stało, styl życia Tamerlana zmienił się diametralnie.
– Misza całkowicie zawładnął jego mózgiem – powiedział członek rodziny żyjący w USA. Młody mężczyzna porzucił treningi sportowe i muzykę (rzucił szkołę muzyczną, do której niedawno się zapisał), zaczął natomiast odwiedzać strony internetowe poświęcone dżihadowi, Al-Kaidzie.
Zapisał się na internetowy kurs Koranu i języka arabskiego. Zaczytywał się, teoriami jakoby prawdziwymi sprawcami zamachów z 11 listopada 2001 roku były amerykańskie służby specjalne, książkami typu „Protokoły mędrców Syjonu” itp. Wyrażał silny sprzeciw wobec interwencji USA w Iraku i Afganistanie. Porzucił lokalną wspólnotę muzułmańską w Cambridge, gdyż nie podobały mu się kazania imama. Uważał za niedopuszczalne cytowanie niemuzułmańskich myślicieli (a konkretnie niezwykle cenionego w USA murzyńskiego pastora Martina Luthera Kinga).
Rodzice Carnajewów uważają, że ich synowie są niewinni, i są ze względu na pochodzenie i obciążające okoliczności wykorzystywani jako kozły ofiarne, w sytuacji, gdy Amerykanie nie potrafią odnaleźć prawdziwych sprawców. Zamierzają bronić dobrego imienia Tamerlana i Dżochara w USA. Zubejdat chce w proteście zrezygnować z obywatelstwa USA. Sama jednak także może mieć kłopoty.
W październiku ubiegłego roku, gdy mieszkała jeszcze w Bostonie, została oskarżona o wyniesienie ze sklepu z luksusowymi ubraniami Lord & Taylor towarów o wartości 1600 dolarów. Nie stawiła się na proces i w związku z tym może być po przekroczeniu granicy USA w każdej chwili aresztowana.
17 czerwca 1999 roku USA i Rosja podpisały układ o wzajemnej pomocy prawnej, który obowiązuje od 31 stycznia 2002 roku. Ustala on zasady współpracy w sprawach karnych i cywilnych podobne do regulacji europejskich w tym zakresie. Władimir Putin, prezydent Federacji Rosyjskiej, wyraził wczoraj przekonanie, że tragedia w Bostonie zobowiązuje społeczność międzynarodową do połączenia wysiłków w walce z terroryzmem. Stwierdził, że Rosja sama jest ofiarą ponadpaństwowego terroryzmu.
– Zawsze mnie irytowało, gdy zachodni partnerzy i media terrorystów, którzy popełniali barbarzyńskie, krwawe zbrodnie w Rosji, nazywali powstańcami, a nigdy terrorystami. Niekiedy terrorystom udzielali pomocy finansowej, informacyjnej i politycznej. Czasem bezpośrednio, czasem pośrednio – podkreślił. Wyśmiał natomiast ideę sądzenia Dżochara Carnajewa (ma on poza amerykańskim obywatelstwo rosyjskie) jako jeńca wojennego. – To jakieś brednie. Czy tam znów wybuchła wojna domowa między Północą i Południem? – pytał.
Piotr Falkowski