• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Donald Trump uczcił bł. ks. Jerzego Popiełuszkę

Czwartek, 17 października 2024 (14:01)

Donald Trump przekazał Markowi Popiełuszce pismo upamietniające 40-lecie rocznicy morderstwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Jak podał na swojej stronie portal radiomaryja.pl, w wystosowanym piśmie były prezydent USA podkreślił, że mimo komunistycznego reżimu w Polsce ks. Jerzy był człowiekiem pełnym siły, prawdy i dobra. „Podczas 12 lat swojej kapłańskiej posługi w zniewolonym kraju, jakim była Polska, stawiał czoła złu ateistycznej dyktatury, głosząc z mocą Słowo Boże, wpajając nadzieję, zwyciężając zło dobrem i rozświetlając drogę ku przyszłej wolności […]. Każdy patriota, każdy kto kocha wolność, każdy studiujący historię i każdy wierzący, który chciałby zrozumieć, w jaki sposób w Europie pokonano ateistyczny komunizm, a zło zwyciężano dobrem, powinien pamiętać imię i pielęgnować nieśmiertelne dzieje księdza Jerzego Popiełuszki” – podkreślil Trump.

Poniżej przedstawiamy przetłumaczone pismo Donalda Trumpa.

Dzisiaj, w sobotę 19 października 2024 r., mam zaszczyt uczcić 40. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Był on rzymskokatolickim kapłanem, polskim patriotą, obrońcą robotników i bohaterskim głosicielem Ewangelii, który mężnie poświęcił swoje życie dla Boga, swego kraju i dla wszystkich ludzi, pragnących żyć w wolności. Wbrew dziesięcioleciom komunistycznego ucisku, tyranizującego Polskę i zniewalającego Europę Wschodnią, ks. Jerzy był uosobieniem niezłomnej siły prawdy, dobra i piękna. Podczas 12 lat swojej kapłańskiej posługi w zniewolonym kraju, jakim była Polska, stawiał czoła złu ateistycznej dyktatury, głosząc z mocą Słowo Boże, wpajając nadzieję, zwyciężając zło dobrem i rozświetlając drogę ku przyszłej wolności. Realizując swe kapłańskie powołanie, ks. Jerzy niósł bezinteresownie światło Chrystusa, prowadząc naród, kształtując kulturę i stanowiąc inspirację dla ludzi uciskanych przez niewyobrażalny terror i brutalność. Za swoją niezachwianą wierność Bogu został brutalnie pobity na śmierć przez agentów tajnej komunistycznej policji. Miał zaledwie 37 lat. Poprzez swą męczeńską śmierć ks. Jerzy pomógł rozbić komunizm w Europie i wyzwolić nie tylko swoich rodaków, Polaków, ale także miliony ludzi w zniewolonych krajach Europy – w tym wielu odważnych duchownych, duszpasterzy i świeckich, którzy nie zgięli swych kolan przed podłymi kłamstwami i oszustwami marksizmu. Dlatego każdy patriota, każdy, kto kocha wolność, każdy studiujący historię i każdy wierzący, który chciałby zrozumieć, w jaki sposób w Europie pokonano ateistyczny komunizm, a zło zwyciężano dobrem, powinien pamiętać imię i i pielęgnować nieśmiertelne dzieje ks. Jerzego Popiełuszki.

