• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Unikalny zabytek hydrotechniki

Poniedziałek, 28 października 2024 (08:28)

28 października 1844 roku w Miłomłynie wbito pierwszą łopatę pod budowę Kanału Elbląskiego. Eksperci wyliczyli, że inwestycja kosztowała równowartość 2,4 ton złota i była droższa niż budowa paryskiej wieży Eiffla. Choć kanał powstał, by spławiać nim towary, dziś służy turystyce
i rekreacji.

Kanał Elbląski to unikalna droga wodna łącząca Elbląg
z Iławą i Ostródą (jako szlak główny), ale od tej trasy
są jeszcze odgałęzienia. Choć podstawowy szlak ma długość nieco ponad 80 km, to najbardziej znany
odcinek Kanału Elbląskiego liczy zaledwie około 10 km
i jest popularnie nazywany przez turystów „pływaniem
po trawie”.

Chodzi o to, że od miejscowości Buczyniec do miejscowości Całuny statki płynące kanałem w pięciu miejscach na tzw. pochylniach wciągane są na wózki jadące po szynach.
W ten sposób jednostki – zarówno te stale pływające
po kanale, jak i prywatne – pokonują różnicę 99,5 m wysokości między tymi miejscowościami. Gdy na ciągnięty przez wózek statek patrzy się z zewnątrz, rzeczywiście można odnieść wrażenie, że statek płynie po trawie.

Kanał Elbląski uchodzi za jedną z największych atrakcji turystycznych nie tylko na tzw. Mazurach Zachodnich,
ale i w skali całego kraju. W minionym sezonie turystycznym, tj. od 27 kwietnia do 1 października,
przez wszystkie pochylnie przeprawiło się 14 227 jednostek. Każda z jednostek przewoziła więcej osób,
np. statki regularnie kursujące po kanale zabierają jednorazowo około 50 osób.

Pochylnie, tj. długość odcinków, które statki pokonują
po szynach, jest różna. Najdłuższa jest pochylnia Buczyniec, która ma aż 550 m długości i statki pokonują na niej różnicę wysokości 21,5 m. Kolejne pochylnie to: Kąty (długość 450 m i różnica wysokości 18), Oleśnica (350 m długa i 24,5 m różnica wysokości), Jelenie (510 m długości i 22,5 m różnica wysokości), ostatnia pochylnia
to Całuny (450 m długości i 13 m różnica wysokości).

Eksperci zajmujący się dziejami Kanału Elbląskiego podają, że gdyby na odcinku od Buczyńca do Całunów zastosować tradycyjne, znane od średniowiecza śluzy komorowe, wówczas na niespełna 10 km takich konstrukcji byłoby
od 32 do nawet 47. Wyliczenia wskazują, że śluzowanie przez tak wiele śluz wydłużałoby żeglugę o 12 godzin. Ponieważ z założenia kanał miał służyć celom gospodarczym, czyli spławianiu drewna (tu szczególnie ważna była sosna taborska stosowana w budowach okrętowych i konstrukcjach dachowych) i sprzedaży zboża, to czas pokonania kanału miał znaczenie.

APW, PAP