Pamiątki po łagiernikach sowieckich obozów
Czwartek, 17 października 2024 (20:02)W ramach obchodów 80. rocznicy deportacji żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego do łagrów NKWD nr 270 Borowicze i nr 531 Swierdłowsk w siedzibie Oddziału IPN w Lublinie odbyła się prezentacja wystawy artefaktów i pamiątek po więźniach – łagiernikach sowieckich obozów.
Pochodzą one ze zbiorów prywatnych wypożyczonych
od członków rodzin zesłańców oraz przekazanych Stowarzyszeniu Środowisko Borowiczan – Sybiraków przez byłych więźniów i ich rodziny. Ekspozycja upamiętnia żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i członków konspiracji niepodległościowej, którzy po wkroczeniu
Armii Czerwonej do Polski w 1944 r. zostali uwięzieni
i deportowani w głąb Związku Sowieckiego. W wydarzeniu udział wzięli uczniowie trzech klas z XXVII Liceum Ogólnokształcącego im. Zesłańców Sybiru w Lublinie
i Szkoły Podstawowej nr 1 im. ks. Stanisława Konarskiego w Lublinie.
Dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie dr Robert Derewenda powiedział, że wystawa dotyczy historii, o której w okresie PRL nie można było otwarcie mówić. „Dla Polaków II wojna światowa nie zakończyła się w 1945 r. Ta walka toczyła się nadal. Nie każdy mógł się angażować w odbudowę Polski, a przede wszystkim ta Polska nie była krajem suwerennym. Całe transporty Polaków nadal były wywożone w głąb Rosji, wielu z nich
do Polski już nie wróciło” – zaznaczył.
Na wystawie „Artefakty z łagrów Borowicze i Swierdłowsk” zgromadzono dokumenty, zdjęcia, rękopisy listów, wspomnień i wierszy napisanych przez więźniów, a także rysunki, szkice planów obozu. Są też przedmioty codziennego użytku więźniów, jak grzebienie, drewniana fifka do palenia papierosów, ale też m.in. wyhaftowana płócienna „kosmetyczka” z wypisanymi nazwami łagrów, karbidowa lampa, fragment drutu kolczastego z obozu
czy małe notatniki-pamiętniki z okładkami zrobionymi
z aluminiowych puszek po konserwach.
Prezes Stowarzyszenia Środowisko Borowiczan – Sybiraków Leszek Czarnecki podkreślił, że pokazywane
na wystawie przedmioty są bardzo cenne, dotyczą często osobistego życia więźniów czy ich bliskich, np. są na wystawie przedmioty – kołderka, zabawki – należące do kobiety, która w tym obozie się urodziła. „Wystawa ma pokazać skazanych na poniewierkę i głód, wywiezionych
z Polski za to, że byli prawymi synami tej ziemi. Każda rzecz jest częścią życia tych ludzi” – dodał.
Borowicze, obóz nr 270, to cały kompleks obozów,
dla którego Borowicze (miasto w Rosji, w obwodzie nowogrodzkim) były miejscem centralnym. Jeszcze podczas I wojny światowej trafiali tu jeńcy wojenni,
a w okresie międzywojennym przetrzymywano tu głównie obywateli radzieckich uważanych za wrogów nowego systemu.
Podczas II wojny światowej, w 1942 r., obóz został przekazany NKWD jako specłagier 270, następnie przekształcono go we frontowy obóz zbiorczo-przesyłowy, gdzie przejmowano jeńców wojennych z frontu, a po kwarantannie i selekcji kierowano do innych obozów.
W latach 1942-1950 przez obóz przeszło w sumie ponad 57 tys. osób.
Polacy stanowili tu oddzielną grupę – osób internowanych. Obowiązywał ich nakaz pracy. Zatrudniani byli m.in. przy budowie i eksploatacji kopalni, wyrębie lasu i spławianiu drewna, wydobyciu torfu. Ciężka wielogodzinna praca prymitywnymi narzędziami, skrajnie trudne warunki bytowe, brak pożywienia, fatalny stan sanitarny, brak leków – to wszystko przyczyniało się m.in. do szerzenia się chorób i śmierci.
Pierwszy transport Polaków z Lublina do obozu w Borowiczach dotarł 26 listopada 1944 r. i przybyło nim 896 żołnierzy Armii Krajowej. Potem Polacy byli tu przywożeni kilkakrotnie – falami. Były to głównie osoby aresztowane za przynależność do AK lub za zaangażowanie w cywilną konspirację. Część przewieziono do innych obozów w głębi Związku Sowieckiego.
Wystawę pamiątek więźniów z łagrów Borowicze
i Swierdłowsk można oglądać w siedzibie lubelskiego IPN do końca października.
Zapraszamy do galerii zdjęć TUTAJ.
APW, PAP, lublin.ipn.gov.pl