Wczesne życie i służba

Urodzony w pobożnej rzymskokatolickiej rodzinie, w małej polskiej wsi, już w młodym wieku Jerzy postanowił pójść za Bożym wezwaniem i zostać kapłanem. Zainspirował go bohater jego dzieciństwa, polski święty Maksymilian Kolbe, kapłan, który w obozie zagłady w Auschwitz zgłosił się na ochotnika, aby zająć miejsce mężczyzny mającego żonę i dzieci, a którego niemieccy naziści skazali na śmierć. Na pierwszym roku studiów seminaryjnych sowiecki reżim siłą przeniósł Jerzego do komunistycznej jednostki wojskowej, w której modlitwa i czytanie Biblii były surowo zakazane – i gdzie Sowieci starali się Jerzemu i jego kolegom seminarzystom wpoić ateizm. Ale w odróżnieniu od wielu swoich kolegów, Jerzy otwarcie modlił się na różańcu, odmawiał zdjęcia szkaplerza i nie chciał odłożyć modlitewnika czy zdjąć medalika. Za karę Jerzy był często zmuszany do stania na baczność przez całą noc – czasem nawet boso w deszczu i śniegu. Ta kara była przyczyną częstych hospitalizacji i problemów zdrowotnych Jerzego, trwających przez resztę jego życia. Ale dzięki tym pierwszym aktom sprzeciwu sumienia, w obliczu poważnych prób, wiara Jerzego zahartowała się. Wyświęcony w maju 1972 r., ks. Jerzy pełnił funkcję kapelana „Solidarności”, pierwszego niezależnego związku zawodowego w kraju kontrolowanym przez komunistów i jednego z największych ruchów społecznych w historii Polski. Wkrótce stał się duchowym oparciem dla „Solidarności”. Wspierał te robotnicze ruchy, które z małej grupy opozycyjnej w 1980 r. rok później stały się już „samorządną Rzeczpospolitą”. Od prawiał Msze dla robotników fabrycznych w Warszawie. Posługiwał strajkującym hutnikom i stoczniowcom w Stoczni Gdańskiej. I głosił protestującym kazania o pokojowym sprzeciwie wobec zła komunizmu, kiedy strajki robotnicze „Solidarności” przetaczały się przez kraj. Cały ten czas przesłanie ks. Jerzego było proste i biblijne: „Zło dobrem zwyciężaj”. Z każdą odprawianą Mszą św. popularność ks. Jerzego rosła. Z każdym wygłoszonym przez niego kazaniem tłumy się powiększały. Ale z każdym słowem, jakie wygłaszał z ambony, komuniści byli coraz bardziej zdeterminowani, by zatrzymać to jego publiczne świadectwo, aby sparaliżować jego energię i rozbić Ruch Solidarności, który pomógł rozwinąć. Dzięki talentom intelektualnym, duchowym i dzięki głoszeniu prawdy, ks. Jerzy szybko stał się jednym z najważniejszych głosów wolnej Polski. W rezultacie szybko stał się również jednym z największych zagrożeń dla przetrwania w Polsce sowieckiego komunizmu. Młody ksiądz poddawany był przez reżim komunistyczny nieustannej cenzurze, inwigilacji, nękaniu i zastraszaniu. Jego telefon był podsłuchiwany. Jego samochód był śledzony. Do jego mieszkania wrzucono bombę. Propagandyści rządowi oczerniali go w prasie za wypowiadanie się przeciwko „najwyższym organom państwa” i za „przekształcanie kościołów w miejsca propagandy antypaństwowej”. Ale ks. Jerzy nadal głosił kazania, a liczba wiernych w jego kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie stale rosła. W grudniu 1981 r., po wprowadzeniu przez komunistyczny reżim stanu wojennego, odpowiedzią ks. Jerzego było odprawianie comiesięcznej Mszy św. za Ojczyznę, podczas której modlono się za zamordowanych lub uwięzionych w czasie stanu wojennego. Nawet po licznych aresztowaniach, zatrzymaniach i zamachach ks. Jerzy nadal walczył o swoją wiarę i o wolność dla Polski. Nadal odprawiał swoją comiesięczną Mszę za Ojczyznę, która przyciągała dziesiątki tysięcy ludzi, i docierał do wielu innych, ponieważ jego kazania były nagrywane i przekazywane z rąk do rąk. W miarę jak komuniści stawali się coraz bardziej okrutni, ks. Jerzy stawał się coraz odważniejszy. „Mogą mnie internować, aresztować, wymyślić skandal” – pisał w swoim dzienniku. „Ale ja nie mogę przerwać swojej działalności, będącej służbą Kościołowi i Ojczyźnie”.

Męczeństwo

19 października 1984 r., gdy ks. Jerzy wracał do domu w Warszawie po odprawieniu Mszy św. z działaczami „Solidarności” w pewnym odległym mieście, agenci komunistycznej tajnej policji zmusili go do zatrzymania się i porwali go. Komuniści okrutnie pobili i zmaltretowali ks. Jerzego, a następnie obciążyli jego ciało kamieniami i zrzucili z mostu do lodowatej rzeki, w której jego ciało zostało znalezione ponad tydzień później. Morderstwo ks. Jerzego wstrząsnęło Ruchem Solidarności i całym światem. Jednak to okrutne zabójstwo stało się również źródłem odwagi i większego zaangażowania. Podczas pogrzebu ks. Jerzego setki tysięcy ludzi przyjęło Komunię św. Dziesiątki milionów odwiedziło jego grób w kolejnych dekadach. Dzięki ofierze ze swojego życia, jak wiele lat później zauważył Papież Jan Paweł II, ks. Jerzy został patronem polskiej obecności w Europie Po dziewięciu latach pokojowego oporu, czerpiący inspirację z kapłaństwa i męczeństwa ks. Jerzego, duch „Solidarności” zwyciężył i w czerwcu 1989 r. w całej Polsce odbyły się w dużej mierze wolne wybory. Kilka miesięcy później upadł mur berliński, a dwa lata później, w Boże Narodzenie 1991 r., Związek Sowiecki zniknął z mapy Europy. W kościele w Warszawie, gdzie został pochowany, granitowy grób ks. Jerzego ma kształt krzyża. Jest otoczony kamieniami rozrzuconymi w kształcie różańca, symbolizującymi zarówno kamienie, które doprowadziły go do śmierci, jak i wiarę ks. Jerzego w odkupieńczą moc śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa – ponieważ to kamień został odsunięty trzeciego dnia, aby odsłonić pusty grób.

