• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Trwa operacja lądowa w Libanie

Środa, 2 października 2024 (19:19)

Ośmiu izraelskich żołnierzy zginęło w środę w walkach z Hezbollahem w Libanie – poinformowała armia. Według obu stron konfliktu tego dnia doszło do pierwszych bezpośrednich starć lądowych.

Hezbollah przekazał, że zniszczył trzy izraelskie czołgi. Według mediów Izrael zaatakował też stolicę Syrii, Damaszek.

Żołnierze zginęli w trzech osobnych potyczkach z bojownikami Hezbollahu – dodała izraelska armia.

Zarówno Izrael, jak i Hezbollah informowały wcześniej w środę o prowadzeniu walk lądowych w przygranicznych miejscowościach w południowym Libanie. Izraelska armia podała, że do Libanu skierowano dodatkowe oddziały piechoty i wojsk pancernych należące do 36. dywizji.

W walkach w położonym przy granicy Marun el-Ras zniszczyliśmy pociskami kierowanymi trzy izraelskie czołgi Merkawa – poinformował po południu Hezbollah.

Trzy osoby zginęły w izraelskim nalocie na Damaszek – podała państwowa agencja prasowa SANA. Atak potwierdziło też opozycyjne wobec reżimu w Damaszku Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka (SOHR). Ośrodek poinformował, że Izrael uderzył w budynek mieszkalny w dzielnicy Mazze, która jest często odwiedzana przez przedstawicieli libańskiego Hezbollahu i irańskiej Gwardii Rewolucyjnej.

Od ponad tygodnia Liban jest intensywnie bombardowany przez izraelskie lotnictwo w ramach operacji „Północne Strzały”. Izrael podkreśla, że uderzenia są wymierzone w Hezbollah, nie libańską ludność cywilną, a ich celem jest zabezpieczenie północy państwa. Z powodu regularnych ostrzałów północy Izraela, rozpoczętych przez Hezbollah po wybuchu wojny w Strefie Gazy rok temu, ewakuowano stamtąd ok. 60 tys. osób.

W nocy z poniedziałku na wtorek Izrael rozszerzył kampanię o „ograniczone operacje lądową”, deklarując, że będą one prowadzone na obszarze przygranicznym. W środę rano wojsko wezwało do natychmiastowej ewakuacji mieszkańców 25 przygranicznych libańskich wsi, zaznaczając, że będą tam prowadzone działania przeciwko Hezbollahowi.

Według szacunków rządu w Bejrucie w izraelskich atakach zginęło przez ostatnie dwa tygodnie ponad tysiąc osób, a ok. 1,2 mln Libańczyków musiało z ich powodu opuścić swoje domy. Media informują, że dużą część ofiar stanowią cywile.

Premier Libanu Nadżib Mikati ponowił w środę apel o natychmiastowe zawieszenie broni. Kontrolujący duże tereny państwa Hezbollah stanowi większą siłę militarną niż libańska armia. Ta wspierana przez Iran organizacja na wielu terenach wypełnia też zadania słabego i pogrążonego w wielu kryzysach państwa.

Izrael zniszczył około połowy arsenału rakiet i pocisków Hezbollahu, szacowanego przed wybuchem wojny na 120-200 tys. sztuk – napisał w środę dziennik „New York Times”. W nalotach zabito też niemal wszystkich wyższych rangą dowódców grupy, w tym jej lidera Hasana Nasrallaha.

We wtorek wieczorem Iran wystrzelił na Izrael ok. 200 pocisków balistycznych. Większość z nich została przechwycona. Teheran oświadczył, że atak był zemstą za zabicie Nasrallaha, przywódcy Hamasu Ismaila Hanijego i generała Gwardii Rewolucyjnej Abbasa Nilforuszana. Iran zagroził „miażdżącymi atakami” w razie zbrojnej odpowiedzi Izraela, jednak władze w Jerozolimie już zapowiedziały odwet.

***

Administracja prezydenta Joe Bidena przez kilka nadchodzących dni skoncentruje się na rozmowach z Izraelem, by wypracować wspólne stanowisko w sprawie ewentualnej odpowiedzi na atak Iranu; na Bliskim Wschodzie nastała „chwila grozy” – powiedział dziś zastępca sekretarza stanu USA Kurt Campbell.

„Sądzę, że zdajemy sobie sprawę, iż jakkolwiek ważna jest jakaś reakcja (na atak Iranu), to (zarazem) oceniamy, że region naprawdę znalazł się na krawędzi i zachodzą poważne obawy o jeszcze dalej idącą eskalację konfliktu” – oznajmił Campbell podczas wirtualnej konferencji zorganizowanej przez waszyngtoński think tank Carnegie Endowment.

W ocenie Waszyngtonu Teheran, który zaatakował we wtorek państwo żydowskie blisko 200 rakietami, posunął się do działań „zdecydowanie nieodpowiedzialnych”, toteż konieczne jest wysłanie mu „informacji zwrotnej” – dodał.

Istnieje jednak ryzyko, że między państwem żydowskim a Iranem „dojdzie nie tylko do wymiany pojedynczych salw, ale też dłuższego konfliktu, który zagrozi nie tylko Izraelowi, ale również naszym interesom strategicznym” – zastrzegł Campbell.

Przyznał, że ataki przypuszczane przez Hezbollah z Libanu były „destabilizujące” dla Izraela, ale ostrzegł przed długim zaangażowaniem państwa żydowskiego na tym froncie.

Wyjaśnił, że administracja USA starała się podkreślić swe wsparcie dla niektórych posunięć Izraela, jednak odnosi się „z prawdziwą rezerwą” do izraelskiej inwazji w południowym Libanie – zwłaszcza gdyby miała się zwiększyć jej skala lub miała się ona przerodzić w długotrwałą operację.

 

APW, PAP