• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Jest projekt, nie ma pieniędzy

Czwartek, 25 kwietnia 2013 (12:33)

Prawie wszystkie działania, jakie są realizowane w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w latach 2007-2013, zostaną również wpisane do PROW 2014-2020. Tylko że pieniędzy na dotacje będzie już znacznie mniej.

 

Założenia programu ministerstwo rolnictwa przedstawiło posłom z sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Wiceminister Zofia Szalczyk poinformowała, że uwzględniają one sześć priorytetów, które skupiają się na tzw. trzech celach przekrojowych: innowacje, zmiany klimatu, środowisko.

Priorytet 1 to „ułatwianie transferu wiedzy i innowacji w rolnictwie, leśnictwie i na obszarach wiejskich”. Obejmować on będzie np. szkolenia, usługi doradcze dla rolników, dokształcanie doradców rolnych czy też tworzenia klastrów nastawionych na współpracę podmiotów sektora rolno-spożywczego.

Priorytet 2 to „poprawa konkurencyjności wszystkich rodzajów gospodarki rolnej i zwiększenie rentowności gospodarstw rolnych”. Pod tym terminem kryje się program modernizacji gospodarstw rolnych. To jeden z najpopularniejszych wśród rolników programów unijnych, bo zapewnia dotacje na zakup maszyn, urządzeń czy budowę obiektów gospodarskich. Ponadto w ramach 2 piorytetu będą finansowane takie działania, jak restrukturyzacja małych gospodarstw rolnych, jednorazowe premie dla młodych rolników w związku z rozpoczynaniem przez nich samodzielnego prowadzenia gospodarstwa rolnego.

Z kolei w ramach priorytetu 3: „poprawa organizacji łańcucha żywnościowego i promowanie zarządzania ryzykiem w rolnictwie”, będą dotowane działania zmierzające do poprawy jakości żywności, jej promocję. Po pieniądze będą też mogły sięgać grupy producentów rolnych czy gminy lub miasta, które będą chciały budować lub modernizować targowiska, gdzie swoje produkty będą sprzedawali rolnicy. Ten priorytet będzie też obejmował programy wsparcia rolników, których gospodarstwa ucierpiały na skutek klęsk żywiołowych i katastrof.

Priorytet 4, czyli „odtwarzanie, chronienie i wzmacnianie ekosystemów zależnych od rolnictwa i leśnictwa” skupia się na ochronie środowiska naturalnego na wsi i jego bioróżnorodności. Na pomoc mogą liczyć tu rolnicy, którzy będą chronić siedliska ptaków i rzadkich roślin oraz przez ograniczenie nawożenia i chemicznych środków ochrony roślin będą dbać o jakość wody i gleb. Z tego priorytetu ma być więc finansowane rolnictwo ekologiczne oraz dopłaty dla gospodarstw leżących na obszarach Natura 2000 lub na terenach o niekorzystnych warunkach gospodarowania (np. obszary górskie).

Priorytet 5 to „wspieranie efektywnego gospodarowania zasobami i przechodzenia na gospodarkę niskoemisyjną i oporną na zmianę klimatu w sektorach: rolnym, spożywczym i leśnym”, przez co rozumie się głownie zalesianie terenów rolniczych. Natomiast ostatni, 6 priorytet, obejmuje m.in. „ograniczanie ubóstwa i promowanie rozwoju gospodarczego na obszarach wiejskich”. W jego ramach będzie można otrzymywać dotacje na rozpoczęcie pozarolniczej działalności gospodarczej.

Wiceminister Zofia Szalczyk poinformowała, że program będzie konsultowany do października również z organizacjami i związkami rolniczymi, tak aby jeszcze w tym roku przyjęła go Rada Ministrów.

 

Skąd pieniądze?

Na papierze PROW 2014-2020 wygląda bardzo dobrze, ale to, co najbardziej martwi, to pieniądze, a w zasadzie ich brak. I te kwestie najbardziej niepokoją posłów. Henryk Kowalczyk (PiS) przypomniał, że 25 proc. z pieniędzy zapisanych na II filar Wspólnej Polityki Rolnej, czyli to, co się kryje pod PROW 2014-2020, rząd ma dołożyć do dopłat bezpośrednich. – To cóż nam zostaje na PROW? 7 mld euro, z tego 1,4 mld już jest wydane na zobowiązania z lat poprzednich. Zostanie 5,5 mld euro – mówił Kowalczyk. – Realnie na PROW będzie mniej niż połowa tego co w latach 2007-2013 – dodał Kowalczyk. Jego zdaniem przez to działania, które mają wspierać rolnictwo, będą nieefektywne.

Wiceminister rolnictwa Krystyna Gurbiel przyznała, że środki na rozwój obszarów wiejskich „będą niższe niż sobie życzyliśmy”, ale za to część działań ma być finansowania z funduszy spójności. – Liczymy, że sektor rolny w znacznie szerszym zakresie będzie korzystał ze środków pochodzących z polityki spójności – powiedziała Gurbiel.

Chodzi o infrastrukturę techniczną, szkolenia i doradztwo. Ale nie obejmuje to – co przyznała Krystyna Gurbiel – dróg lokalnych, bo te nie mogą być objęte polityką spójności. Dlatego mają zostać wpisane do PROW. To zdziwiło posłów, którzy wskazywali, że budowa dróg wymaga dużych nakładów, a budżet na rolnictwo jest skromny. Dlatego rząd powinien zabiegać o to, żeby drogi gminne – tak jak wodociągi i kanalizację – wpisać do funduszy spójności. Ponadto, jeśli drogi lokalne znajdą się w PROW, to wtedy gminy nie będą mogły otrzymywać na nie dotacji z unijnych programów regionalnych. – To na razie są ramki, tabele, wykresy i pobożne życzenia – tak projekt Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 ocenił poseł Zbigniew Babalski (PiS).

 

Krzysztof Losz