• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Zachęcić do przeżywania małżeństwa

Środa, 13 listopada 2024 (21:44)

Potrzeba nowego, prawdziwie chrześcijańskiego humanizmu i w nowym kontekście współczesności odczytania wołania Jana Pawła II z Mszy św. inaugurującej jego pontyfikat 22 października 1978 r.: „Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi” – mówił ks. abp Marek Jędraszewski.

Metropolita krakowski przewodniczył Mszy św. w kościele księży misjonarzy na Stradomiu podczas III Międzynarodowego Kongresu dla Małżeństwa i Rodziny, który w dniach 13-15 listopada odbywa się w Krakowie.

Otwierając Kongres, ks. abp Jędraszewski zauważył, że krakowskie wydarzenie jest „twórczą aktualizacją wobec dzisiejszych wyzwań kulturowych” problematyki zarysowanej przez św. Jana Pawła II w Liście do Rodzin, który został opublikowany 30 lat temu, gdy Kościół obchodził Rok Rodziny.

W tematykę Kongresu wprowadził holenderski ks. kard. Willem J. Eijk. Zwrócił uwagę na teologię ciała św. Jana Pawła II, którą nazwał „nowością w teologii, mającą niezwykle ważne znaczenie dla podstaw i doświadczenia katolickiej moralności małżeńskiej i etyki seksualnej”.

Arcybiskup Utrechtu zauważył, że teologię ciała należy pogłębiać, bo wydaje się ona oferować doskonałe możliwości przygotowania katolików do małżeństwa, a coraz większa grupa młodych jest nią zainteresowana – mówił to na podstawie doświadczeń ze swojej diecezji. Ponadto stanowi ona podstawę duchowości małżeństwa i rodziny, która sprawia, że doświadczenie jej podstawowych wartości i norm staje się atrakcyjne.

Prymas Niderlandów iluzją nazwał próby dostosowywania nauk Kościoła na temat moralności małżeńskiej i etyki seksualnej do obecnych postaw społecznych w celu uczynienia tych nauk bardziej akceptowalnymi społecznie dla współczesnych ludzi lub dla odzyskania katolików, którzy z tego powodu odeszli od Kościoła.

– Na najgłębszym poziomie chodzi o kryzys wiary w istnienie samego Boga. Ale jeśli ludzie nadal wierzą w Boga i utrzymują osobistą relację z Chrystusem, mają głębokie pragnienie poznania autentycznej nauki Kościoła. Nawet na trudne tematy, takie jak moralność małżeńska i etyka seksualna. Nie powinniśmy pozbawiać tych ludzi, którzy świadomie wybierają małżeństwo kościelne i są otwarci na naukę Kościoła o małżeństwie i seksualności, wiedzy o teologii ciała – mówił ks. kard. Eijk.

Zdaniem holenderskiego hierarchy znajomość teologii ciała zachęca do przeżywania małżeństwa i seksualności zgodnie z zamierzeniami Boga. – Z tych powodów niezwykle ważne jest pogłębianie i propagowanie teologii ciała. Wydaje się, że młodsze pokolenia – nawet w tak silnie zsekularyzowanym kraju jak Holandia – z utęsknieniem tego wyczekują – podsumował hierarcha.

Ks. kard. Eijk mówił o zmianach w postrzeganiu małżeństwa i rodzicielstwa oraz ich konsekwencjach. Zauważył, że Kościół rzymskokatolicki jest dziś praktycznie jedyną instytucją na świecie, która podtrzymuje klasyczną koncepcję małżeństwa oraz klasyczne wartości i normy w dziedzinie seksualności.

Od czasu wprowadzenia hormonalnych środków antykoncepcyjnych rozdzielenie małżeństwa, stosunku płciowego i prokreacji stało się zjawiskiem masowym – zwraca uwagę prymas Niderlandów. Dodał, że czynnikiem, który wpłynął na rozdzielenie tych rzeczywistości w życiu człowieka jest też sekularyzacja. – Kiedy znaczenie Boga dla codziennego życia ludzkiego, ludzkich relacji społecznych i organizacji społeczeństwa zmniejszy się, małżeństwo będzie postrzegane coraz mniej jako instytucja ustanowiona przez Boga. Wtedy wartości i normy dotyczące doświadczania seksualności i prokreacji również ulegną zanikowi – wyjaśniał arcybiskup Utrechtu.

Kolejny czynnik, który głęboko zmienił postrzeganie małżeństwa i seksualności oraz wartości i norm z nimi związanych, to szybko rosnący dobrobyt, dający możliwość organizowania swojego życia niezależnie od innych. – Od połowy lat 60. doprowadziło to do indywidualistycznej kultury, w której żyjemy dzisiaj. Indywidualista stawia siebie na scenie i widzi innych jako widzów. Wybiera własną filozofię życia oraz własne wartości i normy. On obstaje przy swojej autonomii. On jest swoim własnym „papieżem” – mówił ksiądz kardynał.

Prymas Niderlandów zauważył, że radykalny feminizm, którego jednym z postulatów jest umożliwienie kobietom i dzieciom wyboru tego, czego chcą seksualnie, doprowadził do powstania radykalnej teorii płci, która zakłada z kolei, że płeć, społeczna rola mężczyzn i kobiet, może być całkowicie odłączona od biologicznej seksualności. – Oznacza to najbardziej radykalne oddzielenie małżeństwa, stosunku płciowego i prokreacji. Zgodnie z teorią płci, niezależnie od płci biologicznej, każdy ma swobodę wyboru własnej tożsamości płciowej w zależności od własnej orientacji seksualnej lub osobistych preferencji – tłumaczył hierarcha.

Kard. Eijk zwrócił uwagę, że teoria płci utrudnia Kościołowi głoszenie jego nauk na temat moralności małżeńskiej i etyki seksualnej. – Teoria płci zaciera pojęcia mężczyzny i kobiety. Kościół głosi Boga, który objawił się jako Ojciec. Zatarcie pojęć mężczyzny i kobiety znacznie skomplikuje głoszenie wiary chrześcijańskiej w nadchodzących latach – podkreśla hierarcha.

Arcybiskup Utrechtu, opierając się na holenderskich doświadczeniach, stwierdził, że próba dostosowania nauczania Kościoła w dziedzinie etyki seksualnej do obecnych postaw społecznych nie działa – frekwencja w Kościele nieubłaganie spada, obecnie tylko 2,5% holenderskich katolików chodzi do kościoła w niedziele. – Kościół musi nadal głosić swoje nauczanie na temat moralności małżeńskiej i etyki seksualnej szczerze i swobodnie – podkreśla prymas Niderlandów. 

Duchowny wskazując też na pierwsze oznaki odrodzenia Kościoła w Holandii. Zauważył, że młodzi proszący o przyjęcie do pełnej komunii Kościoła katolickiego poprzez chrzest i/lub bierzmowanie, mają tendencję do przyjmowania całej doktryny katolickiej.

W referacie zatytułowanym „Tajemnica rodziny i ojcostwa w perspektywie antropologicznej” ks. abp Marek Jędraszewski zwrócił uwagę, że „bycie ojcem bynajmniej nie redukuje się do zapłodnienia kobiety i przyczynienia się do poczęcia dziecka”, ale ojcostwo ma wymiar metafizyczny, wprowadza w pewien „nieprzerwany ciąg czasu”. W tak rozumianym czasie, naznaczonym z jednej strony przemijaniem poszczególnych ludzi, a z drugiej strony ciągłością generacji, zawarta jest pewna nadzieja.

– Czas wypełniony pojawianiem się coraz to nowych generacji w jakiejś mierze łagodzi ból przemijania i nieuniknionej śmierci. Jednakże ten czas musi być ponadto, jeśli prawdziwie chce być on czasem człowieka, wypełniany konkretną dobrocią, będącą jednoznaczną negacją wolności pojmowanej jako dowolność i kaprys. Ta dobroć jest kilkukierunkowa. Ma najpierw na uwadze właściwe rozumienie przez człowieka samego siebie, następnie odniesienie do życia, i na koniec, relację z drugim człowiekiem – wyliczał metropolita krakowski.

Ks. abp Jędraszewski zwrócił uwagę na „pakt” istniejący między człowiekiem a życiem na wzór małżeńskiej więzi i fakt, że tylko człowiek jest istotą, która zdolna jest zająć postawę wobec własnego życia, a zajmowanie tej postawy sprawia, że człowiek jest istotą duchową. – Człowiek może to życie przyjąć i w pełni akceptować, dając się przenikać nadziei – mimo napotykanych niemal każdego dnia trudności. Może też w nie zwątpić, a nawet odrzucić, w akcie najwyższej rozpaczy popełniając samobójstwo – mówił arcybiskup.

Trzecią przestrzenią możliwej dobroci człowieka jest bycie ojcem, fakt posiadania dziecka. – Ta dobroć przejawia się najpierw w tym, że dziecko nie jest i nie może być pojmowane jako własność ojca, nie może być dla ojca czymś, co „by go zastąpiło lub wynagrodziło kiedyś jego osobiste niepowodzenia”. Chodzi bowiem o to, by ojciec zrozumiał, że „to, co zostało mu dane [tzn. dziecko], jest w gruncie rzeczy jedynie odbiciem, czymś analogicznym do daru twórczego, który jako taki nie może do niego należeć – mówił ks. abp Jędraszewski.

APW, KAI