Media rosyjskie niezainteresowane procesem szabrowników
Środa, 24 kwietnia 2013 (12:50)Z Piotrem Falkowskim, dziennikarzem „Naszego Dziennika”, rozmawia Marta Milczarska
Wczoraj był Pan obecny w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Smoleńsku na wysłuchaniu wstępnym w sprawie czterech żołnierzy oskarżonych o ograbienie ciała Andrzeja Przewoźnika po katastrofie smoleńskiej. Wysłuchanie było zamknięte dla dziennikarzy i publiczności...
– Rosyjskie prawo ten rodzaj procedury sądowej, jakim jest wysłuchanie wstępne, przewiduje jako zamknięty dla dziennikarzy i publiczności. Natomiast co do właściwego procesu, który ruszy 27 sierpnia br. – jest to sprawa otwarta. Może ono być dostępne dla mediów. Natomiast jeśli wystąpią pewne okoliczności, możliwe, że zostanie wtedy zamknięte. Dotyczy to też kwestii tego, czy sąd zgodzi się na fotografowanie. W tym właściwym postępowaniu mogą być przecież pewne sprawy, o których będzie rozstrzygał wymiar sprawiedliwości.
Jakie jest zainteresowanie rosyjskich mediów tą sprawą, poniekąd niewygodną dla wizerunku rosyjskiej armii?
– Media rosyjskie interesują się tą sprawą symbolicznie. Wczoraj w sądzie na wysłuchaniu był jeden fotoreporter agencji Interfax oraz ekipa reporterów ze smoleńskiego oddziału telewizji publicznej. Jak zauważyłem, zrobili kilka zdjęć, ale nie interesowali się za bardzo samą decyzją sędziego. Mieli oczywiście nadzieję na zrobienie zdjęć podejrzanym, jednak okazało się, że trzeba było zbyt długo czekać, i odjechali. Jak widać, nie można tego nazwać dużym zainteresowaniem, choć oczywiście temat jest poruszany. O sprawie okradzenia ciała Andrzeja Przewoźnika pisała oczywiście rosyjska prasa. Przede wszystkim „Kommiersant”, który przez trzy lata tej sprawy na bieżąco o niej informował.
A jak zareagowały media rosyjskie po wczorajszej decyzji sądu o rozpoczęciu procesu?
– Pojawiła się oczywiście informacja o tej sprawie. Jednakże wysłuchanie wstępne ma formalny charakter. Nie jest tak widowiskowe jak normalny proces, w którym są strony, oskarżeni, poszkodowani i uczestniczą w nim media. Toteż ta sprawa nie wzbudziła powszechnego zainteresowania rosyjskiego społeczeństwa i mediów. Na temat samego rozpoczęcia procesu byłych żołnierzy spotkałem jedynie lakoniczne, zwięzłe informacje w prasie. Podają wyłącznie suche fakty o tym, że odbyło się wysłuchanie wstępne i jaka zapadła decyzja. Widziałem, że rosyjscy dziennikarze specjalnie nie zbierali informacji tutaj, na miejscu. W zasadzie media ograniczyły się do telefonicznych kontaktów z biurem prasowym sądu. Telewizja rosyjska natomiast zrobiła jedynie ogólne zdjęcia budynku sądu.
Jak na decyzję sądu zareagowali sami oskarżeni?
– Muszę przyznać, że ich reakcja była dosyć obojętna. Gdyby sprawa została cofnięta do prokuratury w celu dopełnienia formalności, z ich punktu widzenia oznaczałoby to odłożenie całej sprawy w czasie o mniej więcej pół roku, tym samym spędziliby więcej czasu na wolności. Oczywiście, zdają sobie sprawę, że kara ich nie ominie. Trudno powiedzieć, jakie są w tym momencie ich oczekiwania. Wczoraj żaden z nich nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Rozmawialiśmy tylko z ich obrońcami.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska