Zastój w sądach
Czwartek, 25 kwietnia 2013 (02:05)Nawet kilkaset spraw sądowych w całej Polsce nie może się toczyć, ponieważ MSZ zaostrzyło procedury doręczania pism procesowych polskim obywatelom za granicą.
– O rozmiarze zjawiska świadczy fakt, że w Sądzie Okręgowym w Warszawie liczba spraw bez dalszego biegu z tego powodu przekraczała w ubiegłym miesiącu 70 – przyznaje Wioletta Olszewska z Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości.
Zaznacza jednocześnie, że resort nie posiada „informacji na temat ilości zwróconych wniosków w skali kraju”. Jednak biorąc pod uwagę liczbę sądów okręgowych w Polsce – 45, łatwo oszacować, że liczba ta może sięgać kilkuset spraw.
Skąd te zastoje w sądach? Otóż kilka miesięcy temu Ministerstwo Spraw Zagranicznych uznało, że ma dość pośredniczenia w przesyłaniu pism sądowych z Polski do Polaków przebywających za granicą. I chętnie by się tego ciężaru pozbyło.
Resort w piśmie z października 2012 r. do sądów okręgowych tłumaczy, że w ostatnich latach nastąpił „gwałtowny wzrost zapotrzebowania na usługi konsularne ze strony obywateli polskich”, niestety nie można zwiększyć liczby pracowników ze względu na obostrzenia budżetowe. „Nie jest możliwe oczywiście zwiększenie potencjału konsulatów poprzez proste przydzielenie nowych etatów rodzących dodatkowe obciążenie dla budżetu” – stwierdza Mirosław Gajewski, dyrektor departamentu konsularnego.
Dlatego też MSZ chce dokonać „racjonalizacji” poprzez „odciążenie konsulów od wykonywania czasochłonnych i często formalistycznych czynności, które mogą być wykonywane przez inne organy w kraju”.
– Doręczanie korespondencji sądowej w sprawach cywilnych adresatom przebywającym w tych państwach nie będzie traktowane jako zadanie priorytetowe – zakomunikował prezesom sądów okręgowych Gajewski.
Co więcej, prawnicy resortu pogrzebali w przepisach i wyszło im, że w ustawie o konsulach jest tak, że konsul doręcza korespondencję sądową, jeżeli jej odbiorca jest obywatelem polskim i zgadza się dobrowolnie przyjąć pismo. – Wydane zostało konsulom RP zalecenie rygorystycznego stosowania litery ustawy, a więc zwracania wniosku nadawcy, jeżeli nie dołączono do niego dowodu, iż odbiorca przysyłki jest obywatelem polskim – podkreśla Gajewski.
Dotyczy to ponad 40 konsulatów na terenie UE, USA i Kanady. Już pojawiły się alarmujące doniesienia prasy polonijnej, do której zgłaszają się osoby poszkodowane przez rygorystyczne działania polskich konsulatów.
– Polityka MSZ znów odbija się negatywnie na naszych rodakach mieszkających w USA, Kanadzie i UE – podkreśla poseł Artur Górski (PiS). Skierował już w tej sprawie dwie interpelacje do resortów: spraw zagranicznych i sprawiedliwości.
– Wielu odbiorców przesyłek czeka na rozstrzygnięcia ważnych spraw sądowych w Polsce, najczęściej spraw spadkowych, rodzinnych lub o podział majątku, a także dotyczących zwrotu nieruchomości zagrabionych w czasach PRL –podkreśla parlamentarzysta.
„Czy nie obawia się Pan Minister, że realizacja zalecenia danego konsulom w tej sprawie przez MSZ, gdy ustawa o funkcjach konsulów wciąż przewiduje taki tryb wysyłania korespondencji urzędowej za granicę, spowoduje zwiększenie skarg na przewlekłość postępowań, jeśli korespondencja będzie krążyła między Polską a innymi krajami tam i z powrotem? – pyta Radosława Sikorskiego niejako retorycznie poseł Artur Górski.
Zaskoczony takim działaniem MSZ jest resort sprawiedliwości. Olszewska przyznaje, że kwestia ta była przedmiotem konsultacji, ale zaraz dodaje, że pismo do sądów okręgowych zostało ”przesłane Ministerstwu Sprawiedliwości do wiadomości„. Resort podkreśla, że ma do niego zastrzeżenia i domaga się wyjaśnień od Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
– Stanowisko zawarte w tym piśmie nie odzwierciedla rozwiązań przewidzianych w wielu aktach prawa krajowego oraz międzynarodowego (m.in. w konwencji haskiej z 1965r., rozporządzeniu nr 1393/2007, umowach dwustronnych dotyczących współpracy prawnej). W związku z tym Ministerstwo Sprawiedliwości pismem z dnia 14.03.2013 r. zwróciło się w tej sprawie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych – informuje Olszewska.
– Konsulaty są właściwym organem do dostarczania tego typu pism – uważa Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych. Chociaż zastrzega, że być może rzeczywiście MSZ jest przeciążone tymi sprawami.
Gajewski sugeruje sądom, że powinny skorzystać z ”alternatywnych„ możliwości doręczania pism sądowych, zaznaczając, że takie rozwiązania są realizowane za granicą.
MSZ wskazuje na konwencję haską z 1965 r. o doręczaniu za granicą dokumentów sądowych i pozasądowych czy ”mechanizmy alternatywne„, oparte np. na rozporządzeniu PE i RE z 13 listopada 2007 r. w obrębie UE. MSZ wskazuje, że sąd może doręczyć wniosek listem poleconym obywatelowi, jeśli dopuszcza to państwo zamieszkania.
– Podkreślenia wymaga, że doręczanie pism przez przedstawicielstwa dyplomatyczne i konsularne skutkuje wydłużaniem czasu koniecznego do zrealizowania tej czynności, generuje zbędne koszty dla budżetu państwa i wreszcie obarcza urzędy konsularne uciążliwą, czysto biurokratyczną rolą, sprowadzającą się do przepakowywania przesyłek sądowych – podkreśla dyrektor departamentu.
Górski, bazując na doniesieniach prasy polonijnej, zaznacza, że w oparciu o sugerowane przez MSZ rozwiązania międzynarodowe władze USA wskazały do doręczania prywatną firmę, która pobiera za swoje usługi blisko 100 dolarów opłaty.
– Jeśli polskie sądy zastosowałyby zalecaną przez MSZ praktykę, to tymi całkowicie nieracjonalnymi kosztami zostaliby obarczeni odbiorcy pism (np. strony procesowe) lub Skarb Państwa. Zdaje się, że MSZ zupełnie nie bierze tego pod uwagę – podkreśla Górski.
Poseł dodaje ponadto, że ”wciąż obowiązująca ustawa o funkcjach konsulów z 13.12.1984 r., która w art. 18.1 stwierdza, że: 1. Na wniosek sądu lub innego właściwego organu Rzeczypospolitej Polskiej konsul: 1) doręcza pisma i inne dokumenty; 2) przesłuchuje strony, podejrzanych, świadków i biegłych; 3) przekazuje do wykonania sądom i innym organom państwa przyjmującego wnioski o dzielenie pomocy prawnej„.
Zenon Baranowski