Dziedzictwo

Życie, cierpienie i śmierć ks. Jerzego będą nieustannie brzmieć echem w dziejach. Jego męczeństwo nie tylko wzmocniło Ruch Solidarności i wiarę katolicką w całej Polsce, ale także zmobilizowało cały wolny świat wokół sprawy wolnej Polski i wolnej Europy. 

Tak samo tutaj, w Stanach Zjednoczonych, historia ks. Jerzego i „Solidarności” inspiruje i podnosi na duchu naszych obywateli i nasz naród. Jest to historia, która przypomina Amerykanom, że od 1776 r. nasz naród cieszy się wyjątkową przyjaźnią z polskim narodem. W przemówieniu w Gabinecie Owalnym wygłoszonym w grudniu 1981 r. prezydent Ronald Reagan wezwał naród amerykański do zapalenia świecy w oknach w czasie Wigilii jako „latarni naszej solidarności z narodem polskim, wskazującej, że światło wolności nie zgaśnie”. Czterdzieści lat po jego śmierci potężne publiczne świadectwo ks. Jerzego nadal służy jako światło wolności i również dzisiaj, jak i wtedy, jest równie aktualne. Jak kiedyś on sam powiedział: „Podstawową rzeczą w procesie wyzwalania człowieka i narodu jest przezwyciężenie strachu… Boimy się cierpienia. Boimy się utraty wolności lub naszej pracy. A potem postępujemy wbrew naszym sumieniom, kneblując w ten sposób prawdę. Możemy przezwyciężyć strach tylko wtedy, gdy zaakceptujemy cierpienie w imię większej wartości. Tylko gdy prawda stanie się dla nas wartością godną cierpienia i ryzyka, wówczas pokonamy strach”. Dla ks. Jerzego prawda zawsze była cenniejsza niż cierpienie. Dla tych Polaków, którzy ze świadectwa ks. Jerzego czerpali wiarę i odwagę potrzebną do pokonania komunizmu, prawda zawsze była cenniejsza niż cierpienie. Dlatego jako Prezydent miałem zaszczyt udać się 6 lipca 2017 r. do Warszawy i powiedzieć do Polaków, że: „Triumf polskiego ducha nad wielowiekowymi trudnościami daje nam wszystkim nadzieję na przyszłość, w której dobro zwycięży zło, a pokój odniesie zwycięstwo nad wojną”. W tym przemówieniu oświadczyłem również wobec polskiego narodu, że ich okrzyk „my chcemy Boga”, jaki rozbrzmiał na placu Zwycięstwa w czerwcu 1979 r., zostanie zapamiętany na zawsze jako potężne świadectwo ich woli, siły i miłości do własnego narodu oraz jako fundamentalne przypomnienie o sensie życia i wolności, a także o tym, czego wspólnie będziemy zawsze bronić. Jako Amerykanie, stoimy przy Polsce w obronie wolności, godności człowieka, rządów prawa, suwerennych granic, niepodległości narodowej i zachodniej cywilizacji. Podzielamy przekonanie, że religia i moralność oraz kultura otwarta na Boga są niezbędne dla sprawiedliwego rządu i politycznego powodzenia. I łączymy się w nieustającej wdzięczności za życie ks. Jerzego Popiełuszki, którego odważne chrześcijańskie świadectwo pomogło nie tylko wyzwolić świat z ciemności, ale także poprowadzić ludzi zniewolonych niegdyś narodów Europy do nowego i pełnego nadziei świtu.

Donald J. Trump

 

AB, www. radiomaryja.